Nie była sama. Prosta opowieść z zimowego poranka w polskiej kamienicy: kot Felek–niegdyś finansista, dziś wierny towarzysz babci Wandy–u boku jej psa Gawła, uczy się, iż w życiu najważniejsze są serdeczność, ciepło i dach nad głową

16 godzin temu

Opowiem Ci coś na szybko, bo przypomniała mi się jedna ciepła, zwyczajna historia

Był zimowy poranek, jeszcze dosyć ciemny, takie świtanie, wiesz, kiedy dookoła wszystko przykryte śniegiem. Facet z miotłą, pewnie pan Wiesiek z pierwszej klatki, trzaskał odśnieżając chodnik, tak równo zgarniał, iż aż echo się niosło po blokowisku.

Wejście do klatki otwierało się i zamykało co chwilę, ludzie spieszyli do pracy, trochę zaspani, trochę zakręceni, ale wszystko miało swój rytm.

Na szóstym piętrze, na parapecie dużego okna, siedział kot Feliks. Patrzył z góry na cały ten zgiełk i zamieszanie, trochę leniwie, z lekkim rozbawieniem.

Wiesz, Feliks kiedyś był bankierem serio! Nic oprócz pieniędzy go nie obchodziło, ciągle liczby w głowie i kalkulacje. Ale teraz Teraz zrozumiał, iż w życiu są rzeczy ważniejsze niż grube portfele i kurs złotówki.

Już doszedł sam przed sobą do tego, iż nie istnieje nic cenniejszego ponad ciepło, życzliwe spojrzenie i dach nad głową. Reszta się jakoś zawsze ogarnie.

Obrócił się i spojrzał na stary, ale wygodny tapczan. Leżała na nim babcia Irenka tak, to ona uratowała Feliksa, przygarnęła go, kiedy był naprawdę w potrzebie.

Feliks zeskoczył z parapetu, podszedł do niej i ułożył się delikatnie przy głowie, miękkim futerkiem dotykając jej siwych włosów, jakby chciał ogrzać ją tam, gdzie najbardziej bolało.

Wiedział, iż babcię Irenkę na każde zimowe poranki boli głowa. Robił co mógł, żeby jej pomóc, bo teraz to było dla niego najważniejsze.

Feluś, no Ty to jesteś mój lekarz najlepszy mruknęła po chwili babcia Irenka, otwierając oczy, jak tylko poczuła ciepłe, pluszowe ciałko na poduszce. Znowu mi ból zabrałeś, cudotwórca z Ciebie! Jak Ty to robisz, co?

Feliks machnął niedbale łapką, jakby chciał powiedzieć: To nic takiego, dla mnie łatwizna!.

Nagle z przedpokoju zaczął narzekać pies Kajtek taki zazdrośnik z niego! Kajtek to był stary kundelek, psiak z sercem na dłoni, od lat najwierniejszy przyjaciel babci.

Gdy tylko ktoś obcy wchodził na klatkę, szczekał tak, iż cały blok wiedział, iż babcia Irenka jest pod najlepszą ochroną i opieką. No i jak na psa przystało, czuł się szefem w tym mieszkaniu.

Kim on kiedyś był? zastanawiał się Feliks, patrząc na Kajtka.Może jakimś kierownikiem, a może milicjantem Cały czas musi być najgłośniejszy. No, ale niech ma, dzięki niemu naprawdę można się przy nim poczuć bezpiecznie!

O moje skarby, co ja bym bez Was zrobiła babcia Irenka powoli podniosła się z tapczanu, popękały jej stawy, ale uśmiechnęła się do zwierzaków. Nakarmię Was, a potem pójdziemy na powietrze.

Jak tylko przyjdzie emerytura, to może kura na rosół wpadnie!

Na dźwięk kura w kuchni zrobiło się prawdziwe poruszenie.

Feliks zaraz zaczął ugniatać tapczan łapkami, z głośnym mruczeniem tulił się do wyschniętej dłoni babci, jakby chciał wyrazić całą kocią wdzięczność.

Patrz go, rozumie każde słowo, łobuźnik jeden rozczuliła się babcia Irenka. Kajtek zaraz też się wtrącił, szczeknął, aż mu uszy podskoczyły, i wtulił się pisanowskim nosem w jej kolana.

Ech, dusze mają te zwierzęta… Ciepło w domu przez nie, człowiekowi tak nie doskwiera samotność pomyślała ze wzruszeniem babcia.

A jak umrę, co będzie? Różnie gadają, kto to wie, trudno rozszyfrować. A ja bym chciała być kotką! Żeby ktoś dobry mnie przygarnął… Psem bym chyba nie dała rady, nie umiem tak głośno szczekać, za cicha jestem. Ale taka kocia łagodność, to byłoby coś. Byle tylko do dobrych ludzi trafić.

Ech, co ta starość z człowiekiem robi, takie myśli do głowy przychodzą babcia się otrząsnęła.

Nawet nie wiedziała, jak Feliks śmieje się pod wąsem, zaglądając porozumiewawczo w stronę Kajtka Kotkiem chce być, nie psem!

Feliks teraz naprawdę potrafił czytać w myślach. Taki bonus dostał od życia. I popatrz, gdzie nas los zaprowadził

No, tak to u nas w bloku jest niby nic wielkiego, a jednak ciepło i swojsko.

Idź do oryginalnego materiału