'Szlakiem jeleniego wzgórza'. Część siódma. / Schwengel2009

publixo.com 2 godzin temu

Część siódma

O poranku, gdy usłyszał długi skowyt z pewnej odległości, pomyślał, iż wilk był na tropie jelenia; łowiecki instynkt w Yanie powrócił. Przyjaciele zdecydowali zawrócić i wszyscy ruszyli ku miastu. Yan powziął postanowienie aby pozostać. A gdy w końcu natrafili na świeży trop jelenia z „Jeleniego Wzgórza”, Yan powiedział: „Ja nie mogę iść dalej – muszę zostać – chcę jego zobaczyć, twarzą w twarz, ponownie”. Mężczyźni byli umęczeni straszliwym mrozem wobec czego Yan wziął z sań mały garnek, koc i trochę jedzenia, a następnie opuścił ich. „Do widzenia! Powodzenia!” - mówili jadąc dalej.
Obserwował sanie póki nie zniknęły pomiędzy wzgórzami, wtedy poczuł samotność jaka go dotknęła. Rozglądnął się dookoła siebie – śnieg, wszędzie śnieg – i chciał zawołać swoich przyjaciół ale był zbyt dumny aby tak postąpić. Kilka minut później, po wszystkim, ponownie był we władaniu niekończących się łańcuchów śladów, za którymi podążał „łowca-bestia” jeszcze raz. Wszystkie inne uczucia teraz zamarły w nim. Tego samego dnia odciski racic prowadziły w wielkie, gęste zarośla. Yan wiedział, iż jeleń, który odpoczywał tamże, był za razem w czujności przeciw ścigającemu go wrogowi. Ostrożnie, cichutko łowca czołgał się w stronę zarośli. Po wielu minutach odnalazł trop ponownie, prowadzący jeszcze dalej. Wtedy trzasnęła gałązka tuż za nim, chociaż ślad wiódł ku przodowi. Jeleń ponownie uciekł. ale Yan poznał sposoby postępowania jelenia. Zanim zwierzę ułoży się aby odpocząć, zawraca po swoich własnych śladach. Łowca myślał w ten sposób, iż jeleń był z przodu, gdy tymczasem był daleko za nim i wietrząc człowieka znajdował się milę dalej. Gdy nadeszła zimna, czarna noc Yan znalazł dobre miejsce w pobliżu kilku drzew, rozpalił małe ognisko i położył się spać. Jego ręce i stopy stały się horrendalnie zimne dlatego, iż tej nocy miał miejsce znaczny mróz i lód na jeziorze trzeszczał z powodu tęgiej, niskiej temperatury. Wilk stepowy przeszedł w środku nocy ale nie skowyczał i gdzieś przepadł.
Gdy miało się już ku porankowi nastała cieplejsza aura ale zaczął padać śnieg, który pokrył ślady. Yan nie wiedział, gdzie był i uszedł około jednej mili czy dwóch usiłując zdecydować, w którym kierunku iść. Śnieg wirował w powietrzu i prawie go oślepił, podczas gdy zimny wiatr smagał twarz. Wszystko dokoła zdawało się przydymione i mgliste.
Wtedy całkiem blisko jego postaci, oblepionej śniegiem, zauważył gałąź złotego krzewu, martwą i suchą jednak wskazującą północ, jak to zwykle taka gałąź czyniła. Ruszył w określonym kierunku, a gdy miał wątpliwości zatrzymywał się i rozglądał za tym rodzajem kompasu; w końcu dotarł do tej części krainy, którą znał. Tam znalazł dobre miejsce na obozowisko. Kiedy zamieć śnieżna ustała, spędził cały dzień na łowach ale nie mógł znaleźć żadnego tropu. Wieczorem powrócił do miejsca obozowania.
Następnego poranka wyruszył ponownie, bo coś zdawało się jemu mówić, iż koniec pościgu był bliski. niedługo znalazł jakieś ślady. Podążył za nimi i doszedł do miejsca, gdzie odpoczywało sześć sztuk jeleni. Pomiędzy nimi miało miejsce wielkie, obszerne legowisko. Wtedy zauważył ogromny ślad, jaki mógł zostawić tylko jeden jeleń, ten z „Jeleniego Wzgórza”. Trop był nieomal świeży. Na wzgórzu ujrzał pięć sztuk zwierząt. W tym samym momencie wznosiły się na szczycie wzgórza tak samo, jak wielki jeleń. Zauważyły jego pierwsze i zanim mógł oddać strzał ze swej broni uciekły i zniknęły.
Odciski racic wiodły ku płaskiemu kawałkowi lądu porośniętemu długimi, gęstymi zaroślami ciągnącymi się pośrodku. „Oto jest miejsce, gdzie się ukrywa i pilnuje ale nie będzie tam odpoczywał.” - pomyślał Yan. Po czym ukrył się i obserwował. Po upływie pół godziny cień opuścił zarośla i powędrował w górę wzgórza, daleko. Gdy jeleń był poza zasięgiem wzroku, gdzieś ponad wzgórzem, Yan pobiegł przez dolinę, a dalej czołgał się aby zobaczyć znowu ślad. Znalazł go i tam zrozumiał, iż jeleń był tak samo bystry jak on.
Wdrapał się na wzgórze ale obserwował przez cały czas pozostawiony za sobą trop. Gdy ujrzał Yana skierował się gwałtownie dalej. Jednakowoż Yan wiedział, iż silny, mocarny człowiek mógł pobiec w dół szybciej niż najprędsza zwierzyna. Yan czuł się świeży jak zawsze ale odległości między racicami jelenia stawały się coraz krótsze dlatego, iż był bardzo zmęczony. Musiał oddalić się od łowcy natychmiast albo będzie zgubiony! Często wdrapywał się na wysokie pagórki, a stamtąd spoglądał na swojego wroga. W końcu ślad dobiegł do kresu – nie było więcej tropów. Yan nie mógł tego zrozumieć do momentu, w którym wpadł na myśl, iż zwierzę wróciło po swoich własnych śladach, a później kierując się w jedną stronę pobiegł w innym kierunku. Zrobił to trzykrotnie. Wtedy przeszedł przez zarośla i wracając zaległ w zaroślach, w pobliżu swojej własnej ścieżki. Yan musiał minąć miejsce, więc jeleń mógł wywąchać i słyszeć jego zanim ślad podprowadzi myśliwego zbyt blisko. Jeleń był zdesperowany i zachodził z powrotem wzdłuż swoich własnych tropów po wielokroć, więc Yan nie mógł znaleźć tych prawdziwych. Kiedy zaczęło się ściemniać Yan powrócił do swojego obozowiska ale nie mógł zasnąć. Następnego poranka wszystko stało się jasne – jeleń za każdym razem chciał aby Yan podążał złym śladem. Teraz odnalazł prawdziwy trop i zauważył, iż odległości między racicami były niewielkie. Zwierzę było wyczerpane, zbytnio zmęczone aby jeść, zbyt przestraszone żeby spać, z myśliwym na karku, który zdawał się nigdy nie być zmęczony.
Idź do oryginalnego materiału