Niepokojąca historia z Nowej Rudy
Do naszej redakcji trafiła relacja dotycząca kota należącego do rodziny mieszkającej w Nowej Rudzie.
Danych osób przekazujących informacje nie publikujemy.
Według naszej rozmówczyni kilka dni wcześniej kot wrócił z obrażeniem i intensywnie interesował się powstałą raną.
Rodzina pojechała ze zwierzęciem do weterynarza.
Według przekazanej nam relacji lekarz miał uznać, iż obrażenie wskazywało na postrzał. Pocisku nie zabezpieczono, ponieważ kot miał wcześniej samodzielnie usunąć ciało obce z rany.
– Jak pojechaliśmy do weterynarza, okazało się, iż już sobie to wyjął, ale dziura została – opowiadała kobieta.
Nie ma więc w tej chwili zabezpieczonego materiału pozwalającego jednoznacznie określić, z czego zwierzę mogło zostać zranione.
Według właścicieli wcześniej miał zostać postrzelony inny kot
To niejedyny sygnał.
Według relacji naszej rozmówczyni weterynarz miał powiedzieć rodzinie, iż wcześniej badał innego kota z podobną raną postrzałową.
– Chwilę wcześniej też ktoś był z postrzelonym kotem. To nie jest pierwsza sytuacja – relacjonowała mieszkanka.
Informacji o drugim przypadku nie potwierdziliśmy niezależnie w dokumentacji weterynaryjnej, dlatego przedstawiamy ją jako relację przekazaną przez właścicieli pierwszego zwierzęcia.
Kobieta wspomina również o kolejnym kocie, który ostatnio kulał. Nie wiadomo jednak, co spowodowało jego uraz i nie ma podstaw do wiązania obu zdarzeń.
Sygnały dotyczą kilku ulic
Według naszej rozmówczyni niepokojące zdarzenia mają dotyczyć przede wszystkim rejonu ulic Łużyckiej, Anny i Strzeleckiej.
Rodzina zaapelowała do mieszkańców o czujność.
Pojawiła się także informacja o kobiecie, która miała zauważyć w tej części miasta osobę przemieszczającą się z przedmiotem przypominającym broń.
Tej informacji nie udało nam się niezależnie potwierdzić. Nie ma również podstaw do twierdzenia, iż osoba ta miała jakikolwiek związek z obrażeniami zwierząt.
Policja została powiadomiona
Rodzina rannego kota przekazała, iż sprawa została zgłoszona funkcjonariuszom.
O informacje zwróciliśmy się bezpośrednio do Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku.
W odpowiedzi podinsp. Wioletta Martuszewska potwierdziła, iż sprawa dotycząca podejrzenia strzelania z wiatrówki do kotów na terenie Nowej Rudy pozostaje w zainteresowaniu policjantów.
Zgłoszenie wpłynęło już w sierpniu
Jak informuje KPP w Kłodzku, Komisariat Policji w Nowej Rudzie otrzymał już w sierpniu 2026 roku zgłoszenie dotyczące podejrzenia krzywdzenia zwierząt.
Funkcjonariusze rozpoczęli czynności weryfikacyjne.
– Dzielnicowy przeprowadził czynności, które do chwili obecnej nie potwierdziły zgłoszonych okoliczności. Nie ustalono również osoby mogącej odpowiadać za opisywane zachowanie – przekazała podinsp. Wioletta Martuszewska.
Oznacza to, iż na obecnym etapie policja nie potwierdziła faktu strzelania do kotów i nie ustaliła potencjalnego sprawcy.
Czy chodzi o więcej niż jedno zgłoszenie?
Odpowiedź policji rodzi jednak dodatkowe pytanie.
Funkcjonariusze informują o zgłoszeniu z sierpnia, podczas gdy przypadek opisany naszej redakcji został nagłośniony 24 września i według relacji rodziny wydarzył się kilka dni wcześniej.
Z przekazanej nam odpowiedzi nie wynika jednoznacznie, czy sierpniowe zgłoszenie dotyczy tego samego przypadku, czy wcześniejszego zdarzenia związanego z możliwym krzywdzeniem zwierząt.
W połączeniu z relacją o drugim kocie z podobnym obrażeniem jest to powód, aby zwrócić szczególną uwagę na wszelkie kolejne sygnały.
Policjanci czekają na nowe informacje
KPP podkreśla, iż żadnego sygnału dotyczącego możliwości znęcania się nad zwierzętami nie bagatelizuje.
– W przypadku uzyskania nowych ustaleń lub informacji zostaną podjęte kolejne czynności służbowe w przedmiotowej sprawie – informuje oficer prasowy.
Osoby, które widziały coś niepokojącego, słyszały odgłosy przypominające strzały, posiadają monitoring albo wiedzą o innych zwierzętach z podobnymi obrażeniami, powinny przekazać informacje funkcjonariuszom.
Nie należy natomiast publicznie wskazywać potencjalnych sprawców wyłącznie na podstawie przypuszczeń.
Za znęcanie się nad zwierzęciem można trafić do więzienia
Celowe strzelanie do zwierzęcia może prowadzić do bardzo poważnej odpowiedzialności karnej.
Ustawa o ochronie zwierząt wskazuje, iż umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia jest formą znęcania się. Za taki czyn grozi do 3 lat pozbawienia wolności. W przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem kara może wynieść od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. W przypadku skazania sąd orzeka także nawiązkę od 1000 do 100 000 zł na cel związany z ochroną zwierząt. Konkretna kwalifikacja prawna zależy jednak od okoliczności danego zdarzenia oraz ustaleń organów ścigania i sądu.
Jeden świadek może mieć najważniejsze informacje
Na dziś sprawa nie jest rozstrzygnięta. Policja nie potwierdziła zgłoszonych okoliczności ani nie ustaliła osoby odpowiedzialnej.
Jednocześnie rodzina rannego kota nie chce pozostawić sprawy bez wyjaśnienia.
– Te zwierzęta są bezbronne. Ktoś o nie dba, a ktoś może sobie z tego robić zabawę. Trzeba na to reagować – mówi nasza rozmówczyni.
Jeżeli kolejne osoby posiadają informacje o podobnych przypadkach w rejonie ulic Łużyckiej, Anny lub Strzeleckiej w Nowej Rudzie, warto zgłosić je policji.
W takich sprawach choćby pozornie mało istotna informacja – godzina usłyszanego strzału, fragment monitoringu czy opis zauważonej osoby – może pomóc funkcjonariuszom zweryfikować, czy poszczególne przypadki są ze sobą związane.





