Szerszeń azjatycki potwierdzony w Polsce. Naukowcy z UPWr we Wrocławiu badają zabezpieczone gniazdo

13 godzin temu

W okolicach Krakowa potwierdzono obecność inwazyjnego szerszenia żółtonogiego, a odnalezione gniazdo tego gatunku trafiło do laboratoriów Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Zabezpieczony materiał bada zespół prof. Pawła Migdała, który ocenia stan biologiczny kolonii oraz ryzyko trwałego osiedlenia się owadów w kraju. najważniejsze dla rozwoju sytuacji będą obserwacje prowadzone wiosną, gdy okaże się, czy młode samice zdołały przezimować.

Wrocławscy naukowcy ustalają pochodzenie kolonii

Szerszeń żółtonogi (Vespa velutina), potocznie nazywany azjatyckim, rozprzestrzenia się w Europie od ponad dwóch dekad. Dotychczas w Polsce nie notowano obecności jego gniazd. Zabezpieczony pod Krakowem egzemplarz został przekazany do Zakładu Hodowli Pszczół na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, gdzie poddawany jest szczegółowym analizom.

– Na razie nie wiadomo, w jaki sposób szerszenie znalazły się pod Krakowem. Mogły przemieścić się naturalnie z populacji występujących w sąsiednich krajach albo zostać przypadkowo zawleczone wraz z transportem towarów. W ustaleniu ich pochodzenia mają pomóc badania genetyczne kilkunastu osobników. Porównanie DNA z populacjami europejskimi pozwoli określić stopień pokrewieństwa owadów i wskazać prawdopodobny kierunek ich ekspansji. Nie musi jednak dać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, skąd dokładnie przybyły – mówi prof. Paweł Migdał z Zakładu Hodowli Pszczół na UPWr i dodaje, iż najważniejsze jest teraz ustalenie skali występowania nowego gatunku.

W działania w terenie zaangażowali się naukowcy, pszczelarze oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Choć zlokalizowano jedno gniazdo, specjaliści nie wykluczają obecności kolejnych siedlisk.

– Sytuację komplikuje pora roku. Jesienią zapłodnione młode samice szerszenia żółtonogiego opuszczają gniazda i szukają miejsc, w których mogą przetrwać zimę. Wiosną każda z tych, którym uda się przezimować, może rozpocząć budowę nowego gniazda. Dlatego choćby skuteczne usunięcie obecnej kolonii nie daje pewności, iż owady nie pojawią się ponownie – tłumaczy naukowiec.

O przetrwaniu zadecyduje nie tylko mróz, ale także długość zimy, kondycja owadów oraz dostępność schronień. Z tego względu w kolejnym sezonie zaplanowano stały monitoring terenu.

Wpływ na pszczelarstwo i ekosystem

Głównym zagrożeniem związanym z pojawieniem się nowego gatunku jest presja drapieżnicza na pszczoły miodne. Szerszenie żółtonogie polują bezpośrednio w rejonie uli, zawisając przed wylotkiem i chwytając robotnice powracające z pyłkiem i nektarem.

Obecność drapieżników paraliżuje codzienne funkcjonowanie rodziny pszczelej: owady ograniczają loty, gromadzą mniej zapasów na zimę i słabną, co przy długotrwałym ataku może prowadzić do upadku całego pnia. Europejskie pszczoły nie wykształciły tak efektywnych form obrony, jak gatunki z Azji. Dodatkowo szerszeń żółtonogi poluje na dzikie pszczołowate, muchówki oraz inne owady zapylające, co w przypadku wzrostu populacji stwarza ryzyko dla lokalnych ekosystemów.

Ochrona pasiek wymaga stosowania fizycznych osłon na wylotki, stałego dozoru oraz szybkiego namierzania kolonii drapieżnika. Badacze apelują jednocześnie, aby nie instalować nieselektywnych pułapek, w których masowo giną rodzime osy i pożyteczne owady.

Cechy rozpoznawcze i procedury ostrożności

Szerszeń żółtonogi różni się wizualnie od rodzimego szerszenia europejskiego (Vespa crabro).

– Choć oba gatunki mogą wydawać się podobne, różnią się przede wszystkim ubarwieniem. Szerszeń żółtonogi ma ciemny, niemal czarny tułów i przeważnie ciemny odwłok, na którym wyróżnia się szeroki żółtopomarańczowy pas. Charakterystyczne są również żółte końcówki nóg. Robotnice osiągają zwykle około 2-3 cm długości. Występujący naturalnie w Polsce szerszeń europejski (Vespa crabro) jest bardziej żółto-rudy, a na jego odwłoku wyraźnie widać naprzemienne żółte i ciemne pasy – tłumaczy naukowiec, podkreślając jednocześnie, iż pojawienie się nowego gatunku nie oznacza przy tym większego zagrożenia dla ludzi.

Eksperci zaznaczają, iż jad nowego gatunku nie stanowi większego niebezpieczeństwa dla zdrowia człowieka niż jad rodzimych owadów, jednak w pobliżu gniazda owady mogą wykazywać zachowania obronne.

– Nie ma podstaw, by uznawać, iż każde użądlenie szerszenia żółtonogiego jest groźniejsze od użądlenia szerszenia europejskiego. Podobnie jak inne szerszenie, może jednak reagować agresywnie w obronie gniazda, dlatego nie należy się do niego zbliżać ani próbować samodzielnie go usuwać. W przypadku zauważenia owada przypominającego szerszenia żółtonogiego najlepiej wykonać zdjęcie z bezpiecznej odległości i przekazać je specjalistom lub odpowiednim służbom – mówi prof. Migdał.

Szczegółowe wyniki badań biologicznych prowadzonych w tej chwili na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu pozwolą ustalić stopień rozwoju kolonii i dostarczą danych niezbędnych do zaplanowania działań prewencyjnych na sezon wiosenny.

Idź do oryginalnego materiału