Wirus Shamonda po raz pierwszy zaatakował człowieka. GIS wydał komunikat dla Polaków

5 godzin temu

Wirus Shamonda po raz pierwszy w historii wykryto u człowieka. Zakażony mężczyzna z okolic Lyonu zmarł na początku października, a Francja poinformowała o przypadku 22 października. Dzień później komunikat wydał Główny Inspektorat Sanitarny. Wyjaśnia w nim, czy Polacy mają powody do niepokoju.

Do tej pory patogen znano wyłącznie u zwierząt, przede wszystkim u bydła, ale także u owiec, kóz i koni. Przypadek z Francji zmienił ten obraz.

Pacjent z Lyonu miał bardzo osłabioną odporność

Francuskie służby sanitarne dostały zgłoszenie 7 października. Mężczyzna leżał wtedy w szpitalach Hospices Civils de Lyon z powodu poważnego schorzenia neurologicznego. Obecność wirusa potwierdzono w kilku próbkach biologicznych.

Jak podaje dziennik Le Progrès, na który powołuje się NBC News, pacjent był po sześćdziesiątce. Chorował przewlekle, a jego układ odpornościowy był poważnie osłabiony, co zwiększało ryzyko infekcji i powikłań.

Francuskie Ministerstwo Zdrowia uznało, iż powikłania neurologiczne były najprawdopodobniej związane z zakażeniem. Nie przesądziło jednak, czy wirus spowodował śmierć mężczyzny, czy tylko się do niej przyczynił. Badania trwają.

Otwarte pozostaje też pytanie, jak doszło do infekcji. Główna hipoteza mówi o ukąszeniu przez zakażonego owada we wschodniej Francji, gdzie wiosną i latem wirus krążył wśród zwierząt. Pewności nie ma. Śledczy analizują ostatnie podróże pacjenta, jego otoczenie i kontakt ze zwierzętami.

GIS o wirusie Shamonda u człowieka. Ryzyko jest niskie

Polskie służby sanitarne uspokajają. W komunikacie z 23 października GIS podkreśla, iż chodzi o osobę przewlekle chorą, a w ocenie Francuzów sprawa nie zagraża zdrowiu ogółu populacji.

Zagrożenie rozprzestrzenianiem się choroby czy epidemią jest niskie. Zgodnie z deklaracjami strony francuskiej, a także oceną WHO, jest to pojedynczy i izolowany przypadek.

– poinformował Główny Inspektorat Sanitarny.

Co więcej, nie stwierdzono przenoszenia się wirusa z człowieka na człowieka. Według GIS wcześniej nie notowano też przeniesienia go ze zwierząt na ludzi. To kluczowa informacja.

Główny Inspektor Sanitarny współpracuje z Głównym Lekarzem Weterynarii i pozostaje w stałym kontakcie z WHO oraz z Europejskim Centrum do spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób. ECDC zwróciło uwagę na jeszcze jedną rzecz. Wraz ze spadkiem temperatur w Europie słabnie aktywność większości gatunków kuczmanów.

Wirus Shamonda dotarł do Europy w czerwcu 2026 roku

Patogen należy do rodziny Peribunyaviridae i rodzaju Orthobunyavirus, a po raz pierwszy wyizolowano go od bydła w Nigerii w 1965 roku. Później wykrywano go u zwierząt w Afryce oraz w Japonii.

W Europie pojawił się w czerwcu 2026 roku u bydła w południowych Niemczech i Szwajcarii. Potem przyszły kolejne kraje, w tym Austria, Belgia i Francja. Na tym się nie skończyło.

Jak podaje agencja Santé publique France, do 20 października wirus wykryto u bydła w 52 francuskich departamentach. Zakażone były też owce w departamentach Oise i Aveyron oraz koń w Hérault.

Między zwierzętami wirus przenoszą kuczmany, czyli niewielkie owady nazywane też meszkami. U krów wywołuje między innymi biegunkę, osłabienie i brak apetytu, rzadziej gorączkę. Jak podaje NBC News, w dziewięciu francuskich gospodarstwach mlecznych produkcja mleka spadła choćby o 75 procent.

Wirus Shamonda jest blisko spokrewniony z wirusem Schmallenberg, który występuje u zwierząt także w Polsce. Nie ma na niego szczepionki ani dla ludzi, ani dla zwierząt, brakuje też swoistego leczenia przyczynowego. Lekarze mogą jedynie łagodzić objawy. GIS zapowiedział aktualizację komunikatu, gdy pojawią się nowe ustalenia.

źródło zdjęć: Canva

Idź do oryginalnego materiału