Tak zajechanych psychiczne zwierząt nie odbieraliśmy choćby od najgorszych katów - twierdzi Konrad Kuźmiński, prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, który zajął się większością psów ze schroniska "Happy Dog" w Sobolewie. Inne trafiły pod opiekę podobnych organizacji i fundacji. Ich przedstawiciele są zgodni: stan wielu psów wskazuje na to, iż były ofiarami przemocy. Część z nich boi się choćby spojrzeć w stronę człowieka. Nie wiedzą, co to miska, smycz i spacer.