Powietrze w przydomowym ogródku wydawało się zamrożone w czasie. Było gęste, ciężkie, pachnące nie tylko letnimi zapachami, ale i czymś gorzkim, żrącym aromatem spalonego plastiku i słodkawym dymem gnijących liści, jakby echo przeszłości wystrzeliło z zamkniętych drzwi pamięci. Cisza była tak wielka, iż choćby liście na drzewach nie drgały, jakby bały się zakłócić ten złowrogi […]