Więcej pieniędzy wypłacono na odszkodowania dla rolników niż na "Dobry Start" dla dzieci
Eksperci powstałego we wrześniu 2025 roku Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji podają, iż z łącznej kwoty 1,8 mld złotych pomocy i odszkodowań wypłaconych rolnikom w związku z chorobami zakaźnymi zwierząt gospodarskich za zeszły rok wartość samych rekompensat przekroczyła 1,15 mld zł. PSB podkreśla jednocześnie, iż w tych wyliczeniach nie uwzględniono kosztów pośrednich m.in. utraconych przychodów, przestojów produkcyjnych, zerwanych kontraktów czy długofalowych konsekwencji dla rynku pracy i lokalnych gospodarek.
Skala wydatków poniesionych na neutralizację skutków chorób zakaźnych w gospodarstwach jest porównywana do środków wypłaconych przez państwo w ramach programu Dobry Start dla uczniów rozpoczynających rok szkolny - 1,1 mld zł.
Ptasie grypa nie ma sobie równych. choćby pomór i ASF razem wzięte tyle nie kosztują
Chyba nikogo nie zdziwi informacja, iż lwia część wypłat dotyczy trzech najbardziej zjadliwych wirusów:
- grypa ptaków (HPAI),
- rzekomego pomoru drobiu (ND),
- afrykańskiego pomoru świń (ASF).
Analizując dalej, jak pokazują dane przedstawione przez Polskie Stowarzyszenie Bioasekuracji - w ramach decyzji administracyjnych zlikwidowano 18,8 mln ptaków, a łączna wartość odszkodowań wyniosła 936 mln zł. Tak więc 80% całkowitej kwoty wypłat związanych z odszkodowaniem dotyczy ptasiej grypy.
- Skala ta pokazuje wrażliwość sektora drobiarskiego na choroby zakaźne. Produkcja drobiu w Polsce w niektórych regionach jest silnie skoncentrowana, co powoduje, iż jedno ognisko generuje zagrożenie dla kolejnych stad. Jednocześnie sektor drobiarski jest jednym z filarów polskiego eksportu rolno-spożywczego, co oznacza, iż każda fala ognisk wpływa również na reputację handlową kraju, czasowe blokady eksportowe oraz napięcia cenowe na rynku krajowym - mówi Karolina Krasicka, prezes Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji.
Będący na drugim miejscu rzekomy pomór drobiu w 2025 roku w drodze odszkodowań kosztował nas 9,4 mln sztuk zwierząt zlikwidowanych w ogniskach na kwotę 207,6 mln złotych
Z kolei w przypadku ASF eksperci nie zatrzymują się tylko na kwestii rekompensat, których koszty - 7 mln 129 tys. zł wypłaconych 30 gospodarstwom za 10,9 tys. świń - w porównaniu do chorób zakażnych ptactwa domowego i dzikiego mogą wydawać się "znikome" - .
Jednakże Polskie Stowarzyszenie Bioasekuracji kładzie tutaj nacisk na inną niż w przypadku HPAI czy ND specyfikę afrykańskiego pomoru świń - choroby powodującej w naszym kraju długotrwałe skutki gospodarcze i straty, które Krajowy Związek Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej PolPig oszacował na 20 mld złotych.
- W przeciwieństwie do chorób drobiu, które generują wysokie, ale jednorazowe wypłaty, ASF działa jak długotrwały czynnik destabilizujący sektor i od 12 lat generuje znaczące, systemowe koszty nie tylko dla producentów, ale również dla budżetu państwa. Mimo iż jako branża walczymy z ASF od ponad dekady, presja choroby pozostaje bardzo wysoka i stanowi trwałe źródło ryzyka - komentuje K. Krasicka.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
https://gostynska.pl/rolnictwo/masz-kury-musisz-o-tym-wiedziec-by-uniknac-klopotow/x5NEH0bwg1SgWHWi8IKIKoszty bezpośrednie to tylko część problemu
Kwoty wypłaconych odszkodowań stanowią najbardziej widoczną i stosunkowo łatwą do policzenia część rachunku ekonomicznego związanego z występowaniem chorób zakaźnych zwierząt.
Eksperci zwracają uwagę, iż do realnych kosztów należy doliczyć szereg obciążeń pośrednich, które nie są ujmowane w budżetowych zestawieniach. Przede wszystkim są to utracone dochody producentów w okresie przestoju produkcyjnego. Nawet po otrzymaniu odszkodowania gospodarstwo przez wiele tygodni, a często miesięcy, pozostaje bez przychodu, ponosząc jednocześnie stałe koszty funkcjonowania - kredyty, leasingi, wynagrodzenia czy utrzymanie infrastruktury.
- W praktyce oznacza to, iż choćby poprawnie wypłacone odszkodowanie nie „zamknie tematu”, bo nie rekompensuje utraconej marży w kolejnych cyklach produkcyjnych, przerw w kontraktach czy kosztów ponownego rozruchu. A im dłuższy przestój i bardziej kapitałochłonna produkcja, tym większe ryzyko, iż gospodarstwo wejdzie w spiralę utraty płynności, mimo formalnej rekompensaty. Dlatego oceniając skutki chorób zakaźnych, trzeba patrzeć nie tylko na kwoty wypłat, ale na całość kosztów pośrednich, trudnych do oszacowania, które w wielu przypadkach przesądzają o tym, czy gospodarstwo wróci do produkcji, czy z niej zrezygnuje - wylicza prezes Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji.
W przypadku jej nie zachowania rolnik nie dostanie ani złotówki rekompensaty
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w przypadku stwierdzenia choroby zakaźnej zwierząt podlegającej obowiązkowi zwalczania z urzędu, powiatowy lekarz weterynarii wydaje decyzję administracyjną o likwidacji stada.
Hodowca otrzymuje odszkodowanie ze środków budżetu państwa za:
- zwierzęta poddane ubojowi z nakazu inspekcji,
- zniszczone produkty pochodzenia zwierzęcego,
- paszę,
- sprzęt podlegające utylizacji.
Wysokość rekompensaty ustalana jest na podstawie wartości rynkowej zwierząt z dnia wydania decyzji. W praktyce oznacza to, iż budżet państwa przejmuje ciężar finansowy decyzji sanitarnych podejmowanych w celu ochrony zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywnościowego kraju.
- Należy zauważyć, iż odszkodowanie nie jest świadczeniem automatycznym. Państwo bierze na siebie ciężar finansowy decyzji o likwidacji stada tylko wtedy, gdy hodowca działał zgodnie z prawem i dochował należytej staranności. Kluczowe znaczenie ma przestrzeganie zasad bioasekuracji oraz brak zawinionych zaniedbań, które mogłyby przyczynić się do powstania ogniska choroby. System ten opiera się więc na zasadzie współodpowiedzialności. Rolnik ma obowiązek minimalizować ryzyko biologiczne w swoim gospodarstwie, a państwo – w sytuacji, gdy mimo dochowania procedur dochodzi do zakażenia – rekompensuje straty wynikające z decyzji administracyjnych. To rozwiązanie, które z jednej strony chroni finanse publiczne przed nadużyciami, a z drugiej motywuje producentów do realnego wdrażania bioasekuracji, a nie traktowania jej wyłącznie jako formalnego wymogu - wyjaśnia Krasicka.
Bioasekuracja warunkiem stabilności sektora
Polskie Stowarzyszenie Biasekuracji zwraca uwagę, iż powtarzające się ogniska chorób zakaźnych zwierząt oraz rosnące wydatki budżetowe na ich zwalczanie pokazują jednoznacznie, iż problem ten wykracza daleko poza obszar medycyny weterynaryjnej stając się zjawiskiem o charakterze systemowym, które wpływa na stabilność całego sektora rolno-spożywczego oraz na kondycję finansów publicznych. W tym przypadku można mówić o książkowym wręcz przykładzie systemu naczyń połączonych
Każde kolejne ognisko choroby oznacza nie tylko dramat pojedynczego gospodarstwa – utratę stada, przerwanie cyklu produkcyjnego i niepewność co do przyszłości – ale także realne obciążenie dla budżetu państwa. Wypłaty odszkodowań, organizacja działań likwidacyjnych, nadzór nad strefami objętymi restrykcjami oraz skutki rynkowe w postaci spadku cen i ograniczeń handlowych tworzą łańcuch kosztów, który rozciąga się daleko poza jedno gospodarstwo.
Dlatego eksperci kładą nacisk na bioasekurację, która urasta do rangi "strategicznego narzędzia zarządzania ryzykiem, zarówno na poziomie gospodarstwa, jak i całego państwa".
Skuteczne zabezpieczenia biologiczne, konsekwentne przestrzeganie procedur, szybkie wykrywanie ognisk oraz sprawna kooperacja producentów z administracją weterynaryjną mają bezpośrednie przełożenie na ograniczenie strat finansowych.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ REPORTAŻ
https://gostynska.pl/rolnictwo/jestesmy-w-ogonie-europy-jesli-chodzi-po-zakladanie-grup-producentow-rolnych-najwieksza-bariera-jest-nasza-mentalnosc/i0rwCxr2RDDVVpBLBwgaW tym powiecie złożono najwięcej wniosków nie tylko w Wielkopolsce
Na prawie 5 milionów złotych opiewają wnioski dotyczące bioasekuracji złożone w miejscowym biurze Agencji Restrukturzacji i Modernizacji Rolnictwa przez rolników z terenu powiatu gostyńskiego. Za tę pieniądze miejscowi producenci zwierząt chcą się zaopatrzyć głównie w środki dezynfekcyjne oraz odzież ochronną, karchery, ale także pobudować ogrodzenie obiektów, w których utrzymywane są zwierzęta.
- W naszym powiecie złożono 233 wnioski dotyczące bioasekuracji, co jest największą liczbą spośród wszystkich biur powiatowych w Wielkopolsce, a myślę, iż w skali całego kraju również znajdujemy się w czołówce - podaje Jan Gross, kierownik biura ARiMR w Gostyniu.
I tutaj dotykamy kwestii wspomnianej wcześniej przez specjalistów PSB stabilności całego sektora rolno-spożywczego, który patrząc na liczby związane z hodowlą zwierzęcą występującą na ziemi gostyńskiej, na pewno odczułby pojawienie się na niej jakiegokolwiek ogniska choroby zakaźnej zwierząt.
- Nasi hodowcy mają w swoich chlewniach ponad 170 tysięcy świń - nie ma drugiego takiego powiatu w Wielkopolsce, jak również znów podkreślę, w całej Polsce także jesteśmy potentatem. Do tego dochodzi ponad 130 tysięcy sztuk bydła - zaznacza J. Gross.
Właśnie dlatego liczba złożonych wniosków o bioaskurację pokazuje, jak poważnie okoliczni rolnicy podchodzą do perspektywy, w której rozprzestrzenienie się w szczególności ASF w powiecie o jednej z największych obsad zwierząt inwentarskich w całym kraju przełożyłoby się nie tylko na ich sytuację ekonomiczną.
Zmiany w przepisach. Za kilka dni Ogólnopolski Dzień Bioasekuracji
Jak zauważają eksperci Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji, doświadczenia ostatnich lat pokazują, iż profilaktyka jest znacznie tańsza niż zwalczanie skutków epidemii. Każda złotówka zainwestowana w zapobieganie, szkolenia, monitoring i modernizację infrastruktury może w przyszłości ograniczyć wielomilionowe wypłaty odszkodowań oraz zminimalizować destabilizację rynku.
W dłuższej perspektywie skuteczna prewencja decyduje o odporności sektora produkcji zwierzęcej na wstrząsy epizootyczne i o bezpieczeństwie żywnościowym kraju. Między innymy właśnie tymi względami ustawodawca tłumaczy wprowadzenie zmian w przepisach, które mają wzmocnić system zapobiegania chorobom i jasno określić obowiązki wszystkich uczestników rynku.
Od marca 2026 roku w życie wchodzą regulacje wynikające z nowej ustawy o zdrowiu zwierząt, która dostosowuje polskie prawo do unijnego rozporządzenia o prawie o zdrowiu zwierząt (AHL). Nowe przepisy powinny uporządkować system nadzoru, zwiększyć skuteczność kontroli oraz podnieść standardy bioasekuracji, tak aby ograniczyć ryzyko powstawania ognisk chorób i związanych z nimi wielomilionowych strat dla producentów i budżetu państwa.
- Wraz z wejściem w życie nowej ustawy o zdrowiu zwierząt od marca 2026 roku znacząco wzrasta odpowiedzialność finansowa hodowców za naruszenia przepisów. Kary za łamanie zasad bioasekuracji, brak wymaganych zgłoszeń, transport zwierząt bez odpowiednich dokumentów czy zatajenie podejrzenia choroby mogą sięgać choćby kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ich wysokość uzależniona jest od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej oraz skali naruszenia. Co istotne, odszkodowanie nie zostanie wypłacone, jeżeli przed upływem 6 miesięcy od dnia ostatniego odkażania obiektu wykonanego w związku ze zwalczaniem ogniska choroby zostanie ponowienie potwierdzone wystąpienie ogniska. Nowe regulacje jasno pokazują, iż bioasekuracja nie jest już wyłącznie wymogiem formalnym – jej lekceważenie wiąże się z realnym ryzykiem poważnych konsekwencji finansowych - mówi prezes Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji.
Temat roli bioasekuracji w ograniczaniu ryzyka będzie jednym z kluczowych zagadnień omawianych podczas I Sympozjum Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji, które odbędzie się 11 marca 2026 roku w Centrum Konferencyjnym Hugo w hotelu Hilton w Swarzędzu koło Poznania.
Wydarzenie ma stać się platformą wymiany doświadczeń między producentami, administracją weterynaryjną i ekspertami rynku rolno-spożywczego.
Sympozjum będzie częścią Ogólnopolskiego Dnia Bioasekuracji ustanowionego na dzień 11 marca przez Polskie Stowarzyszenie Bioasekuracji.
Informacje: komunikat prasowy Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji
KLIKNIJ GRAFIKĘ, żeby PRZECZYTAĆ ARTYKUŁ
https://gostynska.pl/rolnictwo/nowe-zasady-bioasekuracji-w-zwalczaniu-asf-czy-rolnicy-beda-mieli-wiecej-obowiazkow-w-gospodarstwach/crIRB0mVqk11J8PO1Bd7




