Wracając do czelendża

tenuieum2.blogspot.com 5 godzin temu

miałam okazję przypomnieć sobie zapach ziemi, trawy, rozgrzanego słońcem koca. Zapach oczywisty ze szczenięctwa, dziś uświadomiłam sobie, jak rzadko ostatnio leżę na ziemi.


To lato co prawda zimne było, ale następnego lata trzeba to nadrobić.

Dalej smażę dżemy, siedzę już po uszy w pracowych papirach, układam pierwsze wersje planu, takie tam. Zmierzch zastał mnie w ogrodzie.


Sąsiedzi siedzieli na tarasie, popijali wino, aż im zazdrościłam. Kiedyś miałam czas posiedzieć, poleżeć z książką, nie robić nic. Ostatnio zawijam i zawijam, i nie mam chwili na odpoczynek. Od kiedy? Hm, nie wiem. Odkąd tata zachorował? Jeszcze wcześniej - od pracy na dwa etaty? Kiedyś tempo życia było inne, dziś świat zapindala jakby gonił niewiadomoco, ja jestem wiecznie spóźniona, lista niezałatwionych spraw tylko mi się wydłuża.

Na szczęście ten rok szkolny ma jeden dzień roboczy mniej niż ubiegły :).

1308.

Idź do oryginalnego materiału