Drobne rośliny kwiatowe - Przestęp (30.)

curioza.blogspot.com 1 dzień temu

Przestęp nie jest rośliną bardzo drobną, na odpowiednich podporach może urosnąć dość duży, ale jego kwiaty są niepozorne. Natknąłem się na niego jesienią; to pierwszy raz, gdy widziałem roślinę na żywo, dlatego postanowiłem o nim napisać.



Przestęp (Bryonia L) to pnąca się bylina z rodziny dyniowatych,

Ten okaz znalazłem w Warszawie, między blokami, idąc w stronę Królikarni, na zaniedbanym klombie z niskim iglakiem. Porastał krzew niemal całkowicie, wyróżniając się czerwonymi jagodami. Raczej nie było to miejsce, w którym celowo go zasadzono. Pędy z charakterystycznymi liśćmi widziałem jeszcze w dwóch miejscach w innej dzielnicy ale z braku owoców nie byłem pewny czy to to. Najwyraźniej zaczął się szerzej rozprzestrzeniać dzięki ptakom. Wydaje się, iż był to przestęp dwupienny, którego owoce po dojrzeniu mają czerwony kolor. Podobny gatunek, p. biały ma jagody czerniejące podczas dojrzewania a liście są silniej powcinane.

Jest dwupienny czyli ma osobniki męskie, w którym kwiatach widać żółte pylniki, i żeńskie z samymi słupkami. Tylko te drugie tworzą jagody. Jest byliną i tworzy pogrubiony korzeń podobny do rzepy, nieraz sporych rozmiarów.

Bywa rzadko używany w ogrodach, jako soliter na wysokich podporach lub wieloletnie ale nie drewniejące pnącze okrywowe, gwałtownie zasłaniające płoty. Zwierzęta go omijają, mogą go skubać kozy ale niezbyt chętnie.




Przestęp jest rośliną trującą, choć informacje o tym na ile silną różnią się zależnie od źródła. Teoretycznie dawka śmiertelna to 40 jagód, czyli nie jest to tak łatwo uzyskać. Zatruciom zapobiega też zresztą silnie gorzki smak i adekwatności wymiotne.


W medycynie ludowej był używany jako środek wymiotny i przeczyszczający, bardzo mocny, używany przy zatruciach i obrzękach. Wiedziano jednak o jego trujących adekwatnościach, używano go więc ostrożnie. Wywary z korzenia oraz sok z jagód mają działanie drażniące, co objawia się zaczerwienieniem skóry, objawami zapalenia aż do powstania pęcherzy. we właściwym rozcieńczeniu był więc środkiem rozgrzewającym na bóle reumatyczne, korzonki, skutki przewiania złym cugiem. Mógł pojawiać się jako domieszka w rozgrzewających i wykrztuśnych lekach na ból gardła i zapalenie płuc ale nie był zbyt chętnie używany ze względu na powodowanie przeczyszczenia. Według innych wzmianek miał pomagać na kolki i ból brzucha. Według zasady leczenia podobieństwami był polecany na leczenie trądu.

W ludowej magii, głównie w Anglii i zachodniej Europie, był rośliną magiczną, długi czas był nazywany Mandragorą Angielską i nie był adekwatnie odróżniany. Przenoszono na niego mity dotyczące azjatyckiej mandragory, żeńszenia czy pokrzyku. Korzenie podobne do rzepy z bocznymi odrostami mogły czasem przypominać ludzką postać, były przycinane do takiej formy. Thomas Green w dziele Uniwersal Herbal z 1824 oskarżał wędrownych guślarzy o fałszowanie mandragory przez zakopywanie obok młodego przestępu figurki, której twarz odbijała się w powiększającym korzeniu, aby móc potem pokazywać, iż korzeń nie był wycinany tylko sam się ukształtował w taką formę.

Korzeń pozyskiwany z mandragory lekarskiej, był nazywany Alrauna lub Mandrake, uważano zależnie od sytuacji albo iż kształt wskazuje na zastosowanie przy wszystkich chorobach albo odzwierciedla żyjącego w korzeniu ducha, którego można zakląć do zabiegów magicznych. Miał pomagać w rzucaniu złych czarów, przewidywaniu przyszłości czy sprowadzania rozwiązań problemów w snach. Ponieważ prawdziwa mandragora, z rodziny psiankowatych, zawiera alkaloidy mogące działać halucynogennie, było to dla dawnych ludzi wiarygodne. Zachowane okazy alrauny uformowane w kształt człowieczka z twarzą, czasem faktycznie były robione z mandragory, ale często z przestępu, korzenia irysa, pięciornika a choćby z dużego poru. W środkowych Niemczech domowe koboldy lub psotne duchy w obejściu były nazywane drak, może to mieć związek z Mandragorą.

Z rośliną tą wiąże się niesamowita historia z roku 1851, którą znalazłem przypadkiem w dawnej prasie. We wsi Trzanowice na Śląsku Cieszyńskim, chłop miał w ogrodzie dorodny przestęp, którego jego żona używała od lat na "cierpienie kurczowe" (prawdopodobnie bolesne miesiączki). Mieszkająca w pobliżu komornica (chłopka bez własności, mieszkająca u gospodarza) rozpuściła plotkę, iż ma on w ogrodzie Diabła, który ściąga z dziewięciu gruntów mleko z krów i obfitość. Przez to ludzie we wsi zaczęli jego i żonę nazywać czarownikami. Poszedł więc do burmistrza aby się poskarżyć na złe traktowanie. Po tygodniu burmistrz przybył z radnymi i chłopami aby zobaczyć rzecz na miejscu. Jakież było zdziwienie gospodarza, gdy burmistrz wspólnie z innymi uznał, iż ta roślina to diabeł, wobec czego chłopi we wsi mają rację, po czym przestęp został wokół obkopany, aby nie mógł szkodzić.

Gospodarz chciał wobec tego posłać po "doktora" aby ten stwierdził co takiego rośnie w ogrodzie, jednak burmistrz nie chciał żadnych ekspertyz; "on dla jego djabła żadnej komisyi zbierać nie będzie". Dla niego sprawa była jasna, w ogrodzie siedzi Diabeł i trzeba coś z nim zrobić. Po kilku dniach burmistrz, radni i pół wsi wdarło się do ogrodu gospodarza z motykami aby diabła wykopać "a wykonawszy to dzieło z bohaterską śmiałością, nie chwytając go rękami, nieśli go na kijach do karczmy, tam pili nad nim, i wyniósłszy go na drogę, zatłukli go pyrlikiem (młotem), i w lesie go pochowali z wykrzykami: żeby już nigdy nie szkodził! Poczem znowu powrócili do karczmy i pili." Z pewnością alkohol miał tu duży udział.

Gospodarz poczuł się poszkodowany. Zaniósł pozostałości rośliny do doktora N. z Cieszyna, który opisał, iż jest to przestęp, którego korzeń osiąga po latach rozmiar i formę małego dziecka, stąd zabobony ludowe o czarodziejskiej mocy. Z tą opinią gospodarz wniósł skargę do sądu, dzięki czemu sprawa została szerzej ujawniona.

[Gwiazdka Cieszynska nr.19 1851]

Idź do oryginalnego materiału