Pewnego dnia przeszukiwałem domowe archiwa w poszukiwaniu ważnych papierów i natrafiłem na te związane z naszym mieszkaniem w Warszawie – wtedy dostrzegłem w nich coś, co bardzo mnie zaskoczyło i wzbudziło ogromny niepokój, ponieważ

polregion.pl 11 godzin temu

Rodzice Zuzanny podarowali nam z okazji ślubu naprawdę wyjątkowy i kosztowny prezent mieszkanie! Uroczyście wręczyli nam klucze i zapewnili, iż jesteśmy jego właścicielami, ale ponieważ lokal znajdował się w świeżo oddanym bloku, został kupiony prosto od dewelopera w stanie surowym. Teściowa uznała, iż skoro to oni sfinansowali zakup mieszkania, moi rodzice powinni nam pomóc przy wykończeniu. Moja mama i tata wcześniej przekazali nam już sporą kwotę pieniędzy, ale obiecali również wsparcie podczas remontu.
Zaraz po ślubie stwierdziliśmy, iż nie ma na co czekać, więc zabraliśmy się za remont. Mój ojciec, doświadczony fachowiec, załatwił wszystkie niezbędne materiały, a ja sam służyłem jako dodatkowa para rąk do pracy; czasami także Zuza przychodziła nam pomagać.
Czasami dołączał do nas również teść. Zdecydowaliśmy, iż nie będziemy wynajmować żadnego mieszkania na czas remontu, żeby zaoszczędzić pieniądze na czynszu i zamieszkaliśmy u rodziców mojej żony.
Pewnego dnia szukając jakiegoś dokumentu, natrafiłem na te związane z mieszkaniem. Ku mojemu zaskoczeniu i irytacji, okazało się, iż właścicielem mieszkania jest moja teściowa!
Tego wieczoru planowałem z ojcem pojechać po płytki do łazienki, ale poprosiłem, żeby przełożyć zakupy na inny dzień i opowiedziałem mu, co odkryłem, bo musiałem na spokojnie przemyśleć, o co w tym wszystkim chodzi.
Dlaczego mieszkanie jest zapisane na mamę? Czemu nie na Zuzę? zapytałem bez ogródek wszystkich obecnych w domu.
No proszę cię, ty chyba nie rozumiesz powiedziała teściowa z miną znawczyni życia. To nic dziwnego, żeby naszej Zuzie przykro nie było.
Ale o co chodzi?
Jakbyście się rozwiedli, to przecież możesz chcieć połowy naszego mieszkania!
Naszego? To w porządku, iż z ojcem robimy tu remont i dokładamy się finansowo, praktycznie tyle, co pół mieszkania? I dlaczego zakładasz, iż się rozwiedziemy? Przecież dopiero się pobraliśmy!
Mamo, prosiłam cię, żebyś przepisała mieszkanie na mnie wtrąciła cicho Zuza.
Czyli wiedziałaś o tym układzie?
Zrozum, chciałam, żeby mieszkanie było na mnie wymamrotała.
Cudownie, Zuziu, wspaniały początek małżeństwa od kłamstwa!
Po kilku dniach przeniosłem się z powrotem do swoich rodziców. Sam już nie wiem, co powinienem zrobić. Zuza próbuje ze mną rozmawiać, ale muszę wszystko dokładnie przemyśleć. Nie spodziewałem się tak nieprzyjemnego zachowania ze strony jej rodziny, choć może to standard wśród rodziców…
Co wy byście zrobili na moim miejscu?

Idź do oryginalnego materiału