Pod koniec 2025 roku Urząd Miasta w Pruszkowie na terenie zabytkowego Parku Potulickich rozpoczęły się prace budowlane na parkowych stawach. Prowadzone prace to nie tylko zagłada wodnego ekosystemu, to przede wszystkim prace prowadzone bez pozwoleń. Wszystko wskazuje na to, iż sprawą zajmą się organy ścigania. Ciężki sprzęt budowalny i konwoje ciężarówek w sercu parku. Nic nie jest zgodne z projektem prac. RDOŚ i SGGW pogrążają Urząd Miasta. Pani Wiceprezydent powtarza jedno „straty muszą być”.
Na początku stycznia jedna z zaniepokojonych mieszkanek Pruszkowa, przejmująco opisała prace budowlane prowadzone na terenie zabytkowego Parku Potulickich w Pruszkowie.
Krystyna Budzińska na grupie „Pruszków Nasze Miasto” napisała: „Tak naprawdę liczyłam, iż ktoś napisze taki post i będę mogła udostępnić go i odpowiednio skomentować, ale nikt taki się nie trafił… Chodzi mi o stan naszych stawów w ukochanym przez mieszkańców Parku Potulickich. Zaczęło się to na początku grudnia 2025 roku i przez cały czas to morderstwo trwa”. W dalszej części zwracając się do władz miasta, pisze: „Wydaliście wyrok na naszą naturę. Na zwierzęta i roślinność w tym parku. Zatrudniliście firmę, która nie potrafiła zahamować przepływu wody. Babrali się z tym okropnie. Zrobili masę syfu i oczywiście teraz wszystko zostawili. Jak nazywa się takich, którzy niszczą i wydają wyroki na tych, co nie mają głosu? Proponuję, panie prezydencie, spacerek z pieskiem nieco dalej – niech pan obejrzy doprowadzalnik, który jeszcze na początku grudnia tętnił życiem. Teraz umarł, ale nie z powodu mrozu, tylko pana decyzji”.
URZĄD MIASTA PRUSZKOWA ZLECIŁ REMONT URZĄDZEŃ WODNYCH
Sam opis prac dla przeciętnego mieszkańca brzmi zbyt technicznie. Główne prace skupiają się na przebudowie kilku przepusto-zastawek (to bardzo proste urządzenie służące do regulowania przepływu i poziomu wody w celu jej retencjonowania i zapobiegania odpływowi) oraz rowu odprowadzającego wodę ze stawu S-4 (największy staw z wysepką na terenie parku).
Projekt przygotowała lokalna firma POL-OTTO. Dokument precyzyjnie opisuje, kiedy i w jaki sposób należy odcinać dopływ wody doprowadzalnikiem, aby można było przeprowadzić poszczególne etapy robót. Informuje również, iż poziom wody w doprowadzalniku można bezpiecznie obniżyć o 40 cm. „Obniżenie lustra wody na czas robót o 40 cm od rzędnych dnia w doprowadzalniku A nie spowoduje zmian stosunków wodnych na gruncie ani zagrożenia dla drzew i krzewów rosnących w sąsiedztwie oraz dalszym otoczeniu”.
Tymczasem główny doprowadzalnik (doprowadzalnik A) wody do parkowych stawów został całkowicie osuszony, co spowodowało nagły i znaczy spadek poziomu wody w parkowych stawach. Długotrwałe i silne mrozy sprawiły, iż woda w mniejszych stawach zamarzała niemal do dna. Brak możliwości wymiany wody oraz wymiany gazowej i brak światła sprawia, iż szanse na przeżycie ryb i zimujących płazów z każdym dniem są bliskie zeru.



O sprawie jako pierwszy poinformował lokalny portal „ZPruszkowa.pl”, który dotarł do mieszkańca Pruszkowa, posiadającego cenne informacje w tej sprawie.
W rozmowie redaktora Sławomira Bukowskiego z mieszkańcem Pruszkowa będącym członkiem Polskiego Związku Wędkarskiegom możemy przeczytać m.in.: „Wskazywałem, iż prognozowane są silne mrozy, a roboty powinny zostać przesunięte. Najlepszym momentem na ich wykonanie był październik, kiedy poziom wody w Utracie był wyjątkowo niski – miejscami rzekę można było przejść pieszo. To był idealny czas, aby przeprowadzić prace spokojnie, bez ryzyka dla ekosystemu. Zamiast tego rozpoczęto je na dwa tygodnie przed świętami, co uważam za decyzję nieodpowiedzialną – mówi. – Skutki są dziś oczywiste. Przy temperaturach sięgających choćby minus 19 stopni, przy niskim stanie wody i braku przepływu, woda w pierwszych stawach (patrząc od strony torów WKD – przyp. red.) może zamarznąć do dna. To oznacza niemal pewną przyduchę i śnięcie ryb, ale również zagrożenie dla płazów i innych organizmów wodnych. W takich warunkach nie ma dopływu tlenu ani ruchu wody. Życie biologiczne praktycznie zanika”.
URZĄD MIASTA MANIPULUJE LUDŹMI, PRZEKŁAMUJE FAKTY I ZATAJA PRAWDĘ
Po publikacji wspomnianego materiału na stronie internetowej Urzędu Miasta pojawia się następujący wpis: „Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Pruszkowa informuje, iż od połowy grudnia 2025 roku Miasto Pruszków realizuje projekt przebudowy tzw. przepustozastawek, zlokalizowanych na doprowadzalniku wody do stawów na terenie Parku Potulickich. Prace prowadzone są w oparciu o dokument „Inwentaryzacja urządzeń wodnych ze wskazaniem niezbędnych prac remontowych i zaleceniami eksploatacyjnymi”, przygotowany przez naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.” dalej czytamy: „Prace w Parku Potulickich prowadzone są na podstawie wykonanego projektu technicznego, uzgodnionego z Konserwatorem Zabytków, pod nadzorem uprawnionego inspektora nadzoru posiadającego uprawnienia melioracyjne. W celu realizacji zadania niezbędne było spuszczenie wody z części parkowej doprowadzalnika, aby możliwe było wykonanie robót przy podstawie przepustozastawek.”
Jak już pisaliśmy wcześniej – w projekcie budowlanym mowa jest jedynie o obniżeniu poziomu wody o 40 cm.
Wiemy również, iż Konserwator Zabytków – „nie jest adekwatnym Organem do oceny schematy prac melioracyjnych oraz nie posiada kompetencji do wyznaczania inspektorów w tym zakresie”.
15 stycznia na stronie Miasta Pruszkowa, pojawia się kolejny wpis, który jak się okaże kilka godzin później, ponownie bardzo mocno mija się z prawdą.
WICEPREZYDENT DOROTA KOSSAKOWSKA SPRAWĘ KOMENTUJE KRÓTKO…„STRATY MUSZĄ BYĆ”. DZIENNIKARZOM GROZI SĄDEM. KOMISJA OCHRONY ŚRODOWISKA NIE ROZMAWIA O OCHRONIE ŚRODOWISKA
15 stycznia miały miejsce obrady Komisji Ochrony Środowiska i Innowacyjności Rady Miasta Pruszkowa. Na początku obrad Radny Bartosz Brzeziński zgłosił wniosek o rozszerzenie porządku obrad, o problemy dotyczące remontu prowadzonego na terenie Parku Potulickich. Niestety czworo radnych doprowadziło do zablokowania dyskusji o trwającym problemie w normalnym toku obrad Komisji, „przeciw” zagłosowali: z Pruszkowa Obywatelskiego Maria Biernacka (zarazem przewodnicząca komisji), Michał Lewandowski i Jacek Rybczyński, zaś z Pruszkowskiej Wspólnoty Samorządowej – Ewa Nowacka.
Ostatecznie dyskusję udało się przeprowadzić w ostatnim punkcie: „Sprawy różne i wolne wnioski”. Gdyby nie ten punkt, do dyskusji o stanie parku i pracach w nim prowadzonych by nie doszło.

