To wyjątkowa historia mrównika. Ten egzotyczny zwierzak ma już 29 kg, skończył właśnie 5 miesięcy i został odchowany przez pracownika zoo! Można go zobaczyć w Afrykarium.
Mama mrównika, Tatsu, nie podjęła się opieki nad nim po porodzie. Tak czasami się zdarza, takie odrzucenie występuje czasami zarówno w naturze jak i w ogrodach zoologicznych. Zwierzę przeżyło dzięki mamce, którą został… Andrzej Miozga, kierownik sekcji małych ssaków w zoo. – On ma serce na dłoni. ogromną cierpliwość i wiedzę na temat manualnego odchowu zwierząt. Małego mrównika nazwał Bubu i tak już chyba zostanie. Młode nie ma jeszcze określonej płci, choć wiele wskazuje, iż to samica – mówi Weronika Łysek z zoo.
Gdy mrównik się urodził miał zaledwie 1600 gramów, wypijał na raz kilkanaście mililitrów mleka, był adekwatnie całkiem łysy i pomarszczony.
– Po urodzeniu matka nie miała z dzieckiem żadnych interakcji. Ignorowała go. Zostawiliśmy z nią małego jeszcze na noc, ale gdy rano znaleźliśmy go w tunelu wychłodzonego, jasne było iż zostawianie go z mamą jest bezcelowe, bo będzie tylko gorzej – opowiada Andrzej Miozga, który zajął się opieką nad mrównikiem.
Młody mrównik i jego opiekun Wcześniej manualnie odchowywał m.in. likaony, leniwce, wiewiórki, wydry i inne zwierzęta odrzucone przez matki. Taki odchów ręczny to sport ekstremalny, a wykarmienie młodego jest niesłychanie trudne i nie zawsze się udaje. Ale Andrzej Miozga to najlepsza osoba, na jaką mały Bubu mógł trafić. Niejedną noc już w życiu zarwał co dwie godziny karmiąc porzucone oseski. – Mrównik wypijał najpierw co dwie godziny małą porcję mleka. Noce miałem wyłączone z życiorysu – opowiada Andrzej Miozga.
Mały mrównik w pierwszych dniach życia (1) Dziś wypija dwie butelki mleka na raz, od dłuższego czasu mrównik je już stały pokarm, podobnie jak jego rodzice. To granulat dla owadożernych odpowiednio podany w formie łatwej do zjedzenia, a niemalże wypicia – można to nazwać zupą krem. Mrówniki mają długie języki – w naturze wydobywają nimi owady, a w naszym zoo zlizują swoją codzienną dawkę „zupy”. Nasz mały bohater skończył 5 miesięcy, waży 29 kg i z azylu trafił na wybieg w Afrykarium razem z mamą i tatą. Mały mrównik już nie jest taki mały i rośnie jak na drożdżach. Trochę mu zajęło „wykombinowanie” jak z dołu, czyli tam gdzie mrówniki mają norę, wejść tunelem do góry, na wybieg na piętrze ich „penthousu”. W sobotę po raz pierwszy wdrapał się tunelem i zobaczył po dłuższej przerwie swoich rodziców: Tatsu i Tanu. Na razie przez kratę. Większych interakcji między nimi nie było – po tak długiej rozłące mrówniki są niemalże dla siebie obce.





