W ostatnich dniach Podkarpacie znów znalazło się w centrum uwagi z powodu rosnącej liczby spotkań ludzi z niedźwiedziami. Seria zdarzeń – od niebezpiecznych incydentów w pobliżu zabudowań po tragiczną śmierć mieszkanki regionu – wywołała szeroką dyskusję o bezpieczeństwie i relacjach człowieka z dziką przyrodą.
Niedźwiedzie przy przedszkolu. Niebezpieczny poranek w Zagórzu
Do jednego z najbardziej niepokojących zdarzeń doszło na Osiedlu Wielopole w Zagórzu. W bezpośrednim sąsiedztwie przedszkola pojawiła się niedźwiedzica z młodym. Zwierzęta przechodziły przez rzekę Osławę, bardzo blisko zabudowań, w czasie gdy rodzice przyprowadzali dzieci do placówki. Na miejsce wezwano policję, która przy użyciu sygnałów dźwiękowych spłoszyła drapieżniki. To jednak nie był odosobniony przypadek – podobne zgłoszenia napływają z wielu miejscowości w regionie, m.in. z Zahutynia, Mokrego czy Tarnawy Górnej.
Mieszkańcy coraz częściej mówią o poczuciu zagrożenia, zwłaszcza gdy zwierzęta pojawiają się w ciągu dnia i w pobliżu domów.
Tragedia w lesie. Rzadkie, ale wstrząsające zdarzenie
Kilka dni wcześniej w Płonnej w powiecie sanockim doszło do dramatycznego ataku niedźwiedzia, w wyniku którego zginęła 58-letnia kobieta.
Służby podkreślają, iż obrażenia były bardzo poważne i nie było szans na uratowanie życia poszkodowanej.
Bieszczadzki Park Narodowy podkreślił jasno: przyczyną nie jest „nadmiar niedźwiedzi”, ale zachowania ludzi. Problemem według nich są: pozostawiane odpady, dokarmianie dzikich zwierząt, rosnąca presja turystyczna oraz wchodzenie w naturalne siedliska drapieżników.
Do tragedii odniosła się także Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska:
„W dniu zdarzenia panowały wietrzne warunki, co mogło osłabić zmysły węchu i słuchu u niedźwiedzia. Sprzyja to powstaniu sytuacji zaskoczenia zwierzęcia bliską obecnością człowieka.”
Samorządowcy i politycy oczekują zmian
Problem z niedźwiedziami przełamującymi barierę synantropijną dotyka szczególnie gmin Solina i Cisna. Tamtejsi samorządowcy apelują o zmiany systemowe w podejściu do drapieżnika.
Profesor Andrzej Zapałowski miesiąc temu w Sejmie ostrzegał, iż może dojść do tragedii.
Europoseł Tomasz Buczek podczas konferencji prasowej ostro skrytykował działania instytucji państwowych. Przedstawiciel Konfederacji wskazywał, iż ochrona przyrody nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa ludzi i konieczne są zmiany legislacyjne dotyczące zarządzania populacją dużych drapieżników.
Tomasz Buczek wskazał na odpowiedzialność polityczną minister Pauliny Henning-Kloski i wiceministra Mikołaja Dorożały. W podobnym tonie głos zabrał Związek Zawodowy „Wspólna Sprawa”, którego przedstawiciel był dziś obecny na sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego. Myśliwy Robert Złoczewski wskazał, iż priorytetem poiwnno być dokładne policzenie populacji niedźwiedzia.

9 godzin temu






