Plany poznańskiego schroniska dotyczące kotów wywołały duże emocje wśród wolontariuszy i organizacji prozwierzęcych. Jedni mówią o próbie „pozbycia się” choćby kilkudziesięciu zwierząt. Schronisko odpowiada: nikt nie zamierza wypuszczać kotów „na ulicę”, a informacje są nieprawdziwe.
Sprawa wyszła na jaw po wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych przez osoby związane z pomocą bezdomnym kotom w Poznaniu. Według relacji wolontariuszki współpracującej z jedną z fundacji, podczas posiedzenia tzw. Kociego Okrągłego Stołu miała paść informacja, iż schronisko planuje w lutym wypuszczenie około 70 kotów, zakwalifikowanych jako zdziczałe. Powodem miało być przeciążenie placówki.
Jak podkreślają wolontariusze, fundacje i domy tymczasowe są w tej chwili przepełnione, a mimo to miały otrzymać sygnał, iż w dniu planowanego wypuszczenia mogą przejąć część zwierząt. W praktyce, jak twierdzą, było to niewykonalne.
Co więcej, osoby opiekujące się kotami przekonują, iż część z nich wcale nie jest dzika. Według ich relacji zwierzęta są kontaktowe, oswojone i reagują na człowieka, a przy czasie i pracy mogłyby trafić do adopcji. Z tego powodu niektórzy wolontariusze zaczęli na własną rękę zabierać koty ze schroniska i umieszczać je w prywatnych mieszkaniach, często kosztem własnych możliwości finansowych i lokalowych. Ich zdaniem wypuszczenie zwierząt, które przez długi czas przebywały w ciepłym schronisku z regularnym dostępem do pożywienia, może stanowić dla nich realne zagrożenie.
Schronisko: nie chodzi o 70 kotów i nie „na ulicę”
Do zarzutów odniosło się samo schronisko. W opublikowanym oświadczeniu stanowczo zaprzecza, jakoby planowało jednorazowe wypuszczenie 70 kotów „na ulicę”.
Jak podkreśla placówka, decyzja dotyczy kotów wolno żyjących, które ze względów behawioralnych nie są w stanie funkcjonować w zamkniętej przestrzeni. Według schroniska działania zostały poprzedzone konsultacjami z organizacjami współpracującymi z miastem w ramach programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zgodą Powiatowego Lekarza Weterynarii.
Schronisko zapewnia również, iż nie dojdzie do wypuszczania kotów w czasie mrozów, a proces rozłoży w czasie i na pierwszym etapie obejmie on jedynie kilka lub kilkanaście zwierząt. Zachowanie kotów ma również na bieżąco monitorować behawiorysta i lekarze weterynarii. Placówka podkreśla również, iż trwa przygotowanie odpowiedniej infrastruktury dla kotów wolno żyjących.
Fundacje podważają wersję schroniska
Pod oświadczeniem schroniska gwałtownie pojawiły się krytyczne komentarze. Jedna z organizacji, Fundacja Agapeanimali, napisała wprost, iż nie była konsultowana i jest „kategorycznie przeciwna wypuszczaniu kotów”. Inni internauci zarzucają placówce, iż część zwierząt określanych jako niedostosowane do życia w zamknięciu w rzeczywistości dobrze funkcjonuje przy człowieku. Decyzja ma być natomiast jedynie próbą rozwiązania problemu przepełnienia.

5 godzin temu





