Nie masło, kawa ani mięso znalazły się tym razem na czele sklepowych podwyżek. Najnowszy raport cenowy pokazuje, iż najmocniej w ciągu roku podrożała chemia gospodarcza – o 6,7 proc. Tuż za nią znalazły się karmy dla zwierząt ze wzrostem o 5,7 proc. oraz napoje bezalkoholowe, które kosztowały średnio o 5,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Dane trudno zbyć jako wynik obserwacji kilku sklepów – autorzy przeanalizowali ponad 95,4 tys. cen w przeszło 43,7 tys. placówek należących do 64 sieci handlowych.
Alejka delikatesów z produktami. | Fot. Warszawa w Pigułce.Proszki, płyny i środki do sprzątania są nowym liderem podwyżek
Z cyklicznego raportu „Indeks cen w sklepach detalicznych”, przygotowanego przez UCE Research i Uniwersytety WSB Merito, wynika, iż w sierpniu 2026 roku ceny chemii gospodarczej były średnio o 6,7 proc. wyższe niż w sierpniu ubiegłego roku. Do tej kategorii zalicza się produkty regularnie trafiające do domowych koszyków – między innymi detergenty, środki do prania i zmywania oraz preparaty wykorzystywane przy sprzątaniu. Nie jest to więc grupa produktów kupowana raz na kilka lat, ale wydatki powtarzające się adekwatnie w każdym gospodarstwie domowym.
Co ważne, podwyżki w tej kategorii przyspieszyły. Jeszcze w lipcu chemia gospodarcza była o 5,4 proc. droższa niż rok wcześniej. W sierpniu dynamika wzrostu zwiększyła się więc o 1,3 pkt proc. Chemia wróciła tym samym na pozycję lidera zestawienia – wcześniej najmocniej drożała również w maju, kiedy wzrost wynosił aż 9,1 proc., oraz w czerwcu, gdy ceny były wyższe o 6 proc. Dane pokazują, iż nie chodzi o jeden przypadkowy odczyt, ale kategorię, która od kilku miesięcy pozostaje wysoko w zestawieniach podwyżek.
Karma dla zwierząt drożeje coraz szybciej. W miesiąc wzrost przyspieszył z 3,8 do 5,7 proc.
Drugie miejsce zajęły karmy dla zwierząt. W sierpniu były średnio o 5,7 proc. droższe niż rok wcześniej. Tutaj zmiana względem poprzedniego miesiąca pozostało bardziej widoczna, ponieważ w lipcu wzrost rok do roku wynosił 3,8 proc. Właściciele psów i kotów znaleźli się więc w grupie konsumentów, którzy mogą odczuwać podwyżki znacznie mocniej niż wynikałoby to ze średniej dla całego sklepowego koszyka. Karma jest wydatkiem, którego trudno po prostu uniknąć lub odłożyć na kilka miesięcy.
Prof. Sławomir Jankiewicz z Uniwersytetu WSB Merito zwraca uwagę, iż chemia gospodarcza, karmy i napoje mają jedną wspólną cechę: są stosunkowo ciężkie i zajmują dużo miejsca w transporcie. To zwiększa znaczenie kosztów logistycznych w końcowej cenie produktu. Ekspert wskazuje również na wysokie koszty operacyjne i przetwórcze, a w przypadku producentów karm dodatkowo na wydatki związane z regulacjami środowiskowymi dotyczącymi między innymi opakowań i śladu węglowego.
Napoje podrożały o 5,1 proc. Tu wzrost trochę zwolnił
Na 3. miejscu znalazły się napoje bezalkoholowe ze wzrostem cen o 5,1 proc. rok do roku. To przez cały czas bardzo dużo na tle całego badanego koszyka, ale akurat w tej kategorii sytuacja lekko się poprawiła. W lipcu napoje były o 5,6 proc. droższe niż rok wcześniej, więc tempo wzrostu zmniejszyło się o 0,5 pkt proc. Według prof. Jankiewicza na ceny wpływają tu nie tylko transport i koszty produkcji, ale również opłata cukrowa oraz inwestycje handlu związane z obsługą systemu kaucyjnego.
