Uwaga! Kontrolerzy mogą zapukać do Twoich drzwi – grożą wysokie mandaty

8 godzin temu

Gromadzenie wody deszczowej stało się w ostatnich latach powszechną praktyką wśród polskich właścicieli domów jednorodzinnych. Trend ten wynika nie tylko z chęci oszczędzania na rachunkach za wodę, ale również z rosnącej świadomości ekologicznej społeczeństwa. Jednakże za tą z pozoru niewinną i korzystną praktyką kryją się przepisy, których nieznajomość może słono kosztować. Kontrolerzy coraz częściej odwiedzają polskie gospodarstwa domowe, a kary za nieprzestrzeganie regulacji mogą sięgać choćby 10 tysięcy złotych.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Deszczówka stanowi doskonałe źródło wody do podlewania roślin ogrodowych czy trawników. Jest miękka, pozbawiona chloru i innych chemikaliów obecnych w wodzie wodociągowej, co czyni ją idealną dla roślin. Dodatkowo, jej wykorzystanie pozwala znacząco obniżyć rachunki za wodę, szczególnie w okresie letnim, gdy podlewanie ogrodu może pochłaniać znaczne ilości wody. Właśnie dlatego coraz więcej osób decyduje się na instalację różnego rodzaju zbiorników, beczek czy systemów retencyjnych na swoich posesjach.

Problem pojawia się jednak, gdy właściciele nieruchomości nie są świadomi wszystkich przepisów regulujących gospodarowanie wodą opadową. Zgodnie z obowiązującym prawem, można swobodnie zbierać i wykorzystywać deszczówkę do podlewania ogrodu. Jednak już odprowadzanie jej do kanalizacji sanitarnej jest surowo zabronione i może skutkować poważnymi konsekwencjami finansowymi.

W całej Polsce gminy prowadzą regularne kontrole nieruchomości pod kątem prawidłowego odprowadzania wód opadowych. Urzędnicy przychodzą na posesje, często bez wcześniejszej zapowiedzi, aby sprawdzić, czy woda deszczowa, drenażowa oraz roztopowa nie jest nielegalnie kierowana do systemu kanalizacji sanitarnej. Takie działanie jest nie tylko niezgodne z prawem, ale również obciąża oczyszczalnie ścieków i może prowadzić do awarii całego systemu kanalizacyjnego, szczególnie podczas intensywnych opadów.

Kontrolerzy dysponują zaawansowanymi metodami wykrywania nieprawidłowości. Najpopularniejsze są zadymiacze, które wprowadzają dym do instalacji kanalizacyjnej. jeżeli dym wydostaje się przez rynny lub inne elementy systemu odwadniającego posesję, jest to jednoznaczny dowód na nielegalne podłączenie. Inną metodą jest wykorzystanie barwników, które po wprowadzeniu do systemu odwodnienia działki ujawniają się w kanalizacji sanitarnej, jeżeli istnieje między nimi niedozwolone połączenie.

Konsekwencje wykrycia nieprawidłowości są bardzo dotkliwe. Właściciel nieruchomości może zostać ukarany grzywną sięgającą choćby 10 tysięcy złotych. W skrajnych przypadkach, gdy naruszenie przepisów jest szczególnie rażące lub powtarzające się, sąd może choćby orzec karę ograniczenia wolności. To jednak nie koniec problemów dla przyłapanego na gorącym uczynku. Będzie on zobowiązany do natychmiastowego usunięcia nielegalnego przyłącza, co wiąże się z dodatkowymi kosztami prac budowlanych i hydraulicznych.

Według Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 roku w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, każda działka budowlana z budynkami powinna być wyposażona w odpowiedni system odprowadzania wód opadowych. Preferowanym rozwiązaniem jest podłączenie do sieci kanalizacji deszczowej lub ogólnospławnej. jeżeli takiej możliwości nie ma, woda może być odprowadzana na własny teren nieutwardzony, do dołów chłonnych lub zbiorników retencyjnych.

Warto zaznaczyć, iż samo gromadzenie deszczówki w beczkach, zbiornikach czy dołach retencyjnych jest nie tylko dozwolone, ale choćby zalecane przez ekspertów od gospodarki wodnej i ochrony środowiska. Pozwala to na racjonalne wykorzystanie zasobów wodnych i zmniejszenie obciążenia systemów kanalizacyjnych podczas intensywnych opadów. Ważne jest jednak, aby takie instalacje były prawidłowo zaprojektowane i nie powodowały podtopień sąsiednich działek.

Eksperci radzą, aby przed instalacją systemu gromadzenia deszczówki skonsultować się z lokalnymi władzami lub specjalistami. Wiele gmin oferuje choćby programy dofinansowania dla mieszkańców, którzy chcą zainstalować systemy retencji wody deszczowej na swoich posesjach. Jest to część szerszej strategii adaptacji do zmian klimatycznych i przeciwdziałania skutkom suszy oraz powodzi, które stają się coraz częstszym problemem w naszym kraju.

Świadomość przepisów i prawidłowe gospodarowanie wodą opadową to nie tylko sposób na uniknięcie kar, ale również istotny element odpowiedzialnego korzystania z zasobów naturalnych. Woda deszczowa jest cennym zasobem, który przy odpowiednim wykorzystaniu może przynieść korzyści zarówno dla portfela właściciela domu, jak i dla środowiska naturalnego.

Kontrole urzędników nie powinny być postrzegane wyłącznie jako zagrożenie, ale raczej jako element szerszego systemu zarządzania gospodarką wodną w naszym kraju. Ich celem jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania infrastruktury kanalizacyjnej oraz ochrona środowiska naturalnego. Dla świadomych i odpowiedzialnych właścicieli domów, którzy przestrzegają przepisów, kontrole te nie stanowią żadnego problemu.

Z roku na rok rośnie świadomość Polaków dotycząca znaczenia wody jako zasobu naturalnego. Coraz więcej osób decyduje się na ekologiczne rozwiązania, takie jak zbieranie i wykorzystywanie deszczówki. Jednak jak pokazuje praktyka, wciąż istnieje potrzeba edukacji w zakresie prawnych aspektów takich działań. Tylko połączenie ekologicznej świadomości z wiedzą o obowiązujących przepisach pozwoli na rzeczywiste korzyści zarówno dla indywidualnych gospodarstw domowych, jak i dla całego społeczeństwa.

Idź do oryginalnego materiału