Miała trzy lata i siedem miesięcy
Karina mieszkała z rodziną w rejonie olokmińskim w Republice Sacha, nazywanej również Jakucją. W chwili zaginięcia miała zaledwie trzy lata i siedem miesięcy. Olom, niewielka osada otoczona tajgą i mokradłami, liczyła zaledwie kilka gospodarstw, a zasięg telefonii komórkowej praktycznie tam nie istniał. 29 lipca dziewczynka przebywała w wiosce razem z rodziną. Tego dnia jej ojciec Rodion wyruszył w kierunku sąsiedniej miejscowości. Karina wyszła za nim razem z psem, nie informując o tym dorosłych. Mężczyzna nie wiedział, iż córka próbuje za nim podążać. W pewnym momencie dziewczynka straciła ojca z oczu i znalazła się w lesie. Nikt nie widział chwili, w której zeszła z adekwatnej drogi. Na sobie miała lekkie letnie ubranie, nie była przygotowana na pozostanie poza domem choćby przez jedną noc. W tej części Syberii latem dni mogą być ciepłe, ale nocą temperatura spada do około 6 st. C. Tajgę zamieszkują niedźwiedzie i wilki, a teren przecinają rzeki, bagna i gęste zarośla.
Przez cztery dni nikt nie wiedział, iż zaginęła
Alarmu nie podniesiono tego samego dnia. Matka Kariny była przekonana, iż córka znajduje się z ojcem. Ojciec z kolei nie miał pojęcia, iż dziewczynka wyszła za nim z wioski. Brak łączności sprawił, iż dorośli nie mogli gwałtownie zweryfikować swoich przypuszczeń. Dopiero po czterech dniach, gdy rodzina ponownie nawiązała kontakt, wyszło na jaw, iż Kariny nie ma ani z matką, ani z ojcem. Wtedy stało się jasne, iż trzylatka od kilku dni znajduje się gdzieś w ogromnej tajdze. Rozpoczęto akcję poszukiwawczą. Zaangażowano około 100 osób, w tym ratowników i mieszkańców okolicznych osad. W powietrzu pojawiły się śmigłowce i bezzałogowe statki powietrzne, a grupy piesze przeczesywały las. Warunki bardzo utrudniały działania. Latem roślinność w tej części Jakucji jest wyjątkowo wysoka i gęsta, przez co z góry trudno było dostrzec choćby dorosłego człowieka. Podczas akcji ratownicy natknęli się również na niedźwiedzia, co potwierdzało, z jakim zagrożeniem mogła zetknąć się samotna dziewczynka.
Kolejne dni nie przynosiły żadnego śladu
Przeszukiwano coraz większy obszar, ale bez rezultatu. Psy tropiące początkowo nie były w stanie podjąć użytecznego śladu, a obserwacja z powietrza nie przynosiła przełomu. Z każdą kolejną nocą malała nadzieja, iż tak małe dziecko mogło przetrwać bez pomocy w lesie. Ratownicy wiedzieli, iż Karina nie ma ze sobą jedzenia, odpowiedniej odzieży ani żadnego sprzętu, który pozwoliłby jej wezwać pomoc. Przełom nastąpił dziewiątego dnia. Do wioski samotnie wrócił pies, który zniknął razem z Kariną. Początkowo jego pojawienie się wywołało wśród ratowników najgorsze obawy - zakładali, iż dopóki zwierzę pozostaje przy dziecku, daje jej przynajmniej dodatkową szansę na przetrwanie chłodnych nocy. gwałtownie jednak uznano, iż powrót psa może być pierwszym konkretnym tropem od rozpoczęcia poszukiwań. Ratownicy ponownie ruszyli w tajgę, koncentrując się na kierunku, z którego wróciło zwierzę.
Ratownicy znaleźli ślady bosych stóp
Po powrocie suczki Naidy ekipy poszukiwawcze zaczęły jeszcze dokładniej sprawdzać teren, z którego przyszło zwierzę. Dwa dni później natrafiono na ślady małych, bosych stóp. To pozwoliło zawęzić obszar poszukiwań, ponieważ ratownicy uznali, iż bez butów Karina raczej nie przedzierała się przez miejsca pełne ostrych gałęzi i gęstych zarośli. Zaczęto więc koncentrować się na bardziej otwartych fragmentach tajgi, w pobliżu strumieni i wysokiej trawy. 9 sierpnia 2014 r., 11 dni po zaginięciu, 21-letni ratownik Artiom Borisow zauważył dziewczynkę siedzącą pomiędzy kępami trawy, około sześciu kilometrów od rodzinnej wioski. Karina była przytomna. Gdy zobaczyła ratownika, zaczęła cicho płakać i wyciągnęła do niego ręce. Pierwsze, o co poprosiła, to jedzenie i picie. Ratownicy podali jej herbatę oraz niewielką ilość jedzenia, a następnie przenieśli ją do samochodu. Afanasij Nikołajew ze służb ratunkowych wspominał później, iż była tak lekka, iż bez trudu można było nieść ją na rękach. Ważyła około 10 kg, była blada i wyraźnie wychudzona, ale mimo wielodniowego pobytu w lesie pozostawała w kontakcie i reagowała na otoczenie.
Jadła jagody i piła wodę z rzeki
Po odnalezieniu dziewczynki zaczęto odtwarzać, w jaki sposób udało jej się przetrwać. Karina powiedziała, iż jadła dzikie jagody i piła wodę z rzeki. Nocami chowała się w wysokiej trawie, która dawała jej częściową osłonę przed wiatrem i jednocześnie sprawiała, iż była praktycznie niewidoczna z powietrza. To właśnie dlatego śmigłowce i bezzałogowe statki powietrzne używane podczas akcji nie mogły jej wcześniej dostrzec. Przez większość pobytu w tajdze towarzyszyła jej Naida. Ratownicy byli przekonani, iż pies pomagał dziewczynce przede wszystkim podczas chłodnych nocy. Karina mogła przytulać się do zwierzęcia i korzystać z ciepła jego ciała, gdy temperatura spadała do kilku stopni, a miejscami choćby w okolice zera. Nie ma dowodów, iż suczka faktycznie odpędzała duże drapieżniki, choć takie przypuszczenia pojawiały się później w mediach. Jej rola była jednak kluczowa z dwóch innych powodów: przez dziewięć dni pozostawała przy dziecku, a później jej powrót do wioski pomógł ratownikom skierować poszukiwania we adekwatną stronę.
Lekarze nie znaleźli poważnych obrażeń
Karinę przewieziono do szpitala w Jakucku. Lekarze stwierdzili przede wszystkim odwodnienie, utratę masy ciała, liczne ukąszenia owadów oraz drobne zadrapania. Najbardziej ucierpiały jej stopy, ponieważ część drogi pokonała boso. Nie miała jednak złamań ani obrażeń zagrażających życiu. Przez pierwsze dni pozostawała pod ścisłą obserwacją, stopniowo otrzymywała płyny i jedzenie, a lekarze ostrożnie odbudowywali jej siły. W krótkim czasie jej stan wyraźnie się poprawił. Początkowo była małomówna i niechętnie wracała do tego, co wydarzyło się w lesie. Personel szpitala podkreślał jednak, iż zaczęła się uśmiechać, a największe poczucie bezpieczeństwa dawała jej obecność matki. Z medycznego punktu widzenia jej przeżycie przez 11 dni bez stałego schronienia, odpowiedniego ubrania i regularnego jedzenia uznano za wyjątkowe. Na jej korzyść działał dostęp do wody, letnia pora roku oraz obecność psa podczas najchłodniejszych nocy.
Historia Kariny gwałtownie stała się znana daleko poza Jakucją. W 2015 r. przed lotniskiem w Jakucku odsłonięto wykonaną z brązu rzeźbę "Dziewczynka z psem", przedstawiającą Karinę razem z Naidą. Pomnik miał upamiętniać nie tylko dramatyczne wydarzenia z poprzedniego lata, ale przede wszystkim więź dziecka ze zwierzęciem. Sama Karina w kolejnych latach odwiedzała to miejsce i fotografowała się przy rzeźbie. Nie szukała jednak rozgłosu. Bliscy i osoby opiekujące się nią w Jakucku opisywały ją jako nieśmiałą i skrępowaną zainteresowaniem obcych ludzi.
W wieku siedmiu lat rozpoczęła naukę baletu
W 2017 r. Karina dostała się do Jakuckiej Szkoły Baletowej im. Aksinii i Natalii Posielskich. Przeprowadziła się do Jakucka i zamieszkała w internacie, a jej codzienność zaczęła wyglądać zupełnie inaczej niż wcześniej. Zajęcia trwały od rana do późnego popołudnia i obejmowały zarówno zwykłe przedmioty szkolne, jak i wielogodzinny trening taneczny. Dyrekcja szkoły zwracała uwagę na jej muzykalność, plastyczność i predyspozycje sceniczne. Podczas wakacji wracała do rodziny, która w międzyczasie przeniosła się do miejscowości Aryłach w rejonie mirnińskim. Karina miała również młodszego brata Akbara. Dwa lata później ponownie zrobiło się o niej głośno. W grudniu 2019 r., krótko przed dziesiątymi urodzinami, wygrała internetowy konkurs dziecięcy "Mini Miss Jakucji". W tamtym czasie przez cały czas trenowała balet i mówiła o marzeniu związanym z dużą sceną. Konkurs nie oznaczał jednak, iż planowała karierę modelki. Jej najważniejszym zajęciem pozostawała szkoła, a zainteresowanie mediów przyjmowała z dużą rezerwą.
Po latach zmieniła swoje plany
W 2023 r. Karina wciąż uczyła się w szkole baletowej. Mówiła wtedy, iż chciałaby kiedyś występować na scenie Teatru Bolszoj, a w przyszłości otworzyć własną szkołę w rodzinnych stronach. Przyznawała również, iż z wydarzeń z dzieciństwa pamięta bardzo niewiele. Nie traktowała siebie jak bohaterki, choć jej historię przez cały czas znała niemal cała Jakucja. Rok później jej plany były już inne. W grudniu 2024 r., mając 14 lat, opowiadała w rosyjskiej telewizji, iż nie uczy się już w jakuckiej szkole baletowej i przeniosła się do innej placówki w Aryłachu. Zapytana o przyszłość odpowiedziała, iż chciałaby zostać lekarzem. W późniejszej rozmowie doprecyzowała, iż interesuje ją stomatologia, choć rozważała również pracę stewardesy. Przyznała też, iż praktycznie nie pamięta pobytu w tajdze ani tego, jak bawiła się wtedy z Naidą.
W kwietniu 2024 r. w Jakucji odbyła się premiera filmu "Karina", inspirowanego wydarzeniami z 2014 r. Do głównej roli wybrano Sofię Pribyłych spośród 328 kandydatek. Produkcja powstała w jakuckim studiu ArtDoydu, a przed premierą przygotowano także pamiątkowy medalion nawiązujący do historii dziewczynki i jej psa. Film sprawił, iż wydarzenia sprzed dekady ponownie znalazły się w centrum zainteresowania lokalnych mediów. Sama Karina nie mówi o swojej przyszłości przez pryzmat tego, co wydarzyło się, gdy była małym dzieckiem. Dorasta z dala od dawnego medialnego rozgłosu i sama wybiera kierunek, w którym chce pójść. Historia, dzięki której poznał ją świat, doczekała się pomnika i filmu, ale dla niej samej pozostała przede wszystkim fragmentem dzieciństwa, którego niemal nie pamięta.
Źródła:
https://nypost.com/2019/12/26/mowgli-girl-who-survived-weeks-in-wilderness-wins-beauty-contest/
https://www.mirror.co.uk/news/world-news/mowgli-girl-who-survived-two-21163465
https://www.vietnam.vn/en/uoc-mo-cua-co-be-tung-song-sot-sau-12-ngay-bi-lac-trong-rung-siberia
https://www.boredpanda.com/mowgli-girl-survived-12-nights-siberia-aged-five-now-hopes-become-doctor/
https://www.dailymail.com/news/article-14181721/Mowgli-girl-survived-12-nights-Siberia-aged-five-clinging-puppy-warmth-hopes-doctor-ten-years-later.html
https://www.thesun.co.uk/news/32245691/girl-rescued-woods-dog-interview/
https://amp.scmp.com/news/world/article/1573148/girl-four-survives-11-days-freezing-and-bear-infested-siberian-forest
https://www.independent.co.uk/news/world/europe/girl-lost-in-siberian-wilderness-rescued-by-her-puppy-after-surviving-on-berries-and-river-water-for-over-a-week-9665312.html

2 godzin temu



