Pracowny OHZ zauważyli zwiększoną liczbę upadków
Przypomnijmy: do wykrycia pierwszego w regionie ogniska rzekomego pomoru drobiu (ND) doszło w hodowli bażanta prowadzonej przez Związek Hodowli Zwierzyny Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego w Goli - WIĘCEJ CZYTAJ PONIŻEJ.
Według przekazanych informacji, pracownicy OHZ zauważli zwiększoną liczbę upadków wsród ptactwa dzikiego, co mogło być symptom wniknięcia do stada choroby zakaźnej. W związku z tym o sytuacji poinformowany został Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Gostyniu. Gostyńska weterynaria pobrała próbki do badania i przesłała je do Państwowego Instytutu Weterynarii - Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach.
- W środę, 25 marca otrzymaliśmy z instytutu w Puławach potwierdzenie wystąpienia wirusa rzekomego pomoru drobiu, w związku z czym w czwartek, 26 marca przystąpiliśmy do likiwdacji ogniska choroby - informuje doktor Krystian Ciesielski, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gostyniu.
DALSZA CZEŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
https://gostynska.pl/rolnictwo/pierwszy-przypadek-rzekomego-pomoru-drobiu-w-regionie-trwa-likwidacja-stada-kilku-tysiecy-bazantow/NVAXFsYGSH2Q0q0yWkocJak wygląda likwidacja ogniska ND?
Jak wyjaśnia szef gostyńskiej weterynarii, procedura obejmuje humanitarne uśmiercenie całego stada około 2700 bażantów poprzez zagazowanie w specjalnych kontenerach.
- Jest to bardzo skomplikowany i czasochłonny proces, gdyż każde zwierzę trzeba wyłapać manualnie i poddać eutanazji. Dlatego też całą procedurę rozłożyliśmy na dwa dni - wyjaśnia K. Ciesielski.
Bezpośrednia likwidacja ogniska powinna zakończyć się w piątek, 27 marca. Następnie cała ferma przejdzie dezynfekcję i tymi działaniami Powiatowy Inspektorat Weterynarii zakończy wstępne działania w ognisku.
Jednocześnie w związku z wystąpieniem choroby zakaźnej przeprowadzone zostanie dochodzenie epizotyczne celem ustalenia, w jaki sposób doszło do wniknięcia wirusa rzekomego pomoru drobiu do stada bażanta w Grodzisku.
Ta hodowla jest obarczona "bardzo dużym ryzykiem"
Zdaniem Powiatowego Lekarze Weterynarii w Gostyniu ogromne znaczenie może tutaj mieć specyfika hodowli bażanta, który jako ptak dziki nie jest trzymany w zamkniętych pomieszczeniach, jak to ma miejsce choćby na terenie komercyjnych ferm drobiu.
- Jest to hodowla obarczona bardzo dużym ryzykiem, gdyż bażant utrzymywany jest na wolnym powietrzu w wolierach wykonanych z siatki. I tutaj niestety prawdopodobieństwo kontatu z innym dzikimi ptakami i dostania się wirusa z kałem jest bardzo prawdopodobne - wyjaśnia doktor Krystian Ciesielski, iż gostyńskie służby weterynaryjne najbardziej skłaniają się ku tej hipotezie jako źródła pojawienia sie wirusa w stadzie.
Według służb weterynaryjnych hodowla w Grodzisku była prowadzona z zachowaniem wszelkich środków biasekuracji.
Czekają na reakcję wojewody
W związku z wystąpieniem pierwszego w historii regionu przypadku rzekomogo pomoru drobiu Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gostyniu jeszcze dziś spodziewa sie reakcji władz centralnych i wydania przez wojewodę wielkopolską Agatę Sobczyk rozporządzenia w sprawie zwalczania rzekomego pomoru drobiu (ND) wprowadzającego ograniczenia - nakazy i zakazy nie tylko na terenie powiatu gostyńskiego.
- Ze względu na bliskość wystąpienia ogniska zostanie nim objęty również powiat leszczyński - dodaje powiatowy weterynarz.
Co dalej z hodowlą bażanta?
Czy możliwy pozostało powrót bażanta do hodowli w Grodzisku prowadzonego przez Związek Hodowli Zwierzyny Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego w Goli?
- Na ten moment właściciel nie określił swoich kroków, co do dalszego prowadzenia hodowli. w tej chwili musimy przeprowadzić dokładną dezynfekcję wstępną i ostateczną. Niestety trzeba sobie to od razu powiedzeić, iż bażant jest specyficznym rodzajem ptaka, nie jest to kura czy kaczka, które można wprowadzić na ferme. Introdukcja bażanta do środowiska trwa czasami wiele lat - podsumowuje doktor Krysian Ciesielski.









