Bobry znowu zaczęły naprzykrzać się poznańskim drzewom. Tym razem zaczęły wycinkę przy Stawie Golęcińskim. Wcześniej obalały drzewa w Parku Sołackim, a przy Parku Wodziczki już zaczęły buszować i widzimy tam ich pierwsze ślady.
Trzy tygodnie temu pisaliśmy o bobrach, które zaczęły podgryzać i ścinać drzewa w Parku Sołackim. choćby najstarsze drzewa padły ich ofiarą. Więcej o tej sytuacji pisaliśmy w tym artykule – Drzewa w tym parku przetrwały dwie wojny światowe. Czy uda im się przetrwać ten atak?
Skąd się biorą?
Niedawno Zarząd Zieleni Miejskiej zauważył aktywność bobrów w Parku Wodziczki, który znajduje się tuż obok Parku Sołackiego. Istnieje prawdopodobieństwo, iż jest to ta sama bobrza rodzina, która już dała się we znaki na Sołaczu. Dodatkowo jeden z naszych czytelników przesłał nam zdjęcia aktywności bobrów przy Stawie Golęcińskim, gdzie poobgryzały i obaliły kilka młodych drzew.
– Przesyłam zdjęcia drzew zniszczonych przez bobry znad stawu Golęcińskiego, o który nie dba chyba absolutnie nikt poza ekipami wycinającymi tam regularnie drzewa – napisał do nas czytelnik, Pan Tomasz




Ponieważ staw ten znajduje się także stosunkowo blisko Parku Sołackiego, tutaj także istnieje możliwość, iż sprawcami jest cały czas ta sama rodzina bobrów. Nie jest jednak także wykluczone, iż winę może ponocić kilka rodzin. Bobry łączą się w pary i zakładają swoje familie przy różnych akwenach. Ponieważ są silnie terytorialne, każda nowa para potrzebuje swojej własnej przestrzeni. Populacja bobrów w ostatnich dekadach się powiększa i zwierzęta zmuszone są szukać swojego miejsca coraz bliżej ludzi. Bobry nie są tu same oczywiście winne, ponieważ ludzie także ciągle powiększają obszar, na którym żyją. To tylko potęguje prawdopodobieństwo, iż rodzina gustująca w drzewach, wprowadzi się do okolicznego parku w środku miasta.
Czy uda się je przenieść?
Zwiększająca się aktywność bobrów w Parku Sołackim oraz jego okolicach budzi obawy, iż zwierzęta będą podgryzać i obalać coraz więcej drzew. Zarząd Zieleni Miejskiej już zajmuje się montowaniem metalowych siatek ochronnych w parkach wokół drzewostanu. Mają one powstrzymywać gryzonie przed obgryzaniem cennych drzew. By takie rozwiązanie było skuteczne trzeba mieć na uwadze, iż trzeba otoczyć ogromną liczbę pni w parku i jego okolicach. Dodatkowo bobry posiadają przednie łapki chwytne, którymi czasem są w stanie odgiąć przedmioty. Przy odrobinie samozaparcia istnieje więc szansa by taką siatkę jakoś obeszły. Czy istnieje więc inna możliwość na poradzenie sobie z bobrzymi rodzinami w Poznaniu?
Ponieważ bobry są gatunkiem chronionym, nie ma choćby mowy o drastycznych krokach. Na samo przeniesienie bobrów w inne miejsce potrzeba zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
– Indywidualnie zawsze analizujemy takie sprawy. Sprawdzamy czy jest to konieczne, czy pewne wymagania zgodne z ustawą zostały spełnione, czy nie ma lepszych rozwiązań alternatywnych, czy choćby kwestie bezpieczeństwa wpływają na to jaką decyzję podejmujemy – informuje rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Jacek Przygocki
Bobry jeszcze pod kontrolą
Jednak Miasto tłumaczy, iż podgryzanie drzew przez bobry nie stanowi wystarczającej przesłanki do przeniesienia zwierząt dalej od Poznania.
– Bóbr europejski to gatunek chroniony w Polsce, dlatego przeniesienie tych zwierząt z siedliska wymaga każdorazowej zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Aby taka zgoda została wydana, musi istnieć podstawa. Podgryzanie drzew jej nie stanowi, ponieważ to naturalne zachowanie dla tego gatunku. Bobry ścinając drzewa pozyskują w ten sposób pokarm oraz materiał budulcowy dla żeremi. Żywią się korą oraz młodymi gałązkami drzew. Oprócz tego skracają w ten sposób zęby, które rosną im przez całe życie. Przeniesienie bobrów nie spowoduje zaniechania przez nich tej działalności. Co więcej, bez możliwości podgryzania roślin ogranicza się im dostęp do pokarmu. Siatki zakładane na drzewa chronią cenne gatunki przed uszkodzeniem ich przez zwierzęta. Zakład Lasów Poznańskich zabezpieczył drzewa, których zachowanie jest konieczne – tłumaczy nam rzecznik prasowy Prezydenta, Joanna Żabierek
Natomiast Zarząd Zieleni Miejskiej informuje, iż szkody jakie bobry wyrządzają nie są wystarczające.
– W tej chwili bobry nie są na tyle trudne do ogarnięcia, żebyśmy musieli zastanawiać się nad przeniesieniem. Firma, którą zatrudniamy teraz na bieżąco reaguje w sprawie zwierząt w tych parkach – informuje rzecznik prasowy ZZM, Agnieszka Nowak-Dembińska
Na razie więc, póki nie dokonują wystarczająco dużych szkód, możemy podziwiać te wyjątkowe zwierzęta W Parku Sołackim i Wodziczki oraz przy Stawie Golęcińskim.

9 godzin temu






