Rozchwast / floriankonrad

publixo.com 11 godzin temu

zaciskanie powiek, tuż po obudzeniu się,
by nie uronić płynnej ciemności. niech
nie kończy się, przeżera wszelkie bielidła.

ziemia przytargana ze snu jest pełna wilgoci,
niesamowicie żyzna. nie muszę upuszczać
ziarenka, by, sam z siebie, zaczął kiełkować
chwastecznik. piękny, z gatunku
czeremszewica solna (nie pytajcie o łacińską
nazwę, nie pamiętam).

jest noc, a więc dawno temu rozebrano obiekt
z brudnej cegły, fabrykę sprzed tysiąca lat.

zrobiono to na tyle dyskretnie, iż uszło
uwagi lokalnym menelom. siedzą, ciasno
zbici w kołtun-kokon, grzeją się przy ognisku
nie zauważywszy, iż nie są otoczeni ścianami.

wyciągam do nich liście, głaszczę szczeciniaste
policzki. nim przyjdzie świt – nie będzie już
życiowych rozbitków, ich ognia. wyrosną
jabłonie, podkrzewy, rumianek i pomidory.

to, co udało mi się przemycić ze snu,
również ulegnie przemianie. ale szkoda gadać,
bo kto to widział: roślina w kształcie
galerii handlowej, ratusza,
czy mająca ulice zamiast gałęzi!
Idź do oryginalnego materiału