47-latek zostawił psa w samochodzie i udał się na spotkanie z bliskimi. Na zewnątrz panował wówczas kilkustopniowy mróz. Zwierzę zostało zauważone przez przechodnia, który wezwał strażników miejskich.
– Do tej sytuacji doszło w niedzielę 1 lutego. Po godz. 16.00 do dyżurnego straży miejskiej wpłynęła prośba o interwencję. Zgłaszający alarmował, iż w zaparkowanym aucie przy ul. Jana Pawła II, ktoś zamknął psa. Strażnicy, którzy przyjechali na miejsce interwencji zastali zamkniętego w białym busie średniej wielkości psa – informuje Jolanta Głowacka, rzeczniczka prasowa Straży Miejskiej w Płocku. Funkcjonariusza dodaje, iż maska pojazdu była zimna co mogło oznaczać, iż pojazd od dłuższego czasu był unieruchomiony.
Pozostawienie psa w aucie na mrozie to znęcanie się nad zwierzęciem (art. 35 Ustawy o ochronie zwierząt). Strażnicy miejscy na miejsce zdarzenia wezwali patrol policji. – Wspólnymi siłami służbom mundurowym udało się ustalić numer telefonu do właściciela pojazdu, który gwałtownie zjawił się przy aucie. Mężczyzna oznajmił, iż przyjechał do rodziny, nie zabrał ze sobą psa, bo rodzina ma koty – relacjonuje Głowacka. – Nie sądził, iż tak długo mu zejdzie w odwiedzinach. Po otwarciu auta, pies dobrze reagował na właściciela, na szczęście stan zwierzęcia był dobry.
Podczas rozmowy ze strażnikami 47-latek, przyznał, iż zachował się nieodpowiedzialnie. Pies prawdopodobnie przebywał w pojeździe przez około 1,5 godziny. – Przypominamy, iż przy mrozach nie wolno pozostawiać zwierząt w samochodach. choćby psy i koty, mimo naturalnego futra, są narażone na wychłodzenie, które może być dla nich śmiertelne – apeluje strażniczka. – Nie zostawiaj zwierząt w samochodzie!
Fot. Straż Miejska Płock

5 godzin temu



