W całej Polsce realizowane są kontrole schronisk dla bezdomnych zwierząt. To efekt głośnej akcji zapoczątkowanej przez polskich celebrytów, którzy w mediach społecznościowych zaczęli publikować nagrania i zdjęcia z wybranych placówek, wskazując na zaniedbania w warunkach bytowych zwierząt. Materiały gwałtownie wywołały ogólnopolską dyskusję i wzbudziły ogromne emocje.
Postanowiliśmy sprawdzić, jak sytuacja wygląda lokalnie. Odwiedziliśmy Miejskie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Bielsku-Białej, które zwiedzaliśmy wspólnie z Katarzyną Gruszczyk, behawiorystką pracującą w tej placówce.
Jak działa miejskie schronisko?
Schronisko w Bielsku-Białej jest jednostką miejską, finansowaną z budżetu samorządu. Podczas oprowadzania po terenie placówki Katarzyna Gruszczyk wyjaśnia, iż stabilne finansowanie pozwala utrzymywać dobre standardy opieki, choć nie oznacza to braku wyzwań. Infrastruktura ma już prawie 20 lat i wymaga rozbudowy. Psy przebywają w murowanych pawilonach, w boksach wewnętrznych z wyjściem na niewielkie wybiegi. Każdy pies ma do dyspozycji ocieploną budę. Część boksów została już wyposażona w ogrzewanie podłogowe – to rozwiązanie, które schronisko w tej chwili testuje i stopniowo wprowadza. Wszystkie boksy posiadają również indywidualne promienniki podczerwieni. Temperatura w pawilonach utrzymywana jest na poziomie około 10 stopni Celsjusza, co – jak słyszymy – jest dla psów komfortowe zimą.

Kwarantanna i opieka weterynaryjna
Podczas zwiedzania naszej rozmówczyni tłumaczy procedury obowiązujące w schronisku. Każde zwierzę trafiające do placówki musi przejść 15-dniową kwarantannę.
– Trafiają do nas zwierzęta o nieznanej historii. W tym czasie sprawdzamy ich stan zdrowia, zachowanie i reakcje na człowieka – wyjaśnia. Po zakończeniu kwarantanny psy i koty są szczepione, a następnie – z zachowaniem odpowiedniego odstępu czasowego – kastrowane lub sterylizowane.
Kotów więcej niż psów
Obecnie w schronisku przebywa niespełna 60 psów i około 115 kotów. To proporcja, która zaskakuje wielu odwiedzających.
– Przez lata problem bezdomności kotów był pomijany. Dziś wiemy, iż to realne zjawisko – mówi Katarzyna Gruszczyk podczas wizyty w kociarni. – Do tego dochodzą koty wolno żyjące, które nie nadają się do zamknięcia, ale wymagają wsparcia w swoim naturalnym środowisku. Placówka współpracuje ze społecznymi opiekunami kotów wolno żyjących, zapewniając im karmę i pomoc organizacyjną.
Największe potrzeby: karma dla kotów i wolontariusze
Jak słyszymy na miejscu, największym wyzwaniem jest w tej chwili zaopatrzenie w kocią karmę. O ile karmy dla psów trafia do schroniska dużo, o tyle zapotrzebowanie na karmę dla kotów stale rośnie – również dlatego, iż schronisko wspiera osoby dokarmiające koty wolno żyjące w terenie. Problemem jest także brak wolontariuszy do pracy z kotami. Psy regularnie wychodzą na spacery, natomiast koty rzadziej mają kontakt z człowiekiem poza codzienną opieką.
Podczas zwiedzania kociarni widać, iż obecna infrastruktura nie była projektowana z myślą o kotach. Zwierzęta przebywają w jednej dużej przestrzeni z wolierą, co utrudnia indywidualne zapoznanie się z konkretnym kotem. W przypadku psów możliwy jest spacer i spokojne poznanie zwierzęcia. Przy kotach adopcja bywa trudniejsza, a stres często prowadzi do problemów zdrowotnych, które czasowo wykluczają je z adopcji. Miasto planuje rozbudowę kociarni – to inwestycja, na którą schronisko czeka od lat.

Lokalny obraz na tle ogólnopolskich kontroli
Po medialnej burzy wokół schronisk również do Bielska-Białej zaczęli zgłaszać się mieszkańcy chcący pomóc. Najczęściej oferują ubranka dla psów. – W naszych warunkach psy ich nie potrzebują – słyszymy. – Znacznie bardziej przydadzą się koce, ręczniki oraz karma dla kotów.
Akcja zapoczątkowana przez celebrytów ujawniła poważne problemy w części schronisk w Polsce. Wizyta w Bielsku-Białej pokazuje jednak, iż sytuacja w poszczególnych placówkach jest bardzo zróżnicowana i każdą z nich należy oceniać indywidualnie.
Więcej o kontrolach w schroniskach regionu



1 godzina temu