Wysoko w zestawieniu znalazły się również artykuły dla dzieci, które podrożały o 4,7 proc. To jedna z bardziej zaskakujących zmian, bo jeszcze w lipcu ta sama kategoria była o 2,7 proc. tańsza niż rok wcześniej. W ciągu zaledwie jednego miesięcznego odczytu przeszła więc z wyraźnego spadku do jednego z największych wzrostów w całym zestawieniu. Słodycze i desery zamknęły pierwszą piątkę z wynikiem 4,2 proc.
Cały koszyk drożeje znacznie wolniej. Problemem jest to, co konkretnie kupujemy
Najciekawsze w raporcie jest jednak to, iż ogólny obraz cen wygląda znacznie spokojniej niż sytuacja w najbardziej drożejących kategoriach. Cały analizowany koszyk był w sierpniu średnio o około 1,7 proc. droższy niż rok wcześniej, podczas gdy w lipcu wzrost wynosił 1,9 proc. Teoretycznie można więc mówić o dalszym hamowaniu dynamiki sklepowych podwyżek. Dla konkretnego gospodarstwa domowego średnia 1,7 proc. może jednak nie mieć wiele wspólnego z rzeczywistymi wydatkami.
Rodzina regularnie kupująca środki piorące, detergenty, karmę dla 2 zwierząt, napoje i produkty dla dzieci może mieć koszyk mocno przesunięty w stronę kategorii, które drożeją o 4-7 proc. Ktoś inny może znacznie częściej kupować artykuły, których ceny właśnie spadają. Dlatego 2 osoby robiące zakupy w tej samej sieci mogą zupełnie inaczej oceniać to, czy „w sklepach znowu jest drożej”. Wszystko zależy od tego, które produkty stanowią największą część ich własnych rachunków.
Nie wszystko drożeje. Tłuszcze są średnio aż o 15,4 proc. tańsze niż przed rokiem
Po drugiej stronie zestawienia dzieje się coś zupełnie odwrotnego. Produkty tłuszczowe były w sierpniu średnio o 15,4 proc. tańsze niż rok wcześniej. W lipcu spadek wynosił 14,3 proc., więc obniżka w ujęciu rocznym jeszcze się pogłębiła. Autorzy analizy zaznaczają jednak, iż duża część tego wyniku jest efektem wysokiej bazy, czyli po prostu znacznie droższych tłuszczów w analogicznym okresie ubiegłego roku. Porównanie miesiąc do miesiąca nie wygląda już tak spektakularnie.
Potaniały również dodatki spożywcze – średnio o 5,9 proc., nabiał o 2,3 proc. oraz produkty sypkie o 1,3 proc. Między najszybciej drożejącą chemią gospodarczą a najmocniej taniejącymi tłuszczami powstała więc różnica aż 22,1 pkt proc. Tak duży rozjazd pokazuje, dlaczego jedna zbiorcza liczba dotycząca cen w sklepach coraz gorzej opisuje to, co faktycznie widzi klient przy kasie.
Pieczywo zwolniło. Z 5,2 proc. podwyżki zrobiło się 2,8 proc.
Wśród pozostałych kategorii znalazły się środki higieny osobistej, które podrożały o 3,4 proc., ryby ze wzrostem o 2,9 proc. oraz pieczywo droższe o 2,8 proc. Szczególnie pieczywo zanotowało mocne wyhamowanie, ponieważ jeszcze w lipcu jego ceny były o 5,2 proc. wyższe niż rok wcześniej. Dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito wiąże to między innymi ze stabilizacją kosztów produkcji oraz ostrożnością producentów i sprzedawców w okresie wakacyjnym.
Owoce były średnio o 1,7 proc. droższe, mięso o 1,4 proc., warzywa o 0,8 proc., a wędliny o 0,6 proc. W sumie spośród 17 badanych kategorii 13 zanotowało wzrost cen, natomiast 4 były tańsze niż przed rokiem. przez cały czas więc zdecydowanie więcej grup produktów znajduje się po stronie podwyżek, tyle iż ich tempo jest bardzo różne i część podstawowej żywności drożeje w tej chwili znacznie wolniej niż produkty niezwiązane bezpośrednio z jedzeniem.
Raport obejmuje ponad 43,7 tys. sklepów. To nie jest porównanie kilku gazetek promocyjnych
Skala badania jest ważna, bo podobne zestawienia potrafią wyglądać zupełnie inaczej w zależności od wybranych produktów i sklepów. W tym przypadku UCE Research i Uniwersytety WSB Merito zestawiły ponad 95,4 tys. cen detalicznych z przeszło 43,7 tys. sklepów należących do 64 sieci handlowych. W analizie znalazły się dyskonty, supermarkety, hipermarkety, sieci convenience oraz placówki cash&carry. Badanie obejmuje więc różne formaty handlu docierające łącznie do zdecydowanej większości konsumentów w Polsce.
Raport porównuje ceny rok do roku, a nie tylko promocje występujące w konkretnym tygodniu. To również ma znaczenie przy interpretowaniu wyników. Cena pojedynczego proszku czy płynu do naczyń może w danej sieci akurat spaść z powodu promocji, podczas gdy cała kategoria pozostaje wyraźnie droższa niż przed rokiem. Z drugiej strony duży spadek w jednej kategorii nie oznacza, iż każdy znajdujący się w niej produkt będzie teraz tańszy w każdym sklepie.
Podwyżka o 6,7 proc. może wyglądać niegroźnie. W skali roku robi się z tego konkretny rachunek
Sam procent nie zawsze dobrze pokazuje wpływ na domowy budżet. o ile gospodarstwo wydaje na chemię domową przykładowo 200 zł miesięcznie, wzrost o 6,7 proc. odpowiada około 13,40 zł więcej miesięcznie, czyli ponad 160 zł rocznie. Przy wydatkach wynoszących 300 zł miesięcznie różnica rośnie do około 20 zł na miesiąc i ponad 240 zł w ciągu roku. To tylko ilustracyjne wyliczenie – raport nie podaje jednej przeciętnej kwoty wydawanej przez polską rodzinę na chemię – ale dobrze pokazuje, dlaczego kilka procent na produktach regularnie kupowanych przez cały rok potrafi być zauważalne.
Jeszcze mocniej może to odczuć gospodarstwo ze zwierzętami, bo do drożejących detergentów dochodzi karma droższa średnio o 5,7 proc.. Rodziny z małymi dziećmi mają dodatkowo kategorię artykułów dziecięcych, która w sierpniu przeskoczyła na +4,7 proc. Nie oznacza to, iż każdy paragon wzrośnie dokładnie o taką wartość. Pokazuje natomiast, iż struktura wydatków stała się dziś dużo ważniejsza od ogólnej informacji o średnim tempie zmian cen.
Przy zakupach warto patrzeć na cenę za litr lub kilogram, a nie tylko na dużą żółtą etykietę
W przypadku chemii gospodarczej szczególnie łatwo porównać 2 opakowania w niewłaściwy sposób. Producenci oferują różne pojemności, koncentraty, liczbę prań czy deklarowaną liczbę zastosowań, a największe opakowanie nie zawsze wychodzi najtaniej. Przy regularnie kupowanych detergentach najlepiej porównywać cenę za litr, kilogram albo jedno pranie. Promocja typu „drugi produkt taniej” ma sens tylko wtedy, gdy cena jednostkowa rzeczywiście spada i produkt zostanie wykorzystany.
Podobnie jest z karmą dla zwierząt i napojami. Większe opakowania często pozwalają ograniczyć koszt jednostkowy, ale nie zawsze, bo sieci mocno rotują promocjami. Najnowszy raport nie oznacza też, iż trzeba robić wielkie zapasy tylko dlatego, iż dana kategoria podrożała. Pokazuje coś bardziej praktycznego: to właśnie chemia gospodarcza, karma i napoje są w tej chwili grupami, przy których najbardziej opłaca się sprawdzać ceny między sklepami i promocjami. W skali jednych zakupów różnica może wynieść kilka złotych, ale przy produktach kupowanych przez cały rok suma robi się znacznie większa.

5 godzin temu







