Przyroda bez nas sobie poradzi, my bez niej – niekoniecznie

2 tygodni temu

Trzeba zaadaptować miasta do zmian klimatu, do współistnienia z przyrodą

Monika Gołębiewska-Kozakiewicz – dyrektorka Zarządu Zieleni m.st. Warszawy (ZZW)

Zarząd Zieleni m.st. Warszawy skończył w tym roku 10 lat. Wcześniej zielenią w stolicy zajmowały się różne instytucje. Dlaczego powołano jedną jednostkę?
– Kiedy ją powoływano, pracowałam w zarządzie dzielnicy Mokotów, byłam zastępczynią burmistrza. Do nas jako jednej z pierwszych dzielnic przyszedł ówczesny pierwszy dyrektor ZZW Marek Piwowarski, żeby rozmawiać o terenach, które Zarząd Zieleni mógłby przejąć. Chodziło o to, żeby zebrać w jednym miejscu różne formy zieleni i lepiej zadbać o przyrodę. Na przykład o ciągłość korytarzy ekologicznych, czyli pasów zieleni, którymi mogą się przemieszczać zwierzęta.

Dzielnice sobie nie radziły? Miały przecież własne wydziały ochrony środowiska.
– Miały, ale nie były w stanie udźwignąć wszystkich obowiązków. Na Mokotowie wydział zajmował się nie tylko parkami i drzewami przy wszystkich ulicach, ale też np. zimowym odśnieżaniem dróg gminnych. Zawsze brakowało pieniędzy. Wyspecjalizowana jednostka dała wydzielony budżet na zieleń i możliwość innego nim gospodarowania.

Które tereny w stolicy należą do Zarządu Zieleni, a które podlegają innym instytucjom?
– Warszawa to skomplikowany organizm, nie opiekujemy się całą zielenią w mieście. Mamy pieczę nad 32 parkami i pięcioma z sześciu odcinków parku budowanego nad Południową Obwodnicą Warszawy, które już oddaliśmy mieszkańcom. Do tego ponad 1 tys. ha zieleni przyulicznej, głównie przy drogach wojewódzkich i powiatowych, którymi od strony drogowej zarządza Zarząd Dróg Miejskich (ZDM). Zajmujemy się też około setką skwerów i zieleńców.

Z czego jest pani najbardziej dumna po dekadzie istnienia ZZW?
– Park Akcji „Burza” pod Kopcem Powstania Warszawskiego zdobył wiele nagród i w 2024 r. został uznany za najlepszą publiczną przestrzeń w Europie (Europejska Nagroda dla Miejskiej Przestrzeni Publicznej), a w 2026 r. zajął trzecie miejsce w konkursie Green Cities Europe Award 2025. Park Żerański na Białołęce jest pierwszym parkiem z dostępem do wody i z tak dużą rolą wody. Do tego dochodzi rewitalizacja Pola Mokotowskiego.

Są też rzeczy, których mieszkańcy nie widzą. Po trzech latach na stanowisku dyrektorki dostałam projekt budżetu na 2026 r. i nie musiałam prosić o dodatkowe pieniądze. To dla mnie wyraz ogromnego zaufania i docenienia wagi przyrody, i to nie tylko przez mieszkańców, ale także przez władze miasta, radnych i skarbnika, który proponuje budżet. Jestem również dumna z 300 osób, które pracują z takim oddaniem, i z tego, iż opracowaliśmy nową misję, wizję i pierwszą strategię ZZW.

Kiedy ZZW zaczynał, jego pomysły uchodziły za wywrotowe.
– Na ulicach stały wtedy pelargonie i begonie w donicach. Dziś wszyscy zachwycają się bylinami i trawami. To ogromna zmiana przyzwyczajeń estetycznych i wielka zasługa moich poprzedników, którzy nie bali się jej wprowadzać. Staramy się oswajać mieszkańców i turystów z pewnym stopniem „nieuczesania” przyrody – nie wszystko musi być przycięte pod linijkę.

Kto ustala zasady, kiedy w mieście wolno sadzić i wycinać drzewa?
– W Warszawie obowiązują

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Post Przyroda bez nas sobie poradzi, my bez niej – niekoniecznie pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

Idź do oryginalnego materiału