Tragiczny finał ataku. Pies nie przeżył
Seria groźnych incydentów w miejscowości Dąbrowice trwa od dłuższego czasu. Mieszkańcy wielokrotnie zwracali uwagę właścicielom czworonogów na brak odpowiedniego zabezpieczenia posesji oraz otwartą bramę, z której zwierzęta swobodnie wybiegały na drogę. Najbardziej drastyczne zdarzenie miało miejsce 19 września 2026 roku.
- 19 września br. mój pies został zaatakowany przez dwa psy w Dąbrowicach. Trafił do weterynarza w Chodczu, gdzie przeszedł zabieg chirurgiczny. Lekarz dawał mu zaledwie 10 procent szans na przeżycie. O godzinie 3:15 mój pies odszedł - relacjonuje w rozmowie z KCI pan Damian, właściciel zagryzionego zwierzęcia.
Jak udało nam się dowiedzieć, sprawę zgłoszono również do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Kutnie. W skierowanym tam piśmie zawarto wniosek o przeprowadzenie kontroli dobrostanu zwierząt oraz sposobu sprawowania nad nimi opieki. Autor zgłoszenia zwraca uwagę na brak stałego, bezpiecznego miejsca na terenie nieruchomości, takiego jak kojec czy odpowiednie ogrodzenie, co stoi w sprzeczności z przepisami ustawy o ochronie zwierząt. W piśmie podkreślono także zagrożenie dla przechodniów oraz dzieci i wniesiono o podjęcie działań dyscyplinujących wobec właścicieli.
Słabe punkty w ogrodzeniu i złamana ręka dziecka
Jak wynika z relacji lokalnej społeczności, nie był to odosobniony przypadek. Mieszkańcy wskazują, iż problem powtarza się od lat, a brak należytej opieki ze strony właścicieli stwarzał bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.
- Sytuacja miała miejsce w 2023 roku. Moja córka wracała ze spaceru z koleżankami. W pewnym momencie z otwartej bramy wybiegły dwa psy, które zaczęły na nią szczekać i biec w jej stronę. Córka bardzo się przestraszyła i uciekając, przewróciła się, w wyniku czego złamała prawą rękę - mówi pani Viktoria, mieszkanka Dąbrowic. - Razem z mężem poszliśmy do właścicielki psów, ale usłyszeliśmy tylko przeprosiny. Zgłosiłam sprawę dzielnicowemu, który zwrócił uwagę właścicielom. Przez dwa lub trzy tygodnie psy były zamknięte, po czym brama znów była otwarta, a zwierzęta wychodziły na drogę. Córka bała się sama wracać ze szkoły, a z powodu złamania miała spore trudności z pisaniem. Mimo moich kolejnych uwag sytuacja wciąż się powtarza - dodaje.
Do kolejnej niebezpiecznej sytuacji doszło w połowie maja br.
- Psy wzięły nas znienacka, jak wracaliśmy od strony ogrodów na naszą działkę. Celowały w naszego psa i ugryzły mnie w łydkę. Biegliśmy ostatnie 350 metrów do ogrodzenia, żeby się schować. Te psy wyraźnie poszerzały swoje terytorium. Wcześniej interweniował dzielnicowy i nałożono mandat, ale to niczego nie zmieniło - wspomina pan Bartek.
Agresywne czworonogi atakowały również na prywatnych posesjach.
- Pieliłam w ogrodzie i nagle zobaczyłam szarpaninę. Zauważyłam dwa obce psy, a moja sunia była dosłownie w powietrzu. Trwało to pół minuty, zanim obce psy uciekły. Na grzbiecie i łapie mojego psa była krew. Na szczęście piesek przeżył - opowiada pani Bernadetta.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/kolejny-sklep-znika-z-kutna-klienci-maja-juz-tylko-kilka-dni/pETBiiSl7EtbakriNNwJJak udało nam się nieoficjalnie ustalić, właściciel czworonogów deklarował co prawda zamiar wybudowania ogrodzenia, jednak do tej pory na posesji nic się nie zmieniło. Sam właściciel nie uważał również, aby jego psy stwarzały jakiekolwiek zagrożenie dla otoczenia, mimo niepokoju zgłaszanego przez sąsiadów.
Policja zabiera głos
Mimo wcześniejszych zgłoszeń, pouczeń oraz nakładanych mandatów w wysokości 1000 złotych, właściciel zwierząt nie zabezpieczył terenu i nie wybudował skutecznego ogrodzenia. Po najnowszym incydencie, w którym doszło do zagryzienia psa, sprawą zajęła się policja.
- 20 września br. właściciele czworonoga zgłosili się do nas i złożyli zawiadomienie w komendzie. Sprawę prowadzi Komisariat Policji w Krośniewicach. Właściciel psów został wezwany do jednostki, gdzie zostaną mu przedstawione zarzuty. Sprawa nie zakończy się wnioskiem o mandat, ale trafi bezpośrednio do sądu. Postępowanie dotyczy wykroczenia z artykułu 77 paragraf 1 Kodeksu wykroczeń, czyli niezachowania nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia - przekazuje aspirant Daria Olczyk z Komendy Powiatowej Policji w Kutnie.
Co mówi prawo?
Zgodnie z art. 77 Kodeksu wykroczeń osoba, która nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany. W przypadku, gdy zwierzę swoim zachowaniem stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, sankcje mogą być jeszcze surowsze.
Przepisy nakładają na właścicieli bezwzględny obowiązek ciągłego nadzoru nad zwierzętami oraz zabezpieczenia posesji w sposób uniemożliwiający im samowolne wydostanie się na zewnątrz.

1 godzina temu