Wynik głosowania mocno skomentowała radna Katarzyna Włodarczyk: – Zagłosowaliśmy, iż nie chcemy rozmawiać o sprawie Parku Potulickich. Szczerze mówiąc, nie rozumiem tej decyzji. Czy naprawdę mamy coś do ukrycia przed mieszkańcami? Nie chcemy o tym rozmawiać? Nie zależy nam na transparentności? – pytała.
Podczas dyskusji Wiceprezydent Dorota Kossakowska oraz Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Pruszkowie Elżbieta Jakubczak-Garczyńska, jednogłośnie twierdziły, iż prace przebiegają zgodnie z projektem i zgodnie z prawem, a okres zimowy jest najlepszym terminem na tego typu prace. Wielokrotnie powoływano się na projekt wykonany przez SGGW. Wiceprezydent Dorota Kossakowska niemal każdą swoją wypowiedź kwitowała jednoznacznie – „straty muszą być”.
Zarówno Pani Prezydent, jak i Pani Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, nie miały żądnych informacji dotyczącej obecnej sytuacji na terenie parku, oraz grubości lodu i warstwie wody, jaka się pod nim znajduje. Wszystkie działania zdawały się być palowane podczas trwania obrad Komisji.
Wiceprezydent Dorota Kossakowska zdawała się bardziej przejmować faktem publikacji materiału przez portal „ZPruszkowa.pl” niż możliwą zagładą fauny na terenie zabytkowego Parku Potulickich. Dziennikarzom zapowiada proces za publikację treści rozmowy dziennikarza z informatorem.
PRACE NA TERENIE PARKU BEZ POZWOLENIA…ZAWIADOMIENIE DO ORGANÓW ŚCIGANIA I KONTROLE
Nasi reporterzy o sytuację w zabytkowym Parku Potulickich w Pruszkowie, postanowili zapytać kilka instytucji państwowych w tym także SGGW oraz Konserwatora Zabytków, na które powołuje się Urząd Miasta Pruszkowa. Poniżej przedstawiamy ich stanowiska.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, wprost – prace prowadzone są bez pozwolenia.
W grudniu 2022 r. Prezydent Miasta Pruszkowa dokonał zgłoszenia dotyczącego działań polegających na przebudowie 5 urządzeń wodnych – przepustozastawek, mnicha oraz rowu odprowadzającego wody z mnicha do rzeki Utraty na terenie Pruszkowa, na obszarze objętym ochroną w ramach Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu (WOCHK) – informuje Agata Antonowicz Rzeczniczka Prasowa RDOŚ
Po przeanalizowaniu dokumentacji, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie stwierdził, iż przy założonym zakresie, terminie i lokalizacji działań ich realizacja nie naruszy zakazów obowiązujących w granicach WOCHK. Do prowadzenia działań Inwestor mógł przystąpić nie później niż w ciągu 2 lat od zgłoszonego terminu rozpoczęcia – dodaje Antonowicz.
Z uwagi na fakt, iż Inwestor w ww. zgłoszeniu zadeklarował termin realizacji w I-II kwartale 2023 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie przeprowadzi postępowanie wyjaśniające w zakresie terminu rozpoczęcia realizacji prac. W przypadku stwierdzenia naruszenia terminu, sprawa zostanie zgłoszona do organów ścigania – przekazuje Agata Antonowicz.
Wymienone zgłoszenie nie zwalnia Inwestora od wystąpienia o zezwolenie na odstępstwo od zakazów obowiązujących wobec gatunków objętych ochroną w przypadku, gdy planowane działania mogą spowodować naruszenie tych zakazów. Z dotychczasowych ustaleń wynika, iż nie obowiązuje aktualnie zezwolenie na jakiekolwiek działania mogące powodować naruszenie zakazów względem gatunków chronionych na przedmiotowym terenie w związku z prowadzonymi pracami obejmującymi przebudowę urządzeń wodnych – dodaje na koniec Agata Antonowicz Rzeczniczka Prasowa RDOŚ.
CO TO OZNACZA
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez RDOŚ, prace budowlane na terenie zabytkowego Parku Potulickich powinny rozpocząć się najpóźniej do końca czerwca 2025 roku.
Tymczasem Urząd Miasta w Pruszkowie, dopiero we wrześniu 2025 – gdy pozwolenie już nie obowiązuje, ogłasza przetarg na wykonanie prac, a w
grudniu 2025 wykonawca rozpoczyna prace.
Oznacza to, iż Urząd Miasta Pruszkowa dokonał naruszenia terminu zawartego w pozwoleniu, co zgodnie z treścią wypowiedzi musi skutkować zawiadomieniem organów ścigania przez RDOŚ.
Ponadto Urząd Miasta w Pruszkowie nie posiada zezwolenia na jakiekolwiek działania mogące powodować naruszenie zakazów względem gatunków chronionych znajdujących się na terenie Parku Potulickich, co może oznaczać, iż jeżeli RDOŚ stwierdzi również naruszenia w tym zakresie, może założyć dodatkowe zawiadomienie do organów ścigania.
Oznacza to także, iż żadna instytucja nie wskazała, iż środek zimy jak najlepszym okresem do prowadzenia prac, przy czym tak mocno upierają się urzędnicy.
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego
SGGW na informacje udzielane przez Urząd Miasta odpowiada:
Po oddaniu ekspertyzy do Urzędu w Pruszkowie ( przyp. red. -2022r.) współpraca została zakończona i urząd nie zwracał się już do uczelni z dodatkowymi pytaniami. Uczelnia nie jest stroną w dalszych czynnościach prowadzonych przez Urząd Miasta – informuje Krzysztof Szwejk Rzecznik Prasowy SGGW.
Po przejrzeniu opracowań wykonanych dla Urzędu Miasta Pruszkowa, zaprzeczam, iż okres prac został wyznaczony przez SGGW. Został wyznaczony ZAKRES prac. Zalecono jedynie usuwanie zanieczyszczeń roślinnych z krat urządzeń wodnych w czasie jesieni. Ponadto w zaleceniach zostały podane minimalne poziomy wód na łatach wodowskazowych, których nie należy przekraczać.
Pytamy czy tak długo trwałe mrozy bez zasilania stawów w wodę mogę doprowadzić do zagłady wodnego ekosystemu parku?
Spuszczanie całkiem wody ze zbiorników nie było proponowane w zaleceniach. Mogli wyłożyć workami w okolicy zastawek, by w stawie woda pozostała. W zbiorniku są rośliny wodne i brak wody im nie służy. Nie wiem jak z rybami, ale raczej też. Na szczęście są mrozy, więc te rośliny są zamarznięte i nie odczują tak dotkliwie brak wody. Jak tylko zejdą mrozy powinni nawodnić dno choć 100 cm wody – przekazuje dr hab. Piotr Sikorski
Samo spuszczenie wody to zagłada ryb i większości bezkręgowców. Długotrwałe mrozy zabiją te nieliczne osobniki (np. karasie), które znalazły schronienie w mule. Wygląda to na śmierć biologiczną ekosystemu – twierdzi dr hab. Paweł Oglęcki.
POZOSTAŁE URZĘDY OGRANICZĄ SIĘ DO STOSOWANYCH KONTROLI
WODY POLSKIE
Podczas Komisji Ochrony Środowiska, Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Elżbieta Jakubczak-Garczyńska, poruszyła fakt pompowania wody z rzeki Utraty bezpośrednio do największego stawu na terenie parku.
Zgodnie z Decyzja nr 360/210 z dnia 14 października 2010r., znak: Wś.623/53/2010/EB, Miasto Pruszków posiada zgodę na korzystanie z wód państwowych, wyłącznie poprzez piętrzenie wód rzeki Utraty dzięki jazu i doprowadzanie ich poprzez doprowadzalnik „A” do stawów Parku Potulickiego.
Sprawdzamy czy zachodzą przesłanki do podjęcia działań, zgodnie z kompetencjami Wód Polskich – przekazuje Filip Szatanik Rzecznik Prasowy Wód Polskich. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie nie może rozstrzygać w sprawie wpływu przedsięwzięcia na florę i faunę Parku – dodaje.
MAZOWIECKI WOJEWÓDZKI KONSERWATOR ZABYTKÓW
Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków na wniosek Gminy Miasto Pruszków wydał w lipcu 2025r. decyzję na prowadzenie robót budowlanych polegających na przebudowie urządzeń wodnych w Parku Potulickich w Pruszkowie, w celu ochrony drzewostanu będącego integralnym składnikiem krajobrazu i przedmiotem ochrony konserwatorskiej. W decyzji tej wyznaczono warunki polegające na obowiązku prowadzenia prac pod nadzorem dendrologicznym oraz obowiązku prowadzenia prac na podstawie dokumentacji „Szczegółowy program określający sposób prowadzenia przebudowy urządzeń wodnych w sąsiedztwie drzew oraz jego zabezpieczenia na czas robót w Parku potulickich w Pruszkowie”, stanowiącej integralną część decyzji – przekazuje Anna Śmigielska Rzeczniczka prasowa MWKZ.
Tutejszy Organ nie jest adekwatnym do oceny schematy prac melioracyjnych oraz nie posiada kompetencji do wyznaczania inspektorów w tym zakresie – informuje Śmigielska
W ramach działań z zakresu nadzoru konserwatorskiego tj. czynności kontrolnych dotyczących zabytków, tutejszy Organ może przeprowadzić kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów dotyczących ochrony zabytków i opieki nad zabytkami, w zakresie zgodności wykonywanych prac z warunkami określonymi w wyżej wspomnianej decyzji – dodaje.
Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków otrzymał informacje przekazane przez RDOŚ, czekamy na jego stanowisko wobec zaistniałej sytuacji.
TEREN PRAC NIEZABEZPIECZONY…WYKONAWCA STOSUJE CIĘŻKI SPRZĘT
Projekt prac jasno wskazuje, że: „Na terenie Parku Potulickich roboty ziemne i rozbiórkowe należy wykonywać przy zastosowaniu mini koparki gąsienicowej, natomiast do transportu materiałów budowlanych należy korzystać z samochodów o tonażu do 3,5t.”
Czytamy tam również: „W przypadku prowadzenia robót na terenie Parku Potulickich należy wprowadzić zmiany w ruchu na terenie parku z wygrodzeniem terenu przy urządzeniach wodnych oraz zabezpieczyć krawędź wykopu barierkami ochronnymi z tabliczką ostrzegawczą” dalej czytamy „Przejścia i miejsca niebezpieczne powinny być oznakowane znakami ostrzegawczymi lub znakami zakazu”
Tymczasem na terenie Parku Potulickich prace prowadzone są przy użyciu ciężkiego sprzętu budowlanego, a wykopy i teren prac zamiast np. tymczasowym przemysłowym ogrodzeniem budowlanym, wcale nie są zabezpieczone lub punktowo zabezpieczone wyłącznie kawałkiem taśmy ostrzegawczej, którą w każdej chwili zerwać może choćby wiatr i przez którą bardzo łatwo przejść.
Transport i wywóz materiałów zamiast z wyznaczonych punktów, zgodnie z projektem, odbywa się niemal w samym sercu parku przy użyciu wielkich wywrotek, które całym konwojem poruszających się po terenie Parku Potulickich. Warto zaznaczyć, iż droga po której dojeżdżają pojazdy ciężarowe do parku, posiada ograniczenie tonażowe do 2,5t.
Odcinek drogi, który pokonują ciężarówki oraz ta część Parku Potulickich, objęta jest monitoringiem miejskim, aż przez dwie kamery. Można by zadać więc pytanie, dlaczego służby takie jak Straż Miejska czy Policja (ciężarówki przejeżdżają przy samej Komendzie Policji) nie podejmują żadnych interwencji, jednak odpowiedź jest oczywista – przez Urząd Miasta Pruszkowa.
O tym fakcie również poinformowaliśmy Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.








Do sprawy będziemy wracać.
Zdjęcia: Kamil Tuzek
- Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. jeżeli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
- Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
- Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas interesujący temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!









