Zofia i jej mąż zawsze cenili sobie dom na wsi. Pomimo iż według ich synowej Marii nie było tam nic godnego podziwu. Brak nowoczesnych udogodnień, wszystko pod chmurką, a praca w ogrodach i szklarniach zajmowała całe dnie. Jednak przez lata, od kwietnia do października, Zofia i jej mąż mieszkali właśnie tam. Gdyby to tylko zależało od nich, zostaliby w tym miejscu choćby zimą, ale wymagałoby to poważnych inwestycji w dom. Może lepiej byłoby pojechać na urlop do sanatorium, mawiała Maria.
Z pamięci przypominam sobie historię sprzed niespełna pięciu lat wtedy Zofia i jej mąż poprosili syna oraz Marię o pomoc przy remoncie domu. Młoda para miała wtedy spore oszczędności na koncie, których wcale nie zamierzali wydawać. Z euforią pożyczyli więc rodzicom pieniądze.
Rodzice dali słowo, iż oddadzą dług w ciągu dwóch lat. niedługo potem Maria urodziła bliźniaczki. Przez cały ten czas Zofia wspierała synową bezcenną pomocą. Nie wyobrażam sobie, jak poradziłabym sobie bez wsparcia teściowej, wspomina Maria. Przychodziła codziennie, choćby zaniedbując swoją ukochaną działkę. Moja mama nie była w stanie tak pomóc, bo ciągle pracowała. A w tym okresie teść Marii sam doglądał pola.
Te dwa lata były pełne rozmów o zwrocie długu Zofia zapewniała swoją synową i syna, iż sobie poradzą. Jednak te rozmowy stopniowo znikały, aż w końcu przestały mieć sens. Teść przez rok nie mógł pracować z powodu choroby, Zofia już od sześciu lat była na emeryturze. Dziś wydaje się, iż nie są w stanie oddać pieniędzy pożyczonych od dzieci. Znajoma Marii radzi: Zapomnijcie o tych pieniądzach. W końcu mama wspierała was i dostarczaliście warzywa i owoce z wsi. Druga koleżanka popiera tę myśl: Długi między rodzicami a dziećmi to nieporozumienie. Z kolei mama Marii powtarza stanowczo: Pożyczyli pieniądze. Obiecali je oddać.
W tej sytuacji Maria stoi przed trudną decyzją. Co wy byście zrobili?

3 dni temu






