Coraz więcej osób, szczególnie w USA, znajduje nietypowe zajęcie, które polega na wykonywaniu codziennych obowiązków domowych przed kamerą. Sprzątanie, gotowanie, czy też podlewanie roślin stają się źródłem dodatkowego dochodu, ponieważ nagrania trafiają do firm rozwijających sztucznej inteligencję.
Zakładają kamery i piorą, odkurzają czy zmywają w domu. A firmy im płacą

To zupełnie nowy trend w tzw. gig economy, czyli modelu rynku, który nie jest oparty o etat, tylko o kontrakty, projekty i pracę dorywczą. Trend ten dynamicznie rozwija się m.in. w Los Angeles, Kanadzie czy Singapurze i przyciąga setki chętnych.
Praca jak każda inna, tylko z kamerą
Zadanie wydaje się proste. Uczestnicy zakładają kamery na głowę lub nadgarstki, a następnie nagrywają swoje codzienne czynności. Materiał trafia później do firm technologicznych, które wykorzystują go do trenowania sztucznej inteligencji oraz robotów.
Instawork, firma, która dotychczas zajmowała się zapewnianiem pracowników m.in. dla hoteli czy gastronomii, w tej chwili rozszerza działalność o zbieranie danych dotyczących ludzkich ruchów, wykorzystując do tego swoją bazę zatrudnionych.
Z kolei startup Sunain koncentruje się na rejestrowaniu danych i dostarczaniu sprzętu osobom nagrywającym materiały wykorzystywane do szkolenia systemów AI.
ZOBACZ: Rosjanie pokazali nowego robota. Nic nie poszło zgodnie z planem
Chodzi o to, aby maszyny nauczyły się działać w realnym świecie tak jak człowiek (od mycia naczyń po przygotowanie posiłków). Za kilka godzin nagrań można zarobić choćby kilkadziesiąt dolarów. Według relacji jednego z uczestników opisanej przez "Los Angeles Times", stawka wynosi ok. 80 dolarów za dwie godziny nagrania.
"I tak muszę wykonywać obowiązki domowe. Teraz mam szansę, żeby mi za to płacili" - mówi jeden z uczestników.
Dlaczego AI potrzebuje takich danych?
Dotychczas modele sztucznej inteligencji uczyły się głównie na danych z internetu (tekstach, obrazach czy nagraniach). Jednak w przypadku robotów to nie wystarczy. Istotne staje się zrozumienie ruchu, gestów i reakcji w rzeczywistym środowisku.
Firmy rozwijające systemy sztucznej inteligencji działające w świecie fizycznym, potrzebują nagrań pokazujących realne zachowania ludzi w codziennych sytuacjach.
ZOBACZ: Einstein się nie mylił. Naukowcy po 100 latach potwierdzili jego teorię
Jak podsumował Shahbaz Magsi, dyrektor generalny Sunain, firmy zajmującej się rejestracją danych osobowych, "te roboty muszą rozumieć zmiany kontekstu, których doświadczają ludzie".
Podobnie skwitował Jason Saltzman, szef działu analiz w firmie CB Insights zajmującej się analizą rynku: "Ludzie dostarczają informacji zwrotnych, których modele nie są jeszcze w stanie wiarygodnie wytworzyć samodzielnie"
Według firmy analitycznej Grand View Research, światowy rynek gromadzenia i etykietowania danych może do 2030 roku osiągnąć wartość ok. 17 mld dolarów.
Pojawiają się wątpliwości
Nie brakuje jednak głosów krytyki. Jak opisuje "LA Times", zwraca się uwagę na warunki pracy (konieczność ciągłego nagrywania, powtarzania czynności) oraz brak gwarancji wynagrodzenia w przypadku odrzucenia materiału.
Pojawiają się też wątpliwości natury etycznej. Rozwój systemów AI szkolonych na ludzkich zachowaniach mógłby w przyszłości wpłynąć na rynek pracy. Zaznacza się jednak, iż rozwój nowych technologii często prowadzi również do powstawania nowych form zatrudnienia.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

4 godzin temu
![Tak może wyglądać nowy plac przed Muzeum Narodowym w Krakowie [WIZUALIZACJE]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/03/MuzeumNarodowezielone3.jpg)

![Trwa wycinka drzew w Świdnicy. Mieszkańcy zaniepokojeni [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/wycinka-drzewa-Plac-sw.-Malgorzaty-3.jpg)



