Zdecydowaliśmy się przyjąć psa ze schroniska do naszej rodziny.

1 tydzień temu

Zdecydowaliśmy się z mężem na adopcję psa ze schroniska. Mąż chciał kupić rasowego psa, ponieważ uważa, iż rasa to szlachetność, inteligencja i lojalność.

Jednak bardzo prosiłam, żeby pojechać ze mną do schroniska, i niechętnie się zgodził. Przez całe nasze wspólne życie, a przecież razem spędziliśmy niemało lat, Janek nigdy mi się nie sprzeciwił. Dlaczego pies, zapytacie, a nie dziecko? Jesteśmy ludźmi samotnymi i już w podeszłym wieku. Oboje rozumiemy odpowiedzialność za istotę, którą przygarniemy.

Dziecko trzeba wychować, wykształcić i zapewnić mu przyszłość. To długoterminowe zobowiązanie, a z psem będziemy do samego końca. Będzie naszym wspólnym dzieciątkiem z Jankiem.

W schronisku roztaczał się przykry widok. Unosił się nieprzyjemny zapach, a do tego dochodziło nieprzerwane szczekanie i wycie, które przewracały duszę na drugą stronę. Wszystkie psy spoglądały na nas z nadzieją, jak bezdomne dzieci wyciągające ręce.

Wraz z mężem przemierzaliśmy rząd wąskich klatek, a setki oczu śledziły każdy nasz krok. Boże, dlaczego te zwierzęta tak cierpią?! Wydaje mi się, iż jeżeli nie będziemy mieli opuszczonych zwierząt, nie będzie też dzieci porzucanych, a domy dziecka staną się zbędne.

Zwierzę, jak dziecko, potrzebuje cierpliwości, miłości i troski. Często też mówi w “obcym” języku, którego rzadko kiedy próbujemy zrozumieć, a często tłumaczymy na swoją korzyść.

Nagle Janek zatrzymał się przy jednej z klatek, jakby wkopany w ziemię. W środku leżał pies, obojętny na wszystko, co się wokół niego działo. Nie zareagował na nasze pojawienie się. Wydawał się być głuchy i ślepy. “Po co wam ten obdarty pies, weźcie lepiej tego, jakby nie było, to rasa,” pośpieszył do nas opiekun.

“To ofiara porzucenia, zdradzony i oddany kilkakrotnie, wygląda na to, iż chciał głodówką zakończyć swoje nikczemne życie,” wolontariuszka o gorzkim głosie zarysowała historię tego smutnego nieszczęśnika. Janek próbował zagadać do psa, ale ten odwrócił wzrok, nie wierząc już ludziom.

“Wiecie, on jest bardzo dobry, posłuszny, i choć mieszaniec, to niesamowicie wierny, w przeciwieństwie do ‘królów przyrody’.” W głosie wolontariuszki zabrzmiała nuta nadziei, uważnie obserwowała każdy nasz ruch. Wyciągnęłam rękę przez kraty, by pogłaskać psa. Pies niespodziewanie odwrócił się, spojrzał na mnie i dotknął nosem mojej dłoni. Jego nos był lekko wilgotny, a gorący oddech łaskotał skórę.

Zachichotałam. Pies trochę westchnął, podniósł się na łapach i zamachał ogonem. “Cud!” zawołała wolontariuszka, “Jesteście pierwszymi, na kogo tak zareagował”. “Weterynarz już zaczął przygotowania do jego uśpienia,” dodał kierownik schroniska, człowiek ogólnie dobry, ale obojętny na swoją pracę.

Dziewczyna przyspieszyła: “Wiecie, pies jakby wszystko rozumiał i po nocach po cichu wyje, opłakując swoją dolę, choćby łzy ciekną mu z oczu”. “Nigdy nie widzieliście płaczących psów, a ja widziałam!” – nagle wyrzuciła z siebie z goryczą i odwróciła wilgotne oczy.

Trzeba było zobaczyć mojego Janka w tamtej chwili. Był tak podobny do tego życia zmęczonego psa. Nigdy nie zapomnę jego oczu, proszących jak u psa o przebaczenie. A obok oczy psa. Długo patrzyliśmy sobie w oczy. Tam, w głębi jego duszy, szalały emocje. Nie zapomniał ludzkiej zdrady, ale bardzo pragnął mieć rodzinę! Nagle obudziła się w nim chęć życia!

Zawył, przeciągle i smutno, jakby wyrzucając całą swoje cierpienie. Do naszej klatki zbiegi schroniska. Wielu płakało, nie kryjąc łez. Janek klęknął przed psem, prosząc o przebaczenie za grzechy ludzkości.

“Nazywa się Wierny,” powiedział jeden z pracowników, przekazując nam smycz. Żegnano nas z całego schroniska. Ktoś bardzo pobożny wychodził nas ukradkiem. I ten krzyż zawarł na wieczność naszą trójkę.

Mój mąż zapomniał o zakupie rasowego psa. “Kupowanie psa” brzmi dość dziwnie, prawda? Czy można kupić przyjaciela? A lojalność i miłość się sprzedaje?

Pies szedł obok nas, Janek puścił go ze smyczy, niech się cieszy pełnią wolności. Jakby wiedział, iż z nami jest do końca i już nigdy nie będzie płakał.

Idź do oryginalnego materiału