Zbudował altanę w ogródku przez tydzień, żywiąc się tym, co znalazł w lodówce. Odjąłem to od jego pe…

6 dni temu

Potrzebowałem wiaty ogrodowej na swoim podwórku w Łodzi. Zrezygnowałem z wielkich firm budowlanych i pomyślałem, iż wystarczy znaleźć człowieka, który zna podstawy stolarstwa.

Jadwiga, sąsiadka z prawej strony, skierowała mnie do kolegi, który od lat zajmuje się budową domów i powinien dać radę z prostą wiatą.

Miałem szczęście krzysztof był wolny. Nie chciał od razu przyjąć zlecenia, ale jakoś udało mi się go przekonać.

Powiedział, iż da radę w tydzień, co mi pasowało. W sobotę miał przyjść, obejrzeć teren, a w niedzielę kupić wszystkie potrzebne materiały.

Rozmawialiśmy też o ciężkiej pracy. Twierdził, iż potrzebuje od razu pomocnika i znajdzie kogoś, bo ma mnóstwo znajomych w branży.

Najważniejsze było to, iż całą tydzień będę w Warszawie, bo mam szefową i nie mogę być na budowie. Dlatego zostawiłem mu klucze do domu do weekendu.

Krzysztof obiecał, iż ogarnie wszystko, bo jest fachowcem. Poprosił mnie o godziwą zapłatę trochę wyższą niż się spodziewałem, ale zgodziłem się.

W sobotę wieczorem wiata była gotowa. Wszystko wyglądało tak, jak sobie wymarzyłem, nie miałem żadnych uwag. Krzysztof nie miał wtedy zastrzeżeń.

Jedyną wadą było to, iż zjadł wszystko, co miałem w lodówce: dwa kilogramy schabu, dwadzieścia jajek, kilka kartonów mleka, sos i butelkę wina. To było nie do przyjęcia. Nie chodziło o współczucie dla jedzenia, po prostu nikt nie zapytał, czy może sobie coś przywłaszczyć. Zostawił mnie w takiej sytuacji.

Policzyłem koszty produktów i odliczyłem je od jego wypłaty. To była tylko kropla w morzu, ale dla mnie miał sens.

Krzysztof nie był zadowolony. Zaczęliśmy się kłócić, a on tłumaczył, iż robotnicy budowlani zawsze muszą być nakarmieni i to normalka. Dodał, iż w trakcie prac miał momenty, kiedy włożył większy wysiłek, ale suma końcowa się nie zmieniła.

Z jednej strony chciałem mu przyznać rację, z drugiej ciągle przekonuję się, iż dotrzymałem wszystkich ustaleń i powinienem był być uprzedzony o wszelkie niuanse.

Idź do oryginalnego materiału