Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co się wydarzyło ostatnio niedaleko Krakowa. Pewnego zimowego popołudnia, tata z synem pan Marek i jego synowa Jagna spacerowali przez zasypany śniegiem las. Wiesz, jak to u nas bywa, śnieg potrafi zdrowo zasypać pola i lasy, więc każdego potrafi zaskoczyć. Nagle zauważyli sarnę, która utknęła po pachy w zaspie! Byli w totalnym szoku, bo przecież mało kto spodziewa się takiego widoku.
Marek nie zastanawiał się długo razem z Jagną rzucili się do odśnieżania, żeby pomóc biednemu zwierzakowi. Jakie to było niesamowite, widzieć jak razem z zapałem szuflują śnieg, żeby uwolnić to zwierzę.
I wyobraź sobie, iż ledwo skończyli, a tu drugi raz ich coś zaskoczyło! Kilka metrów dalej, kolejna sarna walczyła ze śniegiem. gwałtownie się okazało, iż te dwa zwierzaki musiały się wcześniej pokłócić o jakieś jedzenie czy coś, ale na szczęście dzięki pomocy ludzi, oba wyszły z tego cało.
A to jeszcze nie koniec historii! Jakiś czas później Marek z Jagną zauważyli coś podejrzanego przy pobliskiej drodze. Leżało tam małe kartonowe pudełko, a w środku było sześć kociąt. Serca im się krajały; cztery z nich już się niestety nie udało uratować, ale dwa jeszcze miały w sobie cień życia, choć były zupełnie wyziębione. W taką zimę, wiesz, u nas potrafi być minus piętnaście i wiatr taki, iż człowiekowi łzy same lecą.
Nie zastanawiając się długo, Marek zabrał kotki do samochodu, a Jagna natychmiast zawiadomiła mamę przez telefon, żeby przygotowała ręczniki, ciepłą wodę i termofor. Cała rodzina od razu rzuciła się na ratunek tym biedakom.
Wyobraź sobie, jak się cieszyli, kiedy po kilku godzinach opieki oba kotki zaczęły dochodzić do siebie! To było jak cud tyle troski i ciepła sprawiło, iż przetrwały. Piękne zakończenie, co nie?
A wiesz, ta kocia mama, której ktoś zostawił na mrozie trochę jedzenia i kocyk, była naprawdę wdzięczna za każdą taką pomoc. Niestety, mimo wysiłków i wsparcia, warunki były okrutne przez ten ziąb choćby dorosły kot potrafi poważnie zachorować. Ale dzięki ludziom z wielkim sercem, chociaż maluchy dostały drugą szansę.
No powiedz sam, nie dopisują się takie historie najlepiej do kubka gorącej herbaty, co? U nas, jak ktoś może, to zawsze pomoże. Bez względu na to, czy to sarna w lesie, czy kocięta zostawione na pastwę losu. Takie mamy serce w tej naszej Polsce!

2 godzin temu







