Niemiecki dyskont Woolworth po zaledwie trzech latach obecności w Polsce rezygnuje z dalszego rozwijania swojej marki i oddaje placówki sieci TEDi, z kolei francuski Carrefour bezlitośnie kurczy swoje hipermarkety. Zobacz, dlaczego giganci handlowi rewidują plany i co ta rynkowa rewolucja oznacza dla codziennych zakupów Polaków!
Fot. Warszawa w PigułceWoolworth znika pod szyldem TEDi. Ponad 51 mln zł straty i wielki rebranding
Pojawienie się niemieckiej sieci Woolworth nad Wisłą w maju 2023 roku zapowiadano jako potężne trzęsienie ziemi w segmencie dyskontów niespożywczych. Początkowe prognozy zakładały uruchomienie choćby tysiąca punktów, jednak ekspansja zwolniła na poziomie 74 lokali. Powodem odwrotu okazały się wyniki finansowe – w roku obrotowym 2025 spółka zanotowała 159 mln zł przychodów, notując przy tym aż 51,69 mln zł straty netto (wobec 26,9 mln zł straty rok wcześniej). W efekcie właściciele podjęli decyzję o wycofaniu marki z polskiego rynku.
Sklepy nie zostaną jednak zamknięte, ale przejdą całościowy rebranding. Wszystkie lokalizacje przejmie siostrzana sieć TEDi, należąca do tej samej grupy kapitałowej. W przeciwieństwie do Woolwortha, TEDi radzi sobie doskonale – w minionym roku obrotowym wygenerował ponad 792 mln zł przychodów i niemal 33 mln zł czystego zysku. Proces transformacji ruszył już w Gdańsku, a wchłonięcie punktów Woolwortha pozwoli sieci TEDi zbliżyć się do pułapu 400 marketów i rzucić jeszcze mocniejsze wyzwanie takim graczom jak Pepco, Action, KiK czy Dealz.
Zmierzch gigantycznych hal. Carrefour tnie metraże i stawia na rentowność
Równolegle głęboką metamorfozę przechodzi francuski potentat spożywczy Carrefour. Era wielogodzinnych wypraw do dwunastotysięcznych hal bezpowrotnie mija – klienci oczekują dziś zakupów szybkich, kompaktowych i zlokalizowanych blisko miejsca zamieszkania. Jak podkreśla prezes Carrefour Polska Tomasz Waligórski, sieć realizuje świadomą strategię optymalizacji: liczba sklepów spadła z 850 w 2022 roku do 737 placówek w roku 2025.
Firma pozbywa się nierentownych obiektów (m.in. sprzedając nieruchomość w Świdniku pod park handlowy za 17 mln zł) oraz systematycznie zmniejsza metraż istniejących hipermarketów, podnajmując odzyskaną przestrzeń innym najemcom. Ostatecznie upadł również pomysł nacjonalizacji sieci – resort rolnictwa jednoznacznie uciął spekulacje dotyczące ewentualnego przejęcia francuskich aktywów przez państwową Krajową Grupę Spożywczą, uznając tę transakcję za ekonomicznie nieuzasadnioną.
Nowe nawyki zakupowe w stolicy. Zmiany na Woli, Mokotowie i w Śródmieściu
Transformacja formatów handlowych jest szczególnie zauważalna w stolicy, gdzie tempo życia wymusza maksymalną wygodę i oszczędność czasu. Mieszkańcy centralnych dzielnic Warszawy coraz rzadziej decydują się na weekendowe wyprawy do wielkich hipermarketów na obrzeżach.
W gęsto zaludnionych rejonach – takich jak Śródmieście, Wola oraz Mokotów – rośnie popularność mniejszych formatów osiedlowych oraz dynamicznie powiększających się dyskontów niespożywczych. Klienci z Mokotowa, Woli i Śródmieścia doceniają możliwość zrobienia szybkich zakupów artykułów domowych i dekoracyjnych tuż obok domu, co bezpośrednio napędza ekspansję marek typu TEDi kosztem wielkich hal handlowych.
Kluczowe zmiany na polskim rynku handlowym
Zobacz najważniejsze fakty dotyczące przetasowań w sieciach handlowych:
- Zniknięcie marki Woolworth – 74 sklepy w całym kraju zmienią szyld na TEDi.
- Porażka finansowa projektu – ponad 51,6 mln zł straty netto Woolwortha w 2025 roku.
- TEDi zmierza po 400 placówek – zaostrzenie rywalizacji z sieciami Pepco, Action i KiK.
- Redukcja hipermarketów Carrefour – spadek liczby placówek z 850 do 737 i zmniejszanie powierzchni handlowych.
- Koniec wielkich zakupów na Woli, Mokotowie i w Śródmieściu – dynamiczny wzrost popularności mniejszych i wygodniejszych formatów.
Źródło: forsal

1 godzina temu


