Temat wywołał przewodniczący rady gminy Dariusz Makarewicz, nawiązując do „szumu medialnego wokół schronisk”. Prosił o wyjaśnienie, gdzie trafiają zwierzęta odławiane z terenu gminy oraz jak oceniana jest kooperacja z tymi placówkami. Szczegółowe sprawozdanie w tej sprawie przedstawił pracownik urzędu odpowiedzialny za gospodarkę komunalną, który poinformował o zmianach w umowach ze schroniskami, podyktowanych względami ekonomicznymi. – W 2024 mieliśmy podpisaną umowę również z drugim schroniskiem, schroniskiem w Suchedniowie. Ale ze względu na ich propozycje finansowe zrezygnowaliśmy z tej współpracy, bo byłoby to dla nas po prostu zbyt kosztowne. W bieżącym roku gmina współpracuje wyłącznie ze schroniskiem „Azyl” w Białej Podlaskiej – wyjaśnił pan urzędnik. Następnie przedstawił statystyki, które wskazują na dużą skuteczność lokalnych adopcji, co pozwala gminie unikać wysokich kosztów utrzymania zwierząt w placówkach zewnętrznych.– W 2025 roku przekazaliśmy do schroniska Azyl w Białej Podlaskiej trzy psy, a 11 psów przekazaliśmy do adopcji mieszkańcom z naszej gminy. Warto również przypomnieć, iż w roku ubiegłym wysterylizowaliśmy 75 wolno żyjących kotów z Okuninki i Orchówka – wyliczał pan Radosław.Dyskusja nabrała rumieńców, gdy przewodniczący rady poprosił o doprecyzowanie kosztów związanych z odłowieniem i utrzymaniem jednego czworonoga. W odpowiedzi usłyszał, iż na szczegółowy cennik składa się dojazd służb (2,50 zł za kilometr na trasie około 150 km), jednorazowa opłata za przyjęcie psa (300 zł) oraz miesięczny abonament za jego pobyt (450 zł za pozostanie psa w schronisku aż do momentu adopcji. Dariusz Makarewicz gwałtownie przeliczył te dane, wskazując na ogromne obciążenie dla budżetu w przypadku, gdy zwierzę nie znajdzie nowego domu, choćby około 20 tys. zł w ciągu 4 lat. Pracownik urzędu gminy uspokajał jednak, iż schronisko w Białej Podlaskiej działa prężnie i psy rzadko przebywają tam tak długo. Doprecyzował, iż najdłużej pies był tam 2 lata.W toku dyskusji poruszono również bieżące problemy z bezpieczeństwem. Jeden z radnych zapytał o watahę psów, która była widywana w okolicach Różanki i Suszna. Jak się okazało, urząd zna tę sprawę, choć oficjalne zgłoszenie do czasu sesji rady gminy jeszcze nie wpłynęło. Interwencję utrudnia to, iż zwierzęta prawdopodobnie pochodzą z sąsiedniej gminy i stale się przemieszczają. Gmina dysponuje jednak sprzętem do humanitarnego odławiania. Po złapaniu w tzw. żywołapkę powiadamiani są przedstawiciele schroniska, którzy odbierają psy bez zbędnej zwłoki.Czytaj także: