W polskim systemie prawnym istnieje mechanizm, który sprawia, iż własność hipoteczna przestaje być twierdzą nie do zdobycia. jeżeli Twoje zwierzę (a adekwatnie Twoje zaniedbania względem niego) zamienia życie sąsiadów w piekło, Wspólnota Mieszkaniowa może sięgnąć po „broń atomową”. Artykuł 16 Ustawy o własności lokali pozwala na przymusową sprzedaż Twojego mieszkania w drodze licytacji komorniczej. To nie teoria – to realne wyroki sądów, które już zapadają.

Fot. Warszawa w Pigułce
Większość właścicieli mieszkań żyje w przekonaniu, iż eksmisja grozi tylko lokatorom komunalnym, którzy nie płacą czynszu, albo osobom zadłużonym w bankach. Panuje powszechny mit o „świętym prawie własności”, które rzekomo pozwala robić u siebie wszystko, co się żywnie podoba. Tymczasem prawo własności w budownictwie wielorodzinnym jest ograniczone prawami innych mieszkańców. Kiedy konflikt sąsiedzki o hałas, fetor czy agresję zwierzęcia przekracza granice wytrzymałości, kodeksy przestają chronić właściciela.
Artykuł 16 – Prawny koszmar uciążliwego sąsiada
Fundamentem tego procesu jest Ustawa o własności lokali, a konkretnie jej słynny artykuł 16. Przepis ten stanowi furtkę bezpieczeństwa dla ogółu mieszkańców. Ustawa daje wspólnocie mieszkaniowej narzędzie ostatecznej sankcji. jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z opłatami, wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu albo przez swoje zachowanie czyni korzystanie z innych lokali uciążliwym, wspólnota może żądać sprzedaży jego mieszkania w drodze licytacji. Zgodnie z ustępem 1:
Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.
Kluczowe znaczenie mają słowa „rażące lub uporczywe wykraczanie” oraz „czynienie korzystania z innych lokali uciążliwym”. Ustawodawca nie określił zamkniętego katalogu takich zachowań. Sądy wskazują, iż pod ten przepis wpisuje się również problematyka zwierząt domowych, których właściciele nie potrafią zapewnić warunków nieutrudniających życia innym mieszkańcom.
Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 29.07.2013 (sygn. SK 12/12) potwierdził zgodność art. 16 z konstytucją. Uznał, iż przepis chroni nie tylko interesy indywidualne, ale także prawa innych właścicieli lokali oraz porządek publiczny.
Kiedy pies może doprowadzić do licytacji
Pies, który szczeknie kilka razy, gdy ktoś dzwoni do drzwi, nie stanowi podstawy do tak drastycznych działań. Sądy wymagają spełnienia przesłanek „uporczywości” i „rażącej uciążliwości”. Analiza orzeczeń pokazuje kilka powtarzających się scenariuszy.
Wielogodzinny hałas staje się problemem, gdy pies szczeka lub wyje przez większą część dnia i nocy, a sytuacja trwa latami. Właściciel ignoruje przy tym prośby sąsiadów, mandaty policji i pisma od zarządcy. Sądy traktują to jako drastyczne naruszenie miru domowego.
Zagrożenie sanitarne pojawia się, gdy właściciele w małym lokalu przetrzymują kilkanaście zwierząt, nie wyprowadzają ich regularnie, a w mieszkaniu dochodzi do zagnieżdżenia. Fetor przenikający przez stropy i wentylację do innych lokali jest traktowany przez sądy jako uniemożliwienie korzystania z sąsiednich mieszkań.
Problem agresji występuje, gdy pies rzuca się na sąsiadów na klatce schodowej, biega bez nadzoru, a właściciel nie panuje nad zwierzęciem. Strach mieszkańców o bezpieczeństwo dzieci i własne zdrowie staje się ważnym argumentem w sprawie.
W tych sprawach zawsze „winny” jest człowiek, nie zwierzę. Sąd ocenia zachowanie właściciela, który nie potrafi lub nie chce dostosować się do zasad współżycia we wspólnocie.
Wyroki sądów – jak często przepis działa w praktyce
Artykuł 16 ustawy o własności lokali funkcjonuje od ponad 25 lat, ale stosowany jest niezwykle rzadko. Liczbę orzeczeń można policzyć na palcach jednej ręki, a w większości przypadków sądy odmawiają zgody na licytację. Nie oznacza to jednak, iż przepis jest martwy.
Sąd Najwyższy w wyroku z 13.02.2014 (V CSK 170/13) orzekł, iż choćby niewielkie zadłużenie może być podstawą do licytacyjnej sprzedaży lokalu, jeżeli właściciel zalega z opłatami przez długi czas. Podkreślono, iż istotna jest „długotrwałość”, nie wysokość zadłużenia.
W sprawie I C 1088/16 przed Sądem Okręgowym w N. wspólnota mieszkaniowa podjęła 21.10.2015 uchwałę o wystąpieniu z powództwem przeciwko właścicielom lokalu. Pozwani hodowali w mieszkaniu psy, które załatwiały potrzeby fizjologiczne w lokalu, a dodatkowym problemem były awantury i plucie na klatce schodowej. Wyrok z 24.05.2017 ostatecznie powództwo oddalił, okazuje się więc, iż sądy podchodzą do takich spraw z dużą ostrożnością. To jednak, iż w ogóle doszło do procesu pokazuje, iż przepis jest używany.
Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z 8.11.2002 (I ACA 841/01) stwierdził, iż wystąpienie przez zarząd wspólnoty z powództwem o nakazanie sprzedaży lokalu stanowi czynność przekraczającą zakres zwykłego zarządu. Wymaga to więc odpowiedniej uchwały większości właścicieli lub, w małych wspólnotach, jednomyślności.
Wyroki w sprawach o hałas – kary dla właścicieli psów
Poza licytacją mieszkania, właściciele hałaśliwych zwierząt muszą liczyć się z innymi konsekwencjami. Sąd Okręgowy we Wrocławiu w wyroku z 20.12.2023 (IV Ka 1357/23) nałożył grzywnę 100 zł, choć wysokość kary może wynosić do 5000 zł zgodnie z art. 51 kodeksu wykroczeń.
Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze w wyroku z 13.01.2017 (VI Ka 544/16) utrzymał w mocy karę 400 zł grzywny dla właściciela psa, który od grudnia 2014 do listopada 2015 w godzinach 22:00-6:00 szczekaniem, wyciem i ujadaniem zakłócał spoczynek nocny sąsiadów. Sąd podkreślił, iż choćby jeżeli właściciel dbał o psa, nie zwalnia go to od odpowiedzialności, jeżeli zwierzę zakłóca spokój innych mieszkańców.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku nakazał wypłatę 1000 zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych spowodowane hałasem zwierząt sąsiada.
Procedura – jak traci się mieszkanie krok po kroku
Proces na podstawie art. 16 nie dzieje się z dnia na dzień. To wieloetapowa procedura, co paradoksalnie działa na niekorzyść właściciela ignorującego ostrzeżenia.
Najpierw następuje gromadzenie dowodów. Sąsiedzi wzywają policję i straż miejską. Każda notatka służbowa, każdy mandat stanowi dowód w sprawie cywilnej. Mieszkańcy nagrywają hałas, składają pisemne skargi do administracji, wzywają Sanepid.
Następnie wspólnota mieszkaniowa musi podjąć uchwałę. Zarząd wspólnoty nie może samodzielnie pozwać. Wymagane jest głosowanie właścicieli lokali. jeżeli większość (liczona udziałami w nieruchomości) zagłosuje za wytoczeniem powództwa, rozpoczyna się proces. W małych wspólnotach (do 3 lokali) wymagana jest jednomyślność.
Sprawa trafia do sądu okręgowego. Właściciel może się bronić, powoływać biegłych, ale jeżeli dowody na wieloletnią uciążliwość są mocne (zeznania świadków, nagrania, interwencje policji), wyrok może być niekorzystny. Sądy badają, czy wspólnota wyczerpała inne, łagodniejsze środki przed skierowaniem pozwu.
Po prawomocnym wyroku następuje licytacja komornicza. Komornik wycenia mieszkanie i wystawia je na licytację publiczną. Lokal może kupić każdy. Były właściciel otrzymuje pieniądze z licytacji pomniejszone o koszty sądowe, komornicze i ewentualne długi. Musi jednak fizycznie opuścić lokal. W przypadku odmowy grozi eksmisja, często bez prawa do lokalu socjalnego.
„Ultima ratio” – Ostateczność, nie codzienność
Należy podkreślić, iż polskie sądy traktują art. 16 jako ultima ratio – środek ostateczny. Sędziowie bardzo wnikliwie badają, czy wspólnota wyczerpała inne metody (rozmowy, mediacje, wezwania, sprawy o wykroczenia). Licytacja nie zostanie orzeczona, jeżeli konflikt trwa miesiąc. Ale jeżeli trwa 5 lat, a właściciel psa śmieje się sąsiadom w twarz mówiąc „wolnoć Tomku”, sąd nie będzie miał skrupułów.
Istnieją wyroki (np. Sądu Apelacyjnego w Warszawie czy w Poznaniu), które potwierdzają, iż prawo własności nie może być parawanem dla dręczenia innych mieszkańców. W jednym z głośnych przypadków zlicytowano mieszkanie osoby, która gromadziła zwierzęta i odpady, ignorując zagrożenie epidemiologiczne dla bloku.
Co to oznacza dla czytelnika
Znajomość art. 16 ustawy o własności lokali zmienia sytuację dla obu stron konfliktu sąsiedzkiego.
Jeśli jesteś właścicielem psa, który może być uciążliwy dla sąsiadów, traktuj pisma od zarządcy z ostrzeżeniem o art. 16 poważnie. To nie jest „straszak”, ale zapowiedź procedury mogącej pozbawić cię mieszkania. Gdy dowiesz się, iż wspólnota szykuje głosowanie nad uchwałą w twojej sprawie, to ostatni moment na działanie. Wynajęcie behawiorysty zwierząt, wyciszenie mieszkania i kooperacja z sąsiadami mogą uratować sytuację. Pokazanie dobrej woli w sądzie może zadecydować o wyniku sprawy.
Jeśli jesteś sąsiadem cierpiącym z powodu hałaśliwego zwierzęcia, pamiętaj, iż art. 16 wymaga działania całej wspólnoty, nie pojedynczych osób. Musisz przekonać innych mieszkańców, iż problem dotyka was wszystkich. Dokumentuj każde zdarzenie. Notatki policyjne to podstawa dowodowa. jeżeli funkcjonariusze nie przyjeżdżają, składaj zawiadomienia na piśmie na komendzie. Zbieraj podpisy innych mieszkańców. Sama świadomość, iż wspólnota może zlicytować lokal, często działa otrzeźwiająco na uciążliwego sąsiada.
Licytacja komornicza zwykle osiąga ceny niższe od rynkowych o 25-30%. Były właściciel otrzymuje pieniądze, ale traci swoje centrum życiowe. Dodatkowo koszty procesu i komornika, które zostaną potrącone, mogą wynieść dziesiątki tysięcy złotych.
Sądy traktują art. 16 jako ultima ratio – środek ostateczny. Bardzo wnikliwie badają, czy wspólnota wyczerpała inne metody: rozmowy, mediacje, wezwania, sprawy o wykroczenia. Licytacja nie zostanie orzeczona, jeżeli konflikt trwa miesiąc. Ale gdy trwa 5 lat, a właściciel ignoruje wszystkie sygnały, sąd może przychylić się do wniosku wspólnoty.
W 2026 roku polskie sądy coraz wyraźniej pokazują, iż prawo do spokoju we własnym mieszkaniu jest równie ważne jak prawo własności. Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się długotrwała udręka sąsiadów.

1 dzień temu






