Serce rodzica. Opowieść Dziękuję za wsparcie, za polubienia, za każdy komentarz, za to, iż nie pozostajecie obojętni, za subskrypcje i OGROMNE podziękowania za wszystkie wpłaty – ode mnie i moich pięciu futrzastych kotów. Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielicie się opowiadaniem w mediach społecznościowych – to też wsparcie dla autora! – Czemu taka dziś od rana przygaszona? choćby się nie uśmiechniesz… Chodź, zjedzmy śniadanie. Mąż wszedł do kuchni przeciągając się zaspany – w końcu wolna sobota. Na kuchence skwierczała jajecznica z boczkiem, żona nalewała herbatę. Na talerz z impetem włożyła mu większą połowę jajecznicy i kromkę chleba – Jedz, no weź widelec! – Coś nie tak zrobiłem, Natalio? – zapytał łagodnie Arkadiusz. – Zrobiliśmy razem – nie tak wychowaliśmy dzieci – Natalia z westchnieniem usiadła obok i zaczęła jeść bez większego apetytu. – Córka i syn już dorośli, wszystkiego sobie odmawialiśmy, wychowując ich w ciężkich czasach. Wspieraliśmy ich, a kto nas wesprze – choćby dobrym słowem? U nich zawsze problemy: albo im się żyć nudzi, albo pieniędzy brak. I u Magdy, i u Michała tylko narzekanie. – Skąd ci się to wzięło? Arkadiusz już dojadł jajecznicę i z przyjemnością smarował świeżą kromkę masłem, a na wierzch konfiturę. – Tobie dobrze, oni mi wszystko piszą – matce. Michał wczoraj chciał z rodziną wyjść na kręgle, prosił parę złotych do wypłaty, zdenerwowałam się i nie dałam. Obraził się… Magda przedtem dzwoniła, z karierą piosenkarki jej nie idzie i humor paskudny… To przesada, lubi śpiewać? Niech śpiewa dla przyjemności, ale pracować też trzeba! Chciałaby zarobić śpiewaniem, ale nie każdemu to pisane, czas w końcu zrozumieć, znaleźć porządną pracę! W dzieciństwie z Michałem byli nierozłączni, teraz prawie nie rozmawiają! Natalia odsunęła od siebie ostygłą jajecznicę, sięgnęła po herbatę. – Nie martw się tak, ułoży się… Sami byliśmy młodzi, pamiętasz… – uspokajał ją Arkadiusz. Ona aż się zagotowała: – Co ty gadasz, Arkadiuszu, to ty przypomnij sobie! Żyliśmy skromnie i wszystko nas cieszyło. Michał się urodził – radość. Koleżanka podarowała mi wózek i łóżeczko, siostra ubranka po starszym synu, śpioszki, pieluszki. Wszystko używane, ale jak nowe – dzieci gwałtownie rosną. I szczęśliwi byliśmy. A jak kupiliśmy malucha, dumni byliśmy! Garaż przy bloku, czuliśmy się bogaci! A dla naszych jak nie byli za granicą, to życie zmarnowane… Czy my ich tego uczyliśmy? – Czasy się zmieniły, Natalia, pokus więcej, a są młodzi… Poczekaj, zrozumieją. – Ech, żeby nie było za późno. Wszystko przelecą w pogoni za pieniądzem, a życie leci, Arkadiusz… Jak spojrzę w lustro – czy to naprawdę ja? Już babcia… Ty już dziadek… Rozmowę przerwał dźwięk telefonu, dzwonił Michał. – No znowu coś… – Natalia sięgnęła po telefon. Słuchała coraz bardziej zszokowana, aż poderwała się z krzesła. – Arkadiuszu, gwałtownie się ubieraj, Michał wylądował w szpitalu, sąsiad z sali dzwonił! – Co się stało?! – Arkadiusz od razu zaczął się szykować. – Dokładnie nie wiem, szlifierką po ręce, tarcza pękła i przecięła… Chyba próbują uratować dłoń… Oby wszystko się dobrze skończyło… Chodźmy! Oboje ubierali się w pośpiechu, jeszcze nie starzy, ale już nie młodzi – rodzice z zatroskanym wzrokiem. I pobiegli, zapominając o wszystkim, do szpitala do syna… W drodze zadzwoniła Magda: – Mamo, wpadnę do was na obiad, dobrze? – Przyjdź, córko, chyba już wrócimy – krzyknęła zapłakana Natalia i biegnąc, nie dosłyszała odpowiedzi… W szpitalu ich uspokoili, dłoń udało się uratować, ale na razie nie wpuszczą do syna. – jeżeli nie wpuszczacie, to i tak nie odejdę, będę czekać – powiedziała Natalia i usiadła w holu, Arkadiusz przy niej. Wtem wbiegła Magda i rzuciła się do rodziców: – Mamo, czemu jesteście tacy zmartwieni? Wszystko się dobrze skończyło! Michał miał fuchę, naprawiał komuś samochód, coś się nie odkręcało, odciął śruby i przeciął rękę. Wszystko zeszyli, palce ruszają się, już z nim pisałam, nie martwcie się! – Skąd wiesz? – westchnęła Natalia. – Zawsze trzymamy z Michałem kontakt i z jego żoną też, pomagamy sobie! Co z tego? – Myśleliśmy, iż w ogóle nie rozmawiacie… – wyjaśnił Arkadiusz. – Tato, wy jesteście tacy zaradni i silni, umiecie wszystko przetrwać, nie chcemy was martwić… – uśmiechnęła się Magda – I oboje świeżo wyglądacie, więc nie wtrącamy się w wasze życie, niech teraz trochę odpoczniecie. – No nieźle to wymyśliliście, a ja myślałam, iż już się nami nie interesujecie – zaśmiała się Natalia. – Co ty, mamo, po prostu wasze pokolenie to tytani. Chcemy być jak wy, ale nie zawsze wychodzi… Staramy się, rozumiecie? Rodzice się uśmiechnęli, już bez takich trosk. – Mamo, tato, chciałam wam powiedzieć – mam pracę! A śpiewać zapraszają mnie na różne wydarzenia: w przedszkolu, przedwczoraj w domu opieki – bili brawo! Jedna babcia zapłakała, bo jej córka znana piosenkarka, ale ciągle w rozjazdach i oddała mamę do domu opieki. Straszne! Nagle Magda objęła rodziców: – Bardzo was kochamy z Michałem, już nie myślcie… Wtedy pielęgniarka pozwoliła im na krótkie odwiedziny u syna. Natalia ledwo powstrzymała łzy, ale Michał powiedział: – Mamo, już dobrze, wszystko minęło. Nie martwcie się. Tato, przecież sam mówiłeś, jak cię kiedyś szerszenie w garażu pogryzły, trafiłeś do szpitala, ledwo przeżyłeś. Różne rzeczy się zdarzają… Jak tylko stąd wyjdę – przyjdźcie do nas na Sylwestra, bo ostatnio tylko gonitwa i rzadko rozmawiamy, zgoda? Magda chce was w końcu z chłopakiem poznać, jeszcze wam nie mówiła… Do domu Natalia i Arkadiusz wracali pieszo – dla spaceru. Nie starzy, ale już nie młodzi rodzice. Ach, to rodzicielskie serce, ono zawsze martwi się o dzieci. Wydaje się, iż u innych dzieci jak dzieci, a dla swoich chciałoby się najlepszego, żeby słuchały, żeby życie miały łatwiejsze. Ale one mają swoją drogę – jaka by nie była… I nasze dzieci są wspaniałe, bo przecież to nasze dzieci…

8 godzin temu
Serce rodzica Dziękuję serdecznie za wsparcie, lajki, wszystkie komentarze i zainteresowanie moimi opowiadaniami, a także za każdą złotówkę przesłaną jako darowiznę ode mnie oraz od moich pięciu kotów. Podzielcie się, proszę, tym opowiadaniem w mediach społecznościowych, to naprawdę daje euforia autorowi! Dlaczego taka poważna od rana? choćby się nie uśmiechasz. Chodź, zjemy śniadanie. Mąż wszedł […]
Idź do oryginalnego materiału