Są książki, które trafiają do czytelników jak wierny pies – bez hałasu, ale prosto w serce. A czasem zdarza się, iż taki pies przybiega do nas… z Czech, po drodze zostawiając wyraźne opolskie ślady. „Gump. Pies, który nauczył ludzi żyć” Filipa Rožka to właśnie taki przypadek: literacki fenomen, który w Czechach sprzedał się w ponad ćwierć miliona egzemplarzy, zdobył nagrodę Magnesia Litera i doczekał się filmowej adaptacji. A jednak jego polska droga prowadzi przez miejsca, które dobrze znamy z własnych map i codzienności.
– Nieczęsto zdarza się, by światowy – a przynajmniej środkowoeuropejski – bestseller lądował w niewielkim, podopolskim wydawnictwie – przyznaje Pejter Długosz. A jednak, jego wydawnictwo, Silesia Progress znów udowadnia, iż wielkie rzeczy mogą się dziać w miejscach, które na literackiej mapie nie krzyczą neonami. Czasem wystarczy determinacja, trochę pasji i – jak w tym przypadku – odrobina psiej mądrości.
Bo Gump, bohater książki Filipa Rožka, to pies, który nie tylko nauczył ludzi żyć, ale też – całkiem przypadkiem – przypomniał nam, iż Opolszczyzna potrafi być mostem między kulturami. I to nie tylko tymi ludzkimi.
Ślad pierwszy: wydawniczy
Książka ukazuje się w Silesia Progress, wydawnictwie, które od lat udowadnia, iż prowincja to tylko stan umysłu, a nie geograficzny wyrok. W świecie, w którym dominują gigantyczne oficyny, tu – w cieniu pól, lasów i codziennych obowiązków – powstają rzeczy, które mają realny wpływ na kulturę. I to jest piękne.
Ślad drugi: translatorski, rodzinny i bardzo opolski

Tłumaczka z córką
Przekładu podjęła się dr hab. Natalia Długosz, mieszkanka powiatu opolskiego. Ale najpiękniejsze w tej historii jest to, iż tłumaczenie nie narodziło się z grantów, konkursów czy akademickich planów. Zrodziło się z prośby dziecka. Córka tłumaczki, Łucja, zobaczyła w czeskich księgarniach popularność Gumpa i – jak to dzieci – chciała wiedzieć, o co tyle hałasu. A matki, jak wiadomo, potrafią przenosić góry. Albo przynajmniej tłumaczyć książki.
Ślad trzeci: pomocowy, czyli Gump w Paryżu… koło Domaradza
5% ze sprzedaży trafi do Fundacji Mali Bracia, prowadzącej schronisko dla zwierząt w Paryżu. Tym naszym, lokalnym, nie tym z wieżą Eiffla. I to jest gest, który idealnie wpisuje się w ducha książki – bo Gump to nie tylko opowieść, ale i realna pomoc. W Czechach sukces powieści doprowadził do powstania fundacji chroniącej maltretowane psy. Teraz podobny impuls trafia na Opolszczyznę.
Ślad czwarty: towarzyski, literacki i trochę zakulisowy
A gdyby nie Leoš Kyša – czeski autor z partnerskiego dla Opola Bruntálu – książka mogłaby nigdy nie trafić do naszego regionu. Kyša, zaprzyjaźniony z opolskimi samorządowcami i bywalec Festiwalu Książki, użyczył swojego nazwiska, kontaktów i dobrej woli. To ten rodzaj literackiej dyplomacji, o której rzadko się mówi, a która często decyduje o tym, co trafia na nasze półki.

Rožek nie napisał kolejnej słodkiej historii o piesku, który merda ogonem i ratuje świat. To opowieść surowa, prawdziwa, chwilami bolesna. Gump prowadzi nas przez świat ludzi, którzy zawiedli, i tych, którzy potrafili naprawić cudze błędy. To książka, która nie pozwala przejść obojętnie – bo patrzy na nas psimi oczami, a z takim spojrzeniem trudno dyskutować.
I może właśnie dlatego tak dobrze, iż ta historia ma swoje opolskie ślady. Bo Opolszczyzna – z jej wrażliwością, lokalnymi inicjatywami, ludźmi, którzy potrafią działać po cichu, ale skutecznie – jest naturalnym domem dla takiej opowieści.
Gump przyszedł do nas z Czech, ale zostanie na długo. A my, dzięki niemu, znów możemy zobaczyć, iż wielkie historie czasem zaczynają się tuż za rogiem. W małym wydawnictwie, w domu tłumaczki, w schronisku w Paryżu koło Domaradza. I w sercach ludzi, którzy wierzą, iż dobro – choćby to psie – potrafi zmieniać świat.
Fot. Silesia Progress





