Pamiętam tamte czasy, gdy wszystko zmieniło się w moim życiu. Patryk był typowym, spokojnym chłopakiem z Krakowa, żył bez nałogów i nie szukał rozgłosu. Gdy skończył dwadzieścia pięć lat, rodzice postanowili mu pomóc w kupnie mieszkania na osiedlu w Nowej Hucie dali mu pieniądze na pierwszą ratę kredytu hipotecznego w polskich złotych. Od tej chwili Patryk rozpoczął dorosłe życie w pojedynkę. Pracował jako programista w jednej z krakowskich firm, stronił od hucznych spotkań, najchętniej spędzał wieczory w ciszy własnych czterech ścian.
Z czasem samotność zaczęła mu doskwierać i Patryk postanowił przygarnąć kota. Trafił do schroniska, gdzie w klatce siedział mały kotek ze zniekształconymi przednimi łapkami. Właściciele matki kociaka chcieli go uśpić, ale serce Patryka nie pozwoliło mu na obojętność. Nazwał go Stefanem. gwałtownie obaj odnaleźli się w nowej rzeczywistości Patryk wracał z pracy z utęsknieniem, a Stefan czekał na niego na wycieraczce przed drzwiami, witając go charakterystycznym mruczeniem.
Mijały tygodnie, aż któregoś razu w biurze Patryk poznał Mariolę. To była prawdziwie polska dziewczyna temperamentna, szybka w decyzjach i nieustępliwa. Niemal natychmiast wprowadziła się do Patryka, a ich codzienność wywróciła się do góry nogami. Niestety, Mariola od samego początku nie tolerowała Stefana. Złożyła Patrykowi propozycję, by oddał kota, ale on stanowczo odmówił i tłumaczył, iż Stefan jest częścią jego życia.
Mariola jednak ciągle naciskała, próbując wymusić oddanie kota. Twierdziła, iż Stefan psuje wizerunek domu, bo gości odstrasza widok jego łapek. Patryk czuł się rozdarty między uczuciem do Marioli, a przywiązaniem do Stefana.
Rodzice Patryka patrzyli na ten związek nieprzychylnie. Szeptali po kątach, iż Mariola jest zbyt zuchwała, nieuprzejma, i radzili synowi nie spieszyć się z decyzjami o ślubie. Zalecali, by lepiej poznał wybrankę.
Kiedy nadszedł dzień odwiedzin rodziców Marioli, wszystko się wyjaśniło. Ojciec Marioli wszedł do mieszkania i na widok Stefana zaśmiał się głośno, wyzywając go od dziwadła. Patryk stanął w obronie kota, ale przez cały wieczór Mariola z ojcem bawili się, wymyślając złośliwe uwagi na temat Stefana. Sugerowali, gdzie można by go oddać, wyśmiewali go przy każdej sposobności, a matka Marioli śmiała się z nimi, przyłączając się do drwin.
Nazajutrz, po powrocie z pracy, Patryk nie zastał Stefana. Zaniepokojony zapytał Mariolę, gdzie jest kot. Ta obojętnie odparła, iż oddała go do weterynarza i zostawiła.
Patryk w jednej chwili ruszył na poszukiwania. Objechał pół Krakowa, szukał przez kilka godzin w końcu odnalazł Stefana w jednej z lecznic. Kot, stęskniony, wskoczył mu na ramiona i zamruczał z ulgą.
Gdy wrócili do domu, Patryk nie miał już żadnych wątpliwości. Polecił Marioli spakować rzeczy i wyprowadzić się. Czuł do niej już tylko niechęć.
Rano Mariola bez słowa spakowała walizki i opuściła mieszkanie. Była urażona nie wyobrażała sobie, iż kociak okaże się dla Patryka ważniejszy niż ona.
Patryk i Stefan zostali sami. Od tamtej pory tworzyli na nowo swój własny dom, a Stefan co dzień z euforią witał swojego pana, kiedy ten wracał z pracy, mrucząc cicho z wdzięczności.

3 godzin temu







