Trzy godziny nad ranem – telefon od syna budzi Marię Olegownę. Na drodze leży ranna bezdomna owczarka. Co robić, gdy w miasteczku nie ma całodobowej lecznicy? Opowieść o matczynej empatii, miłości do zwierząt i pewnej nocy, która zmieniła spojrzenie syna na pomoc potrzebującym – choćby gdy wszyscy wokół nazwą cię „matką Teresą” od kotów i psów.

4 godzin temu
Dziennik wpis z 3:00 nad ranem Obudził mnie dziś w nocy dziwny dźwięk. Mój stary, niezawodny telefon komórkowy zabrzęczał, wibrując natarczywie na szafce nocnej. Spojrzałam na wyświetlacz to był mój syn. Halo Bartoszku, co się stało?! zapytałam przestraszona, przecierając oczy. Dlaczego dzwonisz o tej porze? Mamo, przepraszam, iż cię budzę tak późno, ale Wiesz, wracałem […]
Idź do oryginalnego materiału