Zdecydowaliśmy się z mężem przygarnąć psa ze schroniska.

1 tydzień temu

Zdecydowaliśmy się z mężem wziąć psa ze schroniska. Mój mąż chciał kupić rasowego psa, twierdząc, iż rasa to szlachetność, inteligencja, wierność.

Jednak bardzo go poprosiłam, aby pojechał ze mną do schroniska i niechętnie się zgodził. Przez całe nasze wspólne życie, a przeżyliśmy razem wiele lat, Michał ani razu mi nie sprzeciwił. Dlaczego pies, a nie dziecko, zapytacie? Jesteśmy sami, już w podeszłym wieku i oboje rozumiemy odpowiedzialność za żywe stworzenie, które oswoimy.

Dziecko trzeba wychować, wykształcić, przygotować do życia. To długoterminowy “projekt”, a z psem będziemy razem do samego końca. To będzie nasze wspólne dziecko z Michałem.

W schronisku odkryliśmy straszny widok. Panował nieprzyjemny zapach, wzmocniony nieustannym szczekaniem i wyciem, które przewracało duszę na lewą stronę. Wszystkie psy, jak bezdomne dzieci, spoglądały na nas z nadzieją, jakby wyciągały ręce w naszą stronę.

Spacerowaliśmy z Michałem wzdłuż niekończących się ciasnych klatek, a setki oczu śledziły każdy nasz krok. Boże, za co te zwierzęta tak cierpią?! Wydaje mi się, iż gdyby nie było bezdomnych zwierząt, nie byłoby też porzuconych dzieci, a domy dziecka by zniknęły, bo nikt by ich nie potrzebował.

Zwierzę, tak jak dziecko, wymaga cierpliwości, miłości, troski, a na dodatek “mówi” w “obcym” języku, którego nie zawsze staramy się zrozumieć, często interpretując go zgodnie z własnym interesem.

Nagle Michał stanął jak wryty przy jednej z klatek. Leżał tam pies, obojętny na wszystko, zgaszonym wzrokiem. Nie zareagował na nasze nagłe pojawienie się. Wydawało się, iż jest głuchy i ślepy. “Dlaczego chcecie tego obdartusa, weźcie tego, jest rasowy,” – pośpieszył do nas pracownik schroniska.

“To odrzucony pies, wielokrotnie zdradzany i oddawany, wygląda na to, iż postanowił przez głodówkę zakończyć swoje bezwartościowe życie” – powiedziała z goryczą w głosie wolontariuszka, przytaczając fakty z życia tego smutnego biedaka. Michał spróbował porozmawiać z psem, ale ten odwrócił się z pogardą, nie wierzył już ludziom.

“Wiecie, to naprawdę dobry pies, posłuszny, no i co z tego, iż kundel, ale bardzo wierny, w przeciwieństwie do ‘królów natury’,” – w głosie dziewczyny zabrzmiała nadzieja, towarzyszyła nam nieodłącznie, chwytając każdy gest. Wyciągnęłam rękę przez pręty, by pogłaskać psa. Nagle pies odwrócił się w moją stronę, przeszywając mnie gorącym spojrzeniem, a potem wtulił się nosem w moją dłoń. Nos był lekko wilgotny, a gorący oddech połaskotał mi skórę.

Zaśmiałam się. Pies głęboko westchnął, podniósł się na łapach i merdnął ogonem. “Cud!” – zawołała wolontariuszka, – “Jesteście pierwszymi, na których zareagował”. “Weterynarz już zaczął przygotowywać go do uśpienia”, wtrącił się kierownik schroniska, człowiek ogólnie niezły, ale obojętny wobec swojej pracy.

Dziewczyna gwałtownie dodała: “A wiecie, pies jakby wszystko rozumiał i nocami cicho wyje, opłakuje swój gorzki los, choćby łzy spływają mu z oczu”. “Nie widzieliście, jak psy płaczą, a ja widziałam!” – wybuchnęła nagle z goryczą i odwróciła swoje wilgotne oczy.

Trzeba było zobaczyć Michała w tym momencie. Tak bardzo upodobnił się do tego psa, pobitego przez życie. Nigdy nie zapomnę jego oczu, proszących jak u psa o łaskę. A obok oczy psa. Patrzyliśmy sobie długo w oczy. W głębi jego duszy szalała burza emocji, nie zapomniał ludzkich zdrad, ale tak bardzo pragnął rodziny! Nagle obudziła się w nim chęć do życia!

Zawył, przeciągle i smutno, jakby wypuszczając całą ból. Do naszej zagrody zbiegli się wszyscy pracownicy schroniska. Wiele osób płakało głośno, nie ukrywając łez. Michał stał przed psem na kolanach, jakby błagając o przebaczenie za grzechy całej ludzkości.

“On się nazywa Wierny” – powiedział jeden z pracowników, przekazując nam smycz. Żegnali nas całym schroniskiem. Ktoś bardzo pobożny zrobił nam krzyżyk, krzyżyk, który na zawsze scalił nas w trójkę.

Mąż zupełnie zapomniał o kupnie rasowego psa. Tak czy inaczej, “kupić psa” brzmi dość dziwnie, prawda? Czy można kupić przyjaciela, a wierność i miłość można kupić?

Pies truchtał obok nas, Michał wypuścił go z smyczy, niech się nacieszy wolnością. A on jakby wiedział, iż z nami będzie do samego końca i już nigdy więcej nie zapłacze.

Idź do oryginalnego materiału