
Coś interesującego się zdarzyło, zmienia się w błyskawicznym tempie ilość zatrudnionych migrantów z 2015 roku. Niedawno jeszcze podawano iż pracuje około 35% ludzi przybyłych w tym czasie do Europy, głównie do Niemiec, a teraz okazuje się ze pracuje ich ponad 64%. Znaczny wzrost aktywności zawodowej nastąpił w roku 2023. Tak podawa raport Instytutu Badania Rynku Pracy i Zawodów, federalnej instytucji rządowej, której zadaniem jest prowadzenie niezależnych badań nad rynkiem pracy i zatrudnieniem. Ponieważ mła jest zdecydowanie sceptyczna w sprawie niezależności instytucji rządowych, bowiem nie ma państwa, w którym by czegoś nie podrasowywano, mła zaczęła się leniwie zastanawiać o co kaman i kto tu kręci i po co. No tak, niemiecki urząd statystyczny zmienił system zbierania danych o rynku pracy w 2020 roku, co utrudniło proste porównywanie tabel rok do roku, ale kryteria określania, czy uchodźca z 2015 roku pracuje ( odprowadza składki na ubezpieczenie społeczne ), pozostały oparte na rzeczywistym zatrudnieniu, więc problemu niby być nie powinno. Czyli do roku 2020 i srandemii pracowało 35%, a po pandemii to przyspieszyło i pracuje 64%. Taa... na skutek spowolnienia gospodarczego bezrobocie wzrosło od 2020 o 2. 4 punktu procentowego a liczba osób bez pracy we wrześniu 2026 wyniosła 3 miliony 600 tysięcy, najwięcej od 2011 roku. Tymczasem wśród migrantów bezrobocie zmalało. Taka zdziwność i wszyscy się cieszą, bo liczba zatrudnionych cudzoziemców odprowadzających składki na ubezpieczenie społeczne w Niemczech po raz pierwszy w historii przekroczyła próg 6 milionów osób. Jednocześnie gdy ogólna stopa bezrobocia wynosiła 6,4%, stopa bezrobocia dla populacji obcokrajowców w Niemczech utrzymywała się w tym okresie na znacznie wyższym poziomie, wynoszącym około 14,2%. Taa... No dobra, to dlaczego Niemce się tak pultają i chcą głosować na durną AfD?

Jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniędze. Przyjrzała się mła zasiłkom i to jest dopiero jazda. Żadne dane tu się nie kleją. W Reichu żyje sobie około 57 milionów Naturdeutschów, czyli Niemców bez tła migracyjnego. Według szczegółowych danych demograficznych, z podstawowego zasiłku socjalnego korzysta około 1 miliona 430 tysięcy osób z tej grupy. Oznacza to, iż odsetek rodowitych Niemców pobierających to świadczenie wynosi w przybliżeniu 3,5% całej tej "czysto niemieckiej" populacji a zważywszy na to iż w tej chwili osób korzystających z zasiłku jest w Reichu kole 6 milionów 200 tysięcy to kole 20% w porywach prawdziwnych Niemców bierze zasiłek. Tu mła zrobiła wielkie oczy, bo była święcie przekonana iż to wincyj. Coś się tam jej ubzdurało iż to ze 37% przynajmniej. Pomyślałam jednak iż nie będę się męczyć, policzę ten Grundsicherungs Geld. Szacuje się iż około 61% do 66% uchodźców z Ukrainy pobiera Grundsicherungs Geld, od 40% do choćby ponad 60% ludzi z innych populacji szacunkowo tyż pobiera Grundsicherungs Geld, no i w tym momencie do mła doszło iż Niemcy mają niezły burdel w tym archeo i tak naprawdę nic nie kontrolują, bo one nie wiedzo tak naprawdę ile uchodźców w Reichu jest. Biurokracja tam szaleje i wszyscy, wszystko szacują, po to by weryfikować. Choć przeca najważniejsze, czyli twardy dowód wypłat istnieje i żadna to sztuka podać w rozsądnym terminie ile kto bierze i przestać ćwierkać o tych procentach niesprawdzalnych konkretnej populacji, tylko się skupić jaki to jest procent ogółu osób pobierających Grundsicherungs Geld. Wszystkie te ichnie przeszacowane dane to sobie można wsadzić, natomiast stwierdzenie podsumowujące iż obywatele państw trzecich i uchodźcy stanowią blisko 47 - 48% wszystkich odbiorców tego świadczenia w Niemczech, reszta to obywatele niemieccy, z czego odsetek rdzennych Niemców stanowi od 17,4%, do 25 i cóś tam% pobierających zasiłek, to jest rzecz którą można poddać szybkiej weryfikacji.

Zakręcona mła zastanowiła się jak to jest w ogóle możliwe, żeby w państwie gdzie był taki ordnung, w tej chwili było bordello? Prowadzą podwójną statystykę, znaczy jaki procent z danej populacji i jaki to procent ogółu, ale te raporty nie mają nic z dawnej niemieckiej precyzji. Forma zapodawania statystyk taka ciemniąca, co zdaniem mła wcale nie jest przypadkowe. Mła doszła do wniosku iż cóś przestanie zawierzać niemieckim statystykom, bo te jakoweś wsteczne naliczania, opóźnienia raportowe, ze strony zarzundu niemieckiego zmiany nazw i kryteriów zasiewają w niej podejrzenie iż tam się odbywa niezłe kręcenie, bo są niewygódki polityczne. Przeca jasne jest iż prawie połowa zasiłków podstawowych jest wypłacana osobom, które nie są obywatelami niemieckimi. W sytuacji, kiedy gospodarka niemiecka nie ma się najlepiej, to nie jest najszczęśliwsze posunięcie, więc spodziewam się jeszcze większych zakręceń. Dlatego szacunkowe dane niemieckie sobie odtąd odpuszczam, podobnie jak je sobie odpuszczać sobie zaczęłam w czasie srowidu. Mła przestaje się dziwić iż niemieccy obywatele mają duże ale do państwowej biurokracji, tam naprawdę się odbywa ondulowanie mgły. To jest coraz bardziej powszechna praktyka. W USA zarzundzanej przez niby prorynkowych Republikanów skorygowano w tym miesiącu dane o bezrobociu za lipiec i sierpień. Jakby to ująć, to była naprawdę duża korekta. Hym... wygląda jakby zbliżenie amerykańsko - chińskie wpłynęło na postrzeganie przez amerykańskie instytucje kwestii podkolorowywania statystyk. No wicie rozumicie, najsampierw słodki różyk a potem ta korekta, czyli szara rzeczywistość. Mła nie jest aż taką tępą dzidą żeby nie rozumieć iż korekta to normalna rzecz, mła jednakże dziwią te nazbyt optymistyczne dane, które korekcie podlegają. Mam potężne obawy iż nasze polityczne i biurokratyczne tyż już kombinują.
No dobra, to by było na tyle tych rachunków, czy raczej bajeczek rachunkowych. Wpis ilustrują prace Sir Arthura Rackhama, paszące jak mało co. Ilustracje do bajek braci Grimm i angielskich ballad, wszędzie, Panie tego, czai się podstępne zło, w postaci niewinnie wyglądającej, nieco kościstej staruszki z zakrzywionym nosem. W Muzyczniku Florence and the Machine i Witch Dance.