Tylna szyba była rozbita, a samochód przewrócił się na dach. Byłam przytomna, ale nie mogłam ruszyć nogami.
Później dowiedziałam się, iż w wyniku wypadku złamałam miednicę w trzech miejscach.
Nagle na drodze pojawił się samochód. Reflektory oświetliły mnie, gdy próbowałam machać ręką, licząc na pomoc. Zdołałam krzyknąć, iż jestem ranna, po czym zupełnie straciłam świadomość. Kierowca zauważył mnie i od razu się zatrzymał! Wysiadł ze swojego auta i podszedł, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku.
Już wtedy byłam nieprzytomna, ale mógł zobaczyć, iż krwawię mocno z głowy i rąk. Od razu wezwał 112 i został ze mną aż do przyjazdu karetki. Dzięki jego obecności przetrwałam to przerażające zdarzenie!
Nie wiem, jak długo byłam nieświadoma, zanim wróciłam do siebie, ale pamiętam, iż kiedy odzyskałam przytomność, poczułam obecność kogoś ogromnego. Pani Wanda, spacerując ze swoim psem, nagle upadła na ziemię.
Przeszła zawał serca i leżała nieprzytomna, podczas gdy jej pies czujnie jej pilnował. Dopiero kilka godzin później ktoś ich odnalazł i zadzwonił po karetkę niestety wtedy pani Wanda już nie żyła.
Pan Marek miał wiernego psa, który przez trzy dni czuwał przy jego łóżku, choćby podczas śpiączki, nie opuszczając go ani na chwilę. Ten oddany czworonóg został okrzyknięty bohaterem, pokazując w trudnej chwili, jak bardzo pies potrafi być oddanym przyjacielem człowieka.








