„Pracujesz w sklepie zoologicznym, więc przynieś nam karmę dla kota” – usłyszane od rodziców mojej żony

3 dni temu

Ostatnio dostałem pracę w sklepie zoologicznym. Okres próbny skończył się w czerwcu i oficjalnie stałem się częścią stałego zespołu. Chciałbym opisać, jak to wygląda w praktyce.

W tym sklepie, na koniec każdego miesiąca, pracownicy mogą zabierać rzeczy wycofane z magazynu. Często są to karmy z naruszonym opakowaniem lub produkty o krótkiej dacie ważności, akcesoria dla zwierząt z drobną wadą.

Ustalamy między sobą, kto co zabiera. Sam nie mam żadnych zwierząt, ale i tak zawsze coś dla siebie wybieram.

Po raz pierwszy dostałem worek karmy dla kota. Rodzice mojej żony, Lucyna i Stanisław, mają kota w domu, więc od razu im ją przekazałem.

Po tym zorientowałem się, iż będę wybierał głównie rzeczy dla kotów.

Następnym razem wziąłem drapak dla kota. Był trochę uszkodzony, ale teściowa, Lucyna, poradziła sobie z naprawą gwałtownie wszystko zszyła.

Mimo to, kiedy im go zaniosłem, nie byli zadowoleni. Skończyła im się karma, więc zamiast wdzięczności usłyszałem:

Trzeba było wziąć karmę, nie mogłeś sam o tym pomyśleć?

Poczułem się nieprzyjemnie, bo poprzednio tłumaczyłem im, jak zdobywam te rzeczy. Przypomniałem to ponownie, a oni udawali, iż rozumieją.

W drodze powrotnej zaproponowałem żonie, Marcelinie, iż będę co miesiąc kupował dobrą karmę dla kota jej rodziców. jeżeli pojawi się darmowa, odłożę ją im na zapas. I tak się umówiliśmy.

Najdziwniejsze było to, iż po miesiącu zniknęło całe 10 kg karmy. Zapytałem Lucynę, co się stało. Wyjaśniła, iż już obiecała sąsiadce część tej karmy bo wiedziała, iż przyniosę następną. A my kupiliśmy naprawdę drogą karmę. Powtórzyłem, iż przynoszę karmę tylko dla ich kota.

W odpowiedzi usłyszałem zirytowane:

Przecież pracujesz w zoologicznym!

Dalej byli przekonani, iż celowo nie chcę załatwiać karmy dla kota.

Wtedy zdecydowałem, iż wystarczy już tych nieporozumień. Powiedziałem wprost rodzicom Marceliny, iż od teraz, z zasady, niczego więcej im nie przyniosę. To nie była łatwa rozmowa. Poprosiłem, żeby nie oczekiwali już niczego ode mnie.

I tak to wygląda z mojej perspektywy.

Idź do oryginalnego materiału