
W tzw. polityce światowej trwa bicie piany przez obecną administrację prezydencką w USA. realizowane są "rozmowy o pokoju" i jakieś frajerskie próby resetu stosunków z Rosją. Hym... Bush próbował, Obama próbował, teraz Ryży próbuje. Wszyscy powielają złudzenia Roosevelta ale jego naiwność wobec Rosji tłumaczyła zaawansowana choroba, amerykańskich prezydentów XXI wieku tłumaczy tylko polityczna głupota. Najśmieszniejsze iż Rosjanie w dupie mają te umizgi, bowiem bardziej realnie oceniają sytuację. Idée fixe Wujka Wowy nie zniknęły, Wujek Wowa to co najwyżej może traktować obecne umizgi jako okienko możliwości, które się niedługo zamknie, bo real skrzeczy. Rzecz wygląda bowiem tak: dwa upadające imperia, każde w innej fazie upadku, grają zbyt wysoko
nie mając tak naprawdę silnych kart. Zanim chłopcy i dziewczynki z MAGA
się zorientują, USA rzeczywiście będzie bliżej Rosji, niż
kiedykolwiek było. Ekonomicznie, politycznie, ech... Potęga USA opierała się na swobodnym handlu morskim,
za moment to Europa i Azja zaczną budować system ochrony statków, a
stawiam na to iż nie będzie to taki przeżytek jak drogie lotniskowce i
zabawa w pana mórz się dla USA skończy. Rosji z tzw. trójprzymierza Rosja - Chiny - Iran wyłuskać się nie da. Im szybciej to W USA zrozumieją, tym dla nich lepiej.


USA vs UE i ... Azja oraz Australia. Amerykanie zapędzają się w kozi róg przenosząc MAGA fiksacje z polityki wewnętrznej na politykę zagraniczną. Powoli zaczynają zauważać jednak własne ograniczenia, ta mocarstwowość ma swoje szklane sufity. w tej chwili własna niemoc zwalana jest na Europę, która jak to ona, powoli i w bólach tworzy się na nowo a także na innych sojuszników. Wróżka Edna miała rację, żadnej armii EU nie będzie i urzędniki z KE mogą sobie nad tym jedynie popłakać. Nikt rozsądny bezpieczeństwa kraju KE nie powierzy, bowiem nikt nie chce mieć podobnego bajzlu jak w Hameryce - ideologów zarządzających armią. My, znaczy Cebulandia, stoimy z kraja, nasze zadanie to jak najdłużej utrzymać Amerykanów w grze i tu tworzymy koalicję z Brytyjczykami, którzy rozsądnie patrzą na francuskie pobrzękiwanie szabelką. Jesteśmy na samym początku tworzenia europejskiego systemu zintegrowanych sił zbrojnych, takich zupełnie nie związanych z organizacją o nazwie UE, zanim sprawa ruszy nie ma co się sadzić na działania typu płaćcie Yankees za bazy, bo na wuj nam one skoro artykuł 5 to rzecz papierowa.



W tym miejscu mła musi nadmienić jak bardzo polityka hamerykańska przypomina mła tą nadwiślańską. Obecna administracja amerykańska jakby chciała Wróżce Ednie przyjemność sprawić, Ryżowate robią wszystko żeby potwierdzić iż są równie sprawne w zarzundzaniu jak nasze swojskie PiSdnięte. Zrobili sobie choćby własną wersję Dworczykgate, która u nich się nazywa Signalgate. Nie da się ukryć iż ich wersja lepsza, bo maile Miszy Dworczyka z niezabezpieczonej, publicznej sieci zapodała wtyka, natomiast wybitni od Ryżego na spotkanko rządowe na podobnie niezabezpieczonej, publicznej sieci, sami zaprosili osobę postronną. Jakby było mało to nieprzychylnego Ryżemu et consortes pismaka. Może dlatego taka lepsiejsza ta ichnia wersja iż tradycja mieszania tego co rzundowe z tym co prywatne większa, wszak Hilarii się już myliło. Kiedy do mła doszło jeszcze iż hamerykańska główna śledząca czyli Tulsi Gabbard, błyszczy danymi w sieci, to mła pomyślała iż to zupełnie jak w domu i deja vu doznała w sprawie idiotów na stanowiskach. Mła ciekawi kto będzie robił za Jacka Demolkę Sasina administracji Ryżego, Elona nie obstawiam w tej roli, bo Elon jest zwykłym zderzakiem do wymiany. Elonu jak sam twierdzi, ponoć posiada nieosiągalne dla zwykłych ludzi zdolności pamięciowe i techniczne, co mu się wytworzyło kosztem zdolności interakcji społecznych. Idealna osoba do robienia polityki społecznej, he, he, he.



U nas lewa strona sceny politycznej usiłuje przedstawiać ekipę Ryżego jako wściekłych konserwatystów. Hym... no nie, konserwatyści mają szacunek dla instytucji państwa, rewolucyjne działania to nie oni. Konserwatysta uznaje prymat prawa nad nad wszelkimi formami władzy, a w przypadku Ryżowatych mamy do czynienia z atakiem na prawo i instytucje państwa. Mła nie odmawia rządzącym prawa do zmian ale nie kuma jednego, mając za sobą władzę ustawodawczą, władza wykonawcza może zmieniać wszystko na ścieżce prawnej. Nie wiem po jaką cholerę rozporządzenia prezydenckie kiedy można iść ścieżką adekwatnej legislacji? Komuś się marzy władza absolutna? Naomi Klein w książce "Doktryna szoku: jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne" na rozmaitych przykładach opisała jak siły polityczne korzystają z sytuacji, gdy ludzie są czymś zszokowani, bo wtedy łatwiej jest ich skłonić do zaakceptowania rzeczy, których nie zaakceptowaliby w innej sytuacji. Czyżby to było to? Hym.. no to rewolucja za niedługo zacznie zżerać własne dzieci, bo idea władzy absolutnej w USA nie przejdzie. Nie ta historia, nie ten mental. interesujące iż USA zachorowało na tzw. neokonserwatyzm akurat teraz, mła sądzi ze to na skutek braku reform systemu wyborczego, duopolu partyjnego, który nijak nie przystaje już do realu i adekwatnie we wszystkich państwach z duopolem partyjnym kreuje głównie problemy i silną polaryzację społeczeństw. Uczymy się na własnych błędach i patrzmy co robią z państwami cudze i czym prędzej myślmy nad naszymi własnymi reformami, przede wszystkim nad zniesieniem progów wyborczych i sposobem rozdzielania mandatów. Ani Zjednoczona Prawica ani Koalicja Obywatelska to w długiej perspektywie nie jest dobry pomysł dla obywateli.

A jak już jesteśmy przy wyborach to się dzieje. W Turcji Sułtan postanowił zrobić wariant rumuński, czyli uniemożliwić kontrkandydatowi start w wyborach prezydenckich. Trudno nie było, bo podobnie jak w przypadku rumuńskiego kandydata, było się o co przyczepić. Tylko iż Sułtan przyczepił się o cóś całkiem inszego, prawdopodobnie bojąc się tego iż postawienie prawdziwych zarzutów mogłoby skutkować postawieniem takich samych i jemu samemu. Skutek jest taki iż z okazji końca Ramadanu było więcej wolnego, żeby ludzie do rodzin się porozjeżdżali a nie wyłazili na ulice w Stambule. We Francji podobna aferka, tylko jakby zdecydowanie lepiej zrobiona, bo Marine Le Pen złapano razem z towarzystwem na przewalaniu unijnej kasy, tak w stylu naszego Rysia Czarneckiego i skazano wszystkich jak leci a nie ją samą wybiórczo. Jedyne o co tak naprawdę może teraz Marycha to walczyć o zniesienie zakazu startu w wyborach prezydenckich, bo z przewalania kasy się nie wywinie, kwity so. Znając życie to Marycha pójdzie do sądów wyższej instancji a wtedy co niektórzy zaczną publikować szczegóły przekrętów. Zdaniem mła trza się przygotować na kandydaturę Bardelli, bo Marycha zdrowo umoczyła. Ryży z lekka zaniepokojony, on tu roi o kolejnych kadencjach a tu takie niemiłe info z zagramanicy, jeszcze komu co do głowy w USA wpadnie. Słoneczko Węgier też się wypowiedziało, tak na wszelki wypadek, bo na Węgrzech jakby większe zachmurzenie.

Dobra, to było podsumowanie minionego miesiąca w polityce światowej, przed nami jutro "Dzień Wyzwolenia" Ryżego czyli oclenie wszystkich jak leci, choć zdawa się tzw. rynki myślą iż to Prima Aprilis. Będzie się działo ale co i jak, to się zobaczy później. Teorii spiskowej pod tytułem zrób krach i kup akcje po taniości mła nie kupuje, za duże ryzyko, bo z kryzysem jak z pożarem - można nie opanować. Jak na razie rozwalaniem Deep State i medialnie rozrabianą deportacją członków gangów udawa się przykryć słabość gospodarczą pomysłów tej hamerykańskiej ekipy ( która dla mła jest pewnym zaskoczeniem, bowiem Republikanie zwykle mają pomysły podnoszące gospodarkę, no ale MAGA jest specyficzną formą tej partii ), pytanie tylko jak długo. Zobaczymy, pożyjemy. Dzisiejszy wpis zdobią rysunki Léo Foresta, kocie bójki paszą do tematu. W Muzyczniku ta część koncertu Mozarta na flet i harfę, która zawsze mła kojarzyła się z wiosną.