ZABŁOTCE: Lis wybił hodowlę zwierząt i terroryzuje posesję (VIDEO, ZDJĘCIA)

1 godzina temu

Mieszkaniec wsi Zabłotce (Gmina Sanok) walczy z lisem, który regularnie pojawia się na jego posesji i zabija hodowany drób. Właściciel stracił już wszystkie kaczki i pięć kur. Obawia się również o bezpieczeństwo swoich dzieci oraz dwóch psów.

Do pierwszego zdarzenia doszło w nocy z 25 na 26 września, kiedy właściciel przebywał na urlopie. Lis dostał się na teren posesji i zagryzł sześć z dziewięciu hodowanych kaczek. Jak relacjonuje mieszkaniec, truchła zwierząt zostały rozrzucone po podwórku oraz za ogrodzeniem.

Na tym jednak straty się nie skończyły. Kolejnej nocy z posesji zniknęło pięć kur. W ciągu zaledwie dwóch dni właściciel stracił łącznie jedenaście zwierząt.

Zabezpieczył wybieg. Lis wrócił

Po pierwszych atakach właściciel próbował zabezpieczyć wybieg, licząc na to, iż uniemożliwi to drapieżnikowi ponowne przedostanie się do drobiu.

Zabezpieczenia nie okazały się jednak wystarczające. W nocy z niedzieli na poniedziałek lis ponownie pojawił się na posesji. Tym razem miał rozbić ścianę kacznika, a następnie dostać się do środka i wyciągnąć trzy ostatnie kaczki.

W ten sposób cała hodowla kaczek została zlikwidowana.

Mieszkaniec zgłosił sprawę służbom

Właściciel zgłosił problem do Urzędu Gminy Sanok, Policji, Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej oraz Polskiego Związku Łowieckiego.

Jak relacjonuje mieszkaniec, na jego zgłoszenie przyjechali policjanci. Funkcjonariusze sporządzili notatkę służbową oraz oszacowali poniesione straty.

Po kolejnych telefonach mieszkaniec otrzymał z Urzędu Gminy sugestię, aby skontaktować się z kołem łowieckim w sprawie możliwości odłowu lub odstrzału lisa.

Problemem może być jednak lokalizacja posesji. Jak wskazuje mieszkaniec, w przypadku odstrzału znaczenie mają przepisy dotyczące odległości od zabudowań, co może uniemożliwić przeprowadzenie takiej interwencji w bezpośrednim sąsiedztwie domu.

Największa obawa dotyczy dzieci i psów

Dla właściciela największym problemem nie są już same straty w hodowli. Mężczyzna obawia się przede wszystkim o bezpieczeństwo swojej rodziny.

Na posesji na co dzień przebywa troje małych dzieci. Mieszkaniec ma również dwa niewielkie psy. Obawia się, iż kontakt zwierząt domowych z lisem lub jego ofiarami mógłby stanowić zagrożenie.

Właściciel zwraca również uwagę na możliwość występowania u lisa choroby, w tym wścieklizny. Nie ma jednak potwierdzenia, iż zwierzę jest zakażone. Obawy wynikają przede wszystkim z jego zachowania oraz powtarzających się ataków na znajdujący się na posesji drób.

Mieszkaniec liczy na to, iż uda się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli zabezpieczyć posesję i ograniczyć ryzyko kolejnych wizyt lisa.

Sprawa została zgłoszona kilku instytucjom. Mieszkaniec oczekuje przede wszystkim skutecznej reakcji i wskazania, jakie działania może podjąć w sytuacji, gdy dzikie zwierzę regularnie pojawia się na prywatnej posesji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Wilk sieje postrach w Jabłonce. Porywa kury i podchodzi pod zabudowania [VIDEO]

Idź do oryginalnego materiału