„To jest praca i pasja w jednym”

14 godzin temu

Agnieszka i Tomasz Makowscy od lat są pasjonatami natury i ogrodnictwa. Specjalizują się w produkcji i sprzedaży wysokiej jakości roślin warzywniczych. Ich historia sięga kilku dekad wstecz, kiedy to jeszcze dziadkowie Tomasza zaczęli trudną i wyboistą przygodę z uprawą roślin na niewielkim wówczas areale ziemi. Dzięki ciężkiej pracy, pasji oraz zaangażowaniu, przez dziesięciolecia udało się rozwinąć i pracę i hobby w prężnie działającą firmę, która dziś dostarcza klientom rośliny, ale również fachową wiedzę oraz wsparcie w zakresie ogrodnictwa.

– Czy to jest hobby? Myślę, iż tak. Nie da się przecież uprawiać roślin nie kochając ich. To jest cudne, kiedy obserwujesz je od ziarna, często do pełnej dojrzałości. I jednocześnie fascynujące, kiedy patrzysz co dzień na rozwój ukochanej przez siebie rośliny – tak naszą rozmowę zaczyna Aga Makowska, jak mówią o niej najbliżsi filar całej rodziny.

Kiedy tuż po szkole podstawowej podjęła naukę w technikum rolniczym, miała nadzieję na interesujące zajęcia z uwielbianej przez nią chemii. Jednak po krótkim czasie, kiedy okazało się, iż owe technikum przygotowuje uczniów do typowego zawodu rolnika, zmieniła szkołę na liceum z nadzieją ukończenia później uwielbianej przez nią farmacji lub filologii polskiej. Rolnictwa, jak wspomina jeszcze wtedy nie lubiła i nie wiązała z nich przyszłości. – A i tak pracuję w rolnictwie – śmieje się zaczynając naszą rozmowę.

Jednak, jak mówi stare polskie przysłowie, „nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny”. Jeszcze w technikum poznała swojego męża Tomasza, który zarażony pasją rolniczą przez rodziców (Halinę i Marka), a wcześniej dziadków (Martę i Józefa) chciał przekazać ją w najlepszym obliczu swojej już wtedy żonie.

– Wiedziałam, iż Tomasz kocha rośliny, z chęcią i zaangażowaniem je uprawia, a iż postanowiliśmy iść razem przez życie, chciałam się czuć potrzebna i udowodnić, iż i ja mogę tą ogromną wiedzę zgłębić. Pomogły mi studia na kierunku agronomii z agrobiznesem, które skończyłam na Akademii Rolniczej. I w jakimś czasie mojego życia zrozumiałam, iż Tomasz zaraził mnie swoją pasją – dodaje Agnieszka. On w tej chwili zajmuje się sprzedażą hurtową, natomiast Aga detaliczną. Śmiało można powiedzieć, iż to przez cały czas bardzo rodzinna firma, bowiem pierwszym doradcą w gospodarstwie i pomocną zarazem dłonią po dziś dzień jest tata-teść-dziadek Marek Makowski, a także ich dzieci Asia, Marta i 9-letni Maks, który już twierdzi, iż kocha rośliny.

Choć jak wspominają nasi rozmówcy, dziedzina warzywnicza jest bardzo szeroka, zawiła i trudna. Często tutaj pogoda płata figle i każdy rok w uprawie jest kompletnie inny od poprzedniego. Ciężka, fizyczna praca to jeden z minusów tej profesji, plusem jest oczywiście powracający do nich klient i finalny produkt gotowy czyli roślina. I mijają naprawdę lata, kiedy dojdzie się do odpowiedniego poziomu wiedzy w tej materii. Każde warzywo potrzebuje bowiem do swojego rozwoju trochę innych warunków, innych składników mineralnych, innego nasłonecznienia i nawożenia. – Ale jeżeli pracuje się razem, jest po prostu łatwiej – mówi Aga. I tak razem w rolnictwie Adze i Tomaszowi minęły wspólnie prawie 3 dekady, a początek ich rodzinnego „małego biznesu” sięgającego dziadków liczy sobie już ponad 50 lat. Warzywa produkują praktycznie przez cały rok, od stycznia do późnej jesieni. Zbiory kończą się bowiem późną jesienią, gdzie część produktów magazynują w chłodniach i przechowalniach, a sprzedaż trwa całorocznie. Warto też wspomnieć, iż czerwiec to najgorętszy okres ich pracy. – Kiedy zaczyna się styczeń i rozpalanie pieca, to czas, kiedy wszystko u nas znów budzi się do życia, to zaczątek naszych roślin – wysiewanie, pikowanie, sadzenie, ich wzrost. Posiadamy rozsady warzyw szklarniowych i gruntowych – sadzonki pomidorów, ogórków, papryki, selera, pora, majeranku, kapusty kalarepy oraz duży wybór sadzonek ziół, arbuza, melona, bakłażana, a z nowości sadzonki cukinii i dyni – tłumaczą.

Przez lata powiększali swoją roślinną obsadę, ale też usprawniali pracę w gospodarstwie, poczynając liczne inwestycje. Ta dziedzina przez ostatnie lata przechodzi prawdziwy rozkwit i jak tłumaczą, trzeba dużo czytać, śledzić nowości, czasem również ryzykować.

– Tutaj non stop jesteś w pracy. I tak naprawdę wszyscy się w nią angażujemy, gdyż jest to nasze jedyne źródło utrzymania. I to, co wypracujemy własnymi rękoma, zbierzemy. Najważniejsze w tej pracy jest to, iż coś się udaje, iż robimy to i dla siebie i dla klientów, którzy często wracają, doradzają się, korzystają z naszej zdobytej wiedzy. Trzeba wysłuchać klienta, coś umieć doradzić. To po części jest wspaniałe. Tomek kocha rośliny, nauczył mnie tego. Jest też często z ludźmi i obok nich i chyba z tego czerpie swoją energię, którą przekazuje i nam. Teraz mogę śmiało powiedzieć, iż to nasza praca i pasja. A cieszy efekt finalny naszej pracy i nasze starania pod względem jakościowym wyprodukowanej rośliny – powiedziała kończąc.

DR.
Idź do oryginalnego materiału