„Piekło na ziemi” pod Wieliczką trwa od lat. Czwartkowa interwencja to tylko kolejny rozdział mrocznej historii

3 godzin temu

Czwartkowa interwencja policji i służb weterynaryjnych na posesji w gminie Wieliczka, podczas której odebrano 39 skrajnie zaniedbanych psów i kotów, nie była odosobnionym zdarzeniem. Jak wynika z archiwalnych zapisów i relacji organizacji prozwierzęcych, dramat zwierząt w tym miejscu ciągnie się od niemal dekady, a hodowla wciąż „odradza się” mimo zapadających wyroków.

Jak informowaliśmy wczoraj (link do tekstu TUTAJ), na terenie jednej z posesji policjanci zabezpieczyli 33 psy i 6 kotów, które przebywały w warunkach noszących znamiona znęcania się. Część zwierząt to „chodzące szkielety” pokryte pasożytami i ranami. Choć sprawa wywołała ogromne poruszenie, lokalni społecznicy podkreślają, iż mają do czynienia z „ponurym déjà vu”.

Recydywa okrucieństwa

Informacje dostępne w mediach społecznościowych oraz archiwalne teksty dziennikarskie rzucają na sprawę zupełnie inne światło. Okazuje się, iż nie jest to nowa pseudohodowla, ale miejsce doskonale znane służbom od co najmniej 2017 roku. Jak informował wówczas „Dziennik Polski”, na tej samej posesji likwidowano już nielegalną fermę lisów i interweniowano w sprawie stłoczonych owczarków niemieckich. Mieszkańcy Raciborska już wtedy opisywali to miejsce jako „piekło na ziemi”, z którego rozchodził się fetor nie do zniesienia.

Mimo licznych kontroli – których według danych Powiatowego Lekarza Weterynarii w latach 2017-2024 przeprowadzono aż 17 – proceder trwał dalej. W lipcu 2025 roku zapadł choćby surowy wyrok sądu pierwszej instancji: rok bezwzględnego więzienia i 15-letni zakaz posiadania zwierząt dla właściciela. Sąd uznał go za winnego rażących zaniedbań.

„To się nie kończy”

Mimo ubiegłorocznego wyroku (nieprawomocnego), hodowla nie przestała funkcjonować, a jedynie „przebranżowiła się” na modne w tej chwili rasy. Organizacja Przygarnij Psiaka, która uczestniczyła w ostatniej interwencji, alarmuje w mediach społecznościowych: „Najbardziej dobija fakt, iż to się NIE kończy. Na miejscu pozostało blisko 150 zwierząt…”. Społecznicy wskazują, iż czwartkowa akcja objęła jedynie zwierzęta w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

Z opisu interweniujących wyłania się obraz skrajnego upodlenia zwierząt: – „3 spaniele bez grama tłuszczu i nikłą ilością sierści: szkielety pokryte pasożytami, dredami i ranami. 1 przerażona shiba przeprasza iż żyje. 6 kotów rasy brytyjskiej pogryzione, zapchlone, przerażone, zarobaczone” – wylicza Stowarzyszenie Dog Rescue prowadzące na Facebooku profil Przygarnij Psiaka.

Walka o finał sprawy

Przez lata o poprawę losu zwierząt w Raciborsku walczyły liczne organizacje, m.in. Animal Patrol, KTOZ czy Fundacja Skrzydlaty Pies. Urzędnicy z wielickiego magistratu przyznawali, iż była to jedna z najtrudniejszych spraw w ich karierze, jednak procesy sądowe i systematyczne kontrole okazywały się niewystarczające, by trwale zamknąć to miejsce.

Obecnie odebrane zwierzęta przebywają m.in. pod opieką Schroniska w Borku oraz innych organizacji, gdzie przechodzą kosztowne leczenie i socjalizację.

Idź do oryginalnego materiału