Zwierzęta znajdowano w kartonach, workach, krzakach, a ostatnio także w pobliżu studzienki kanalizacyjnej. W jednym z ostatnich przypadków znaleziono pięć kociąt. Dwa z nich nie przeżyły. Sprawą zajęła się policja i prokuratura.
Kocięta znajdowano pod blokiem. Mieszkańcy podejrzewali, iż ktoś wyrzuca je z okna
Problem na osiedlu Teofilów miał pojawić się już wcześniej. Jak relacjonowali mieszkańcy, w ubiegłym roku dzieci bawiące się pod blokiem zauważyły karton, w którym znajdowały się maleńkie kocięta. Zwierzęta zostały wówczas zabezpieczone przez Animal Patrol.
Do kolejnego zdarzenia doszło w czerwcu. W nocy mieszkańcy usłyszeli odgłos czegoś spadającego w krzaki znajdujące się pod ich oknami.
Gdy otworzyłem okno, żeby zobaczyć, co się stało, zobaczyłem, iż coś się rusza w worku. Okazało się, iż w woreczku śniadaniowym były zawiązane trzy maluchy
- relacjonował pan Konrad, mieszkaniec bloku.
Mężczyzna zabrał kocięta do mieszkania. niedługo mieszkańcy usłyszeli miauczenie dochodzące z okolicy. Następnego ranka partnerka pana Konrada ponownie przeszukała teren. Znalazła jeszcze jedno maleństwo, które było w bardzo złym stanie.
Sprawa została zgłoszona policji. Niestety, żadne z uratowanych wówczas kociąt nie przeżyło.
W nocy znaleziono pięć kociąt. Jedno było martwe
Do kolejnego zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę, 19 września. Mieszkańcy ponownie znaleźli pod blokiem maleńkie kocięta. Początkowo natrafiono na jedno zwierzę. niedługo okazało się, iż w okolicy jest ich więcej.
Na miejsce zeszli mieszkańcy, którzy rozpoczęli poszukiwania pozostałych kociąt oraz próbowali ustalić, z którego mieszkania mogły zostać wyrzucone.
Jednocześnie szukali pomocy. Kontaktowali się z fundacjami, lecznicami weterynaryjnymi oraz służbami.
Przez dłuższą chwilę próbowaliśmy dodzwonić się do różnych fundacji oraz klinik weterynaryjnych, do których można byłoby zawieźć kotka czy kotki. Niestety, wszyscy nam odmawiali
- mówił pan Konrad.
Ostatecznie udało się znaleźć osobę, która przyjęła pierwsze kocię na noc i pomogła skontaktować mieszkańców z fundacją. W trakcie dalszych poszukiwań odnaleziono w sumie pięć nowo narodzonych kotów.
Jedno z kociąt było zakrwawione i nie przeżyło. Kolejne znajdowało się w bardzo złym stanie. Mieszkańcy powiadomili policję. Funkcjonariusze pojawili się na miejscu po kilku minutach i rozpoczęli czynności. Uratowane kocięta trafiły pod opiekę Fundacji Kocia Mama.
Policja ustaliła właścicielkę kotów
Przeprowadzone przez policję czynności doprowadziły do ustalenia osoby, która miała odpowiadać za wyrzucenie zwierząt. Jak poinformował Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty nadzoruje postępowanie w tej sprawie.
Zatrzymana została 78-letnia kobieta, właścicielka kociąt oraz dwóch dorosłych kotów.
Według ustaleń śledczych kobieta po porodzie nie zapewniła kotce adekwatnej opieki weterynaryjnej. Następnie, chcąc pozbyć się nowo narodzonego miotu, miała wyrzucić kocięta przez okno mieszkania znajdującego się na wysokim parterze.
https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/koszmarna-zbrodnia-na-targu-w-woj-lodzkim-30-latek-skatowal-seniora-na-smierc/jfmDr9lLilxID86EH1ZrJedno ze zwierząt nie przeżyło upadku. Kolejne zmarło trzy dni później.
23 września kobiecie przedstawiono zarzut zabicia zwierząt oraz znęcania się nad nimi. Chodzi o czyny określone w art. 35 ust. 1 i 1a ustawy o ochronie zwierząt, za które grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Podejrzana nie przyznała się do popełnienia przestępstwa. Podczas przesłuchania miała jednak opisać przebieg zdarzenia
- informuje prokurator Paweł Jasiak.
Prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec 78-latki dozoru policyjnego. Kobieta otrzymała również zakaz posiadania zwierząt.
Postępowanie jest w toku.

3 godzin temu




