Inwazja dzików w Suchedniowie. Winne śmieci i dokarmianie

2 godzin temu
Zdjęcie: Inwazja dzików w Suchedniowie. Winne śmieci i dokarmianie


Suchedniów walczy z rosnącą liczbą dzików, które coraz śmielej wkraczają w przestrzeń miejską. w tej chwili na terenie miasta przebywa około 60 zwierząt. Dziki wchodzą na prywatne posesje, niszczą trawniki, rozkopują ogródki i szukają łatwego pożywienia. Ich obecność staje się coraz większym wyzwaniem dla mieszkańców i władz lokalnych.

Burmistrz Dariusz Miernik wskazuje, iż głównym powodem zwiększonej obecności dzików jest łatwy dostęp do pożywienia. Zwierzęta przyciągają otwarte śmietniki, a także dokarmianie- często nieświadome przez mieszkańców. Pod blokami pozostawiane miski z jedzeniem dla bezpańskich zwierząt stają się dla dzików regularnym źródłem pokarmu.

– To jest realny problem. Musimy zrezygnować z dokarmiania zwierząt w przestrzeni miejskiej, odpowiednio zabezpieczać odpady, przenosić kompostowniki poza tereny dostępne dla dzików oraz zamykać altany śmietnikowe. Tylko takie działania możemy prowadzić i tylko one mogą przynieść efekt – podkreśla burmistrz.

Choć myśliwi znają miejsca bytowania dzików, przepisy prawa łowieckiego zabraniają odstrzału w promieniu 150 metrów od zabudowań, co uniemożliwia skuteczne działania w centrum miasta. W związku z tym władze stawiają na środki prewencyjne. W wybranych miejscach stosowane są specjalne opryski odstraszające dziki.

– Realizujemy opryski substancjami odstraszającymi, mamy polecone od powiatowego lekarza weterynarii, szczególnie w parkach i w pobliżu miejsc publicznych.

Działania te wymagają jednak powtarzania w odpowiednich warunkach pogodowych, najlepiej przy bezdeszczowej aurze, by przyniosły oczekiwany efekt.

Sytuację dodatkowo komplikuje pojawienie się na terenie gminy Suchedniów Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF). Ostatni przypadek tej choroby odnotowano w marcu.

Rafał Palutkiewicz, zastępca Powiatowego Lekarza Weterynarii w Skarżysku-Kamiennej, uspokaja mieszkańców: ASF nie zagraża ludziom, ale może powodować duże straty w hodowli świń, jeżeli choroba przedostanie się do chlewni.

– Przede wszystkim nie panikować. Trzeba zgłaszać znalezione padłe dziki, nie dotykać ich i nie wabić dzików do miasta. Nie dokarmiać. Dziki zwykle unikają ludzi i rzadko pokazują objawy choroby. U świń gospodarskich objawy są znacznie poważniejsze: wysoka gorączka, osowiałość, zaburzenia jedzenia i upadki – tłumaczy Palutkiewicz.

W ciągu ostatnich trzech lat, na terenie powiatu skarżyskiego stwierdzono trzy przypadki ASF. W listopadzie 2024 roku padł jeden dzik, w styczniu tego roku odstrzelono drugiego, a w marcu bieżącego roku odnaleziono kolejnego padłego dzika. Lekarze weterynarii podejrzewają, iż zwierzęta te migrują z sąsiedniego powiatu starachowickiego, gdzie liczba ognisk ASF jest znacznie wyższa.

Na terenie powiatu skarżyskiego prowadzone są odstrzały sanitarne do końca marca, a kolejne planowane są na początek kwietnia.



Idź do oryginalnego materiału