Rekordowo mało psów w schronisku

6 godzin temu
Zdjęcie: Rekordowo mało psów w schronisku


Jeszcze w lipcu zeszłego roku schronisko dla bezdomnych zwierząt w Ostrowie Wielkopolskim pękało w szwach. Po serii trudnych interwencji i odbiorów pod jego opieką znalazło się aż 180 psów. To była codzienność pełna wyzwań, emocji i walki o każdy kolejny dzień.

Dziś ta liczba wynosi 91. I choć dla kogoś z zewnątrz to „tylko statystyka”, dla zespołu schroniska to ogromny znak, iż wszystko to, co robią, naprawdę ma sens. To dowód na to, iż godziny karmienia, leczenia, sprzątania, spacerów, pisania ogłoszeń i nieustannej walki o nowe domy przynoszą realne efekty.

To także moment, by powiedzieć głośno jedno słowo: DZIĘKUJEMY.
Za każde wsparcie, każdą pomocną dłoń, wiadomość, udostępnienie posta i każde dobre słowo. Bez ludzi o wielkich sercach ten sukces nie byłby możliwy.

Na szczególne brawa zasługują akcje adopcyjne, które okazały się prawdziwym przełomem. Po PSINDERZE przyszły „Opowieści Wigilijne” – wyjątkowa inicjatywa, w której udział wzięło 12 psów. Aż 10 z nich znalazło swoje domy! Bruno i Rufin też nie zostali długo sami – dzięki akcji domów tymczasowych na mrozy gwałtownie odnaleźli swoje rodziny. Tak właśnie wygląda prawdziwa zmiana losu.

To wszystko nie wydarzyłoby się bez zaangażowanego zespołu pracowników, których konsekwencja, determinacja i serce do zwierząt budzą ogromny podziw. Bez Was nie byłoby tej drogi w dobrym kierunku.
Ogromne podziękowania należą się także Paulinie i Norbertowi za magiczne sesje zdjęciowe – bo czasem jedno zdjęcie potrafi otworzyć ludzkie serce szybciej niż tysiąc słów.

Nie sposób nie wspomnieć o rodzinach adopcyjnych, które otworzyły swoje domy i serca, oraz o wolontariuszach – szczególnie Krysi, Marianie, Damianie, Ani i Martynie. To właśnie oni dali dach nad głową psom, które już nigdy nie wrócą za schroniskowe kraty. Tego nie da się opisać – to czysta dobroć w najpiękniejszej postaci.

Puste boksy na zdjęciach? To marzenie każdego schroniska.
Oby było ich coraz więcej.
Oby przybywało domów, a ubywało samotności.
Oby coraz mniej istniało słów „za kratami”.

Bo każda adopcja to nowy początek.

Idź do oryginalnego materiału