Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" prosi o pomoc. Zwrócił się do fanów

9 godzin temu
Zdjęcie: 'Chłopaki do wzięcia'. Ile zarabia Jaruś? Pokazał swoje 'rarytasy'. Potem wyzwanie usłyszał Rutkowski. Fot. 'Chłopaki do wzięcia'/ screen


Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" zwrócił się do fanów. Mężczyzna nie mieszka już z żoną. Poprosił o pomoc.
Małżeństwo Gosi i Jarusia z programu "Chłopaki do wzięcia" dotychczas przeszło wiele wzlotów i upadków. W 2024 roku para rozstała się na kilka miesięcy. To jednak nie wszystko. Później bohater show twierdził, iż Gosia wyrzuciła go z domu. Z czasem wyszło na jaw, iż para nie może bez siebie żyć. To jednak dopiero początek burzliwej relacji. w tej chwili Jaruś nie mieszka już z żoną. W sieci poinformował fanów, iż znalazł się w trudnej sytuacji. Poprosił o pomoc.


REKLAMA


Zobacz wideo Dominika Serowska zdradza, jakie ma wykształcenie i gdzie pracowała. "Mieszkałam w Wiedniu, pracowałam w Turcji"


"Chłopaki do wzięcia". Jaruś prosi wszystkich o pomoc. Znalazł się w trudnej sytuacji
Małżeństwo Gosi i Jarusia nie ma się najlepiej. Ostatnio uczestnik programu "Chłopaki do wzięcia" wyprowadził się od żony. Niedawno pisaliśmy o tym, iż kobieta oskarżyła bohatera "Chłopaków do wzięcia" o rzekomą zdradę, a także twierdziła, iż Jaruś miał znęcać się nad zwierzętami. w tej chwili Jaruś Mergner jest w bardzo złej sytuacji mieszkaniowej. Na TikToku pojawił się filmik, w którym mężczyzna prosił o wsparcie "symboliczną złotówką". Chce kupić przyczepę kempingową. - Mieszkam u kogoś, a tak, wiadomo, człowiek się czuje niepewnie, to wiadomo (...). Lepiej mieć coś swojego. Chciałbym sobie taki właśnie zakupić (...) kampik i mieć gdzie zamieszkać - powiedział na nagraniu.


Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" odpowiada na oskarżenia Gosi. Nie pozostał jej dłużny
Oskarżenia Gosi bardzo zdenerwowały Jarusia. Mężczyzna od razu przedstawił swoją wersję zdarzeń. Odniósł się do słów na temat rzekomej agresji wobec zwierząt. To było mocna wypowiedź. -Ja dbam o swoje zwierzę, o swojego pieska. Jak przyjechałem tutaj do mamy, bo byłem z nim u weterynarza, trochę był wystraszony - mówił na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Na tym się jednak nie skończyło. - Powiedziała mi jedna osoba, iż ona biła mojego pieska. A ja sobie nie pozwolę. Nie dość, iż ona nie umie dbać o swoje koty, nie pójdzie do weterynarza, tylko wiadomo, ściska grosza. (...) Jej powinni te zwierzęta zabrać, bo źle traktuje je - skwitował Jaruś na nagraniu. ZOBACZ TEŻ: "Chłopaki do wzięcia". Stefan gorzko o rzekomej ciąży Aldony. Wspomniał o "bagnie"
Idź do oryginalnego materiału