Spacer po Starych Powązkach. Z tymi nagrobkami wiążą się wyjątkowe historie

12 godzin temu

Rycerz u Bramy Świętej Honoraty

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Starych Powązek jest brama Świętej Honoraty. Mało kto jednak wie, iż stojący tam pomnik rycerza powstał na zamówienie zrozpaczonego męża. Pragnął on zapewnić swojej zmarłej żonie bezpieczeństwo i chciał, aby wejścia do tego "parku Wiecznej Pamięci" strzegł wojownik.

fot. Adrian Grycuk/Wikimedia Commons

W katakumbach pochowana jest bowiem Honorata Landsberg z Zwolińskich. To właśnie dla niej powstał ten monumentalny i niezwykle popularny pomnik przedstawiający rycerza, który symbolicznie wpuszcza odwiedzających cmentarz.

Salonik w katakumbie Marianny Blumer

Niezwykle poruszająca historia wiąże się z miejscem spoczynku Marianny Blumer, żony Ignacego Blumera – generała wojsk Królestwa Polskiego. Po jej śmierci, pogrążony w głębokiej rozpaczy mąż, z którym przeżyła 20 lat w małżeństwie, ufundował wyjątkowe miejsce pamięci w kwaterze nr 23.

Na środku pola grobowego przykrytego płytami wznosi się charakterystyczna kolumna. Jednak najbardziej niezwykłym elementem była podziemna konstrukcja. Zrozpaczony generał nie potrafił rozstać się z żoną ani psychicznie, ani fizycznie, dlatego nakazał wybudować katakumbę, w której zaaranżował salonik. Przychodził tam, siadał i czytał przy świetle świecy, traktując to miejsce jako dedykowane żonie mauzoleum. Choć konstrukcja była bardzo trwała, współcześnie nie ma już możliwości wchodzenia do jej wnętrza.

Ukryte wyznanie ojca

W kwaterze 171, usytuowanej za katakumbami w stronę ulicy, znajduje się nagrobek Jana Kantego Szablowskiego. Był on ułanem pierwszego pułku Ułanów Krechowieckich. Jego pamięć czci kolumna ozdobiona ułańską czapką oraz szablą.

Najbardziej poruszający element tego pomnika znajduje się z tyłu kolumny. Zrozpaczony ojciec ułana kazał wykuć tam przepiękny napis, dedykując nagrobek "najukochańszemu synowi i najwspanialszemu przyjacielowi". Współcześnie ten napis jest praktycznie niewidoczny dla odwiedzających, ponieważ z tyłu dobudowano kolejne nagrobki. Na szczęście w czasach powojennych powstała dokumentacja, dzięki której można zapoznać się z tą inskrypcją.

Kunszt "Żelaznego Kwiaciarza"

W okresie przed I wojną światową oraz w dwudziestoleciu międzywojennym warszawscy rzemieślnicy stanowili niezwykle silną i szanowaną grupę społeczną. Jedną z takich wybitnych postaci był Roman Szewczykowski – wszechstronnie wykształcony warszawski rzeźnik i właściciel fabryki wykonującej m.in. ślusarkę okienną oraz przepiękne ogrodzenia. Z jego inicjatywy powołano do życia Muzeum Rzemiosła.

Szewczykowski, pochowany między bramą św. Honoraty a katakumbami, był nazywany "żelaznym kwiaciarzem", ponieważ potrafił w mistrzowski sposób wykuwać w żelazie kwiaty i bukiety. Jego nagrobek to kwintesencja rzemiosła artystycznego najwyższej próby. Został on w całości ufundowany i wykonany przez jego uczniów w dowód wdzięczności za lata nauki.

Pomnik ma formę wykonanego z kutego żelaza krzyża oplecionego licznymi metalowymi wiciami roślinnymi i kwiatami o różnych wielkościach. W kompozycji znajdują się także makówki, będące symbolem wiecznego snu i spokoju. Całość otacza wyjątkowe ogrodzenie z motywami roślinnymi, w którym żaden element się nie powtarza.

"Cmentarze są miejscem pamięci, a nie śmierci". Sławomir Kuliński w audycji "Kroniki Pałacowe" rozmawiał z dr. Michałem Laszczkowskim, historykiem i ekspertem w zakresie ochrony zabytków:

Idź do oryginalnego materiału